Zwyczaj odkładania zadań na ostatnią chwilę, tzw. prokrastynacja, może stanowić poważny problem zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym. Wśród efektów ubocznych znajdziesz niewykorzystane okazje, zwariowane godziny pracy, stres, przytłoczenie nadmiarem zadań, rozgoryczenie, poczucie winy. Niniejszy artykuł służy zbadaniu podstawowych przyczyn prokrastynacji oraz przedstawieniu praktycznych narzędzi do jej zwalczania.

Prokrastynacja pojawiać się może w przeróżnych okolicznościach, odkładanie na ostatnią chwilę nie będzie więc występować za każdym razem z tego samego powodu. Czasem zdarzy się to kiedy przytłoczy Cię ilość zadań do zrobienia, a w prokrastynacji będziesz szukać ucieczki. Innym razem ze zmęczenia dostaniesz lenia i po prostu nie będziesz w stanie zebrać się do roboty.

Zajmijmy się teraz tymi rozmaitymi przyczynami prokrastynacji i rozważmy jak inteligentnie na nie reagować.

1. Stres

Trudno myśleć o efektywnej pracy kiedy zjada Cię stres, głowę zaprzątają zmartwienia czy jesteś po prostu czymś zaniepokojony. W pewnych sytuacjach odkładanie na ostatnią chwilę stanowi jeden z mechanizmów utrzymywania stresu pod kontrolą. Mądre rozwiązanie polega na ograniczaniu ilości stresu kiedy to możliwe, tak żebyś mógł spędzać więcej czasu pracując bo tego chcesz, a nie ponieważ jesteś zmuszony. Do najprostszych sposobów na ograniczenie stresu należy spędzanie więcej czasu na zabawie.

W swojej książce pt. „Nawyk samodyscypliny” dr Neil Fiore podpowiada, że określenie konkretnego czasu w którym zagwarantujesz sobie rozrywkę może skutecznie wspierać walkę z prokrastynacją. Przygotowując plan na kolejny tydzień z góry określ kiedy będziesz się zajmować rodziną, rozrywką, ćwiczeniami, spędzać czas ze znajomymi czy przy swoim hobby. Dopiero wtedy, w pozostałym czasie, zaplanuj pracę. W ten sposób możesz ograniczyć potrzebę prokrastynacji, gdyż Twoja praca nie będzie kolidować z rozrywką – nie będziesz więc zmuszony odkładać rzeczy na później po to, by móc odpocząć i cieszyć się życiem. Przestrzegam jednak przed nadużywaniem tej strategii, bo praca sama w sobie powinna być na tyle ciekawa żeby motywować Cię do działania. Jeżeli codzienne zadania Cię nie inspirują, to przyznaj w duchu że wybierając taki zawód a nie inny popełniłeś błąd, a następnie poszukaj innego, bardziej Cię inspirującego kierunku.

Wedle edług porad Benjamina Franklina optymalną strategią na uzyskanie wysokiej produktywności jest podzielenie dnia na trzy równe części: jedna na pracę, jedna na zabawę i jedna na odpoczynek. Ponownie rzecz polega na zapewnieniu sobie czasu na relaks. Niech czas na pracę i na zabawę będzie dla Ciebie tak samo ważny, dzięki czemu jedno z drugim nie będzie kolidowało.

Ja największą produktywność osiągam kiedy mnóstwo czasu poświęcam na zabawę. Pomaga mi to zredukować nadmierny stres i bardziej cieszyć się życiem, a i moje życie zawodowe układa się lepiej gdy czuję się szczęśliwszy. Dopracowałem również otoczenie w mojej pracowni tak, by wpływało na ograniczanie stresu. Mam tam zdrowe rośliny, fontannę i parę świeczek zapachowych. Podczas pracy często słucham relaksującej muzyki. Pracownia mimo całego technicznego wyposażenia ma bardzo spokojną atmosferę. Lubię tam być, więc jestem w stanie pracować cały dzień i nie czuć się przy tym nadmiernie zestresowany czy zaniepokojony – nawet kiedy mam naprawdę dużo do zrobienia.

2. Przeładowanie

Czasem sprawy do załatwienia tak Ci się nawarstwią, że ich ogarnięcie, tak na zdrowy rozsądek, jest ponad siły. Może to prowadzić wprost do poczucia przytłoczenia i, o ironio, większego prawdopodobieństwa że zaczniesz odkładać rzeczy na później – kiedy najmniej możesz sobie na to pozwolić. Spójrz na to w ten sposób: mózg odmawia współpracy bo wie że plan nie jest rozsądny. Przekaz jest taki, że powinieneś się zatrzymać, przemyśleć priorytety, uprościć.

Do sposobów na przytłoczenie przeładowanym planem należą: eliminowanie, delegowanie i negocjowanie. Najpierw przejrzyj listę rzeczy do zrobienia i powyrzucaj z niej co się da. Tnij wszystko co nie jest naprawdę ważne. To zadanie nie powinno wymagać wiele myślenia, ale aż dziw bierze jak słabo ludzie sobie z tym radzą. Skreślają ze swojej listy sprawy takie jak ćwiczenia fizyczne, zostawiając jednocześnie mnóstwo czasu na oglądanie telewizji, mimo że ćwiczenia dają im energię a telewizja jej pozbawia. Podczas wykreślania uczciwie usuwaj przede wszystkim rzeczy całkiem bezwartościowe, a pozostawiaj te przynoszące prawdziwe korzyści. Następnie deleguj (przekazuj innym) tyle zadań ile się da. Jeżeli to konieczne, poproś o dodatkową pomoc. A na koniec negocjuj z innymi zwolnienie dodatkowego czasu na rzeczy naprawdę ważne. Jeśli pracujesz akurat na stanowisku które przeładowuje Cię nadmierną ilością pracy, od Ciebie zależy czy uznasz za wartościowe pozostawanie w takiej sytuacji. Ja osobiście nie byłbym w stanie tolerować stanowiska na którym jestem zmuszany do przepracowywania się, doprowadzania się do poczucia przytłoczenia; to przynosi efekt odwrotny do zamierzonego zarówno pracodawcy jak i pracownikowi.

Pamiętaj że osoby najskuteczniejsze na rozmaitych polach zazwyczaj biorą więcej wolnego i przepracowują mniej godzin niż pracoholicy. Osoby najskuteczniejsze osiągają większe efekty w krótszym czasie dzięki zachowywaniu świeżości, spokoju i kreatywności. Traktując czas pracy jako zasób ograniczony (zamiast jako niekontrolowanego potwora będącego w stanie pożreć każdy obszar Twojego życia) zdołasz zachować większą równowagę, koncentrację i efektywność.

Wykazano że optymalny czas pracy dla większości ludzi to 40-45 godzin tygodniowo. Przepracowywanie większej liczby godzin ma w praktyce tak negatywny wpływ na produktywność i motywację, że wypracowuje się mniej realnych efektów. Jest to istotne zwłaszcza w przypadku pracy twórczej, typowej dla ery informacyjnej.

Nie bierz jednak moich słów na wiarę; sprawdź to na sobie. Wiele lat temu zrobiłem eksperyment mający na celu określenie wydajności mojej pracy. Zmierzyłem swój współczynnik skuteczności, czyli liczbę godzin spędzonych na wykonywaniu istotnej pracy podzieloną przez całkowitą liczbę godzin spędzonych w biurze. Za pierwszym razem byłem w szoku, kiedy odkryłem że prawdziwą pracę wykonywałem przez 15 godzin, podczas gdy w biurze w owym tygodniu spędziłem godzin 60, czyli współczynnik skuteczności wyniósł 25%. Uwierzysz w to? W przeciągu kolejnych tygodni znacznie zwiększyłem swoją produktywność zmniejszając jednocześnie ilość godzin spędzonych w biurze. Ograniczyłem czas pracy a zarazem uzyskałem więcej efektów. Dziś wiem, że spędzanie w pracy długich godzin to wielka pomyłka – i rzucam Tobie wyzwanie byś na własnej skórze się o tym przekonał.

3. Lenistwo

Na odkładanie rzeczy na później często pozwalamy sobie kiedy czujemy się zbyt wyczerpani, fizyczne czy emocjonalnie, żeby pracować. Kiedy raz popadnie się w ten schemat, łatwo w nim utkwić ze względu na „prawo zachowania pędu” – obiekt w spoczynku ma skłonność do pozostawania w spoczynku. Kiedy czujesz się leniwy to nawet proste zadania sprawiają wrażenie zbyt trudnych, bo poziom Twojej energii jest zbyt niski w stosunku do ilości energii potrzebnej do wykonania zadania. Jeżeli uznasz że zadanie jest zbyt trudne lub uciążliwe, będziesz odkładać je w nieskończoność celem zaoszczędzenia energii. Tylko że im dłużej będziesz postępować w ten sposób, tym słabsza będzie Twoja determinacja, a zwyczaj odkładania rzeczy na później może zacząć przeradzać się w depresję. Uczucie słabości i braku motywacji nie powinno być dla Ciebie normą, dlatego ważne jest by przełamać ten schemat gdy tylko uświadomisz sobie jego nadejście.

Rozwiązanie jest proste: podnieś tyłek i fizycznie rusz swoje ciało. Ćwiczenia fizyczne pomagają podnieść poziom energii. Kiedy masz dużo energii zadania wydają się łatwiejsze i będziesz miał mniej oporów do podjęcia działania. Zdrowa osoba poradzi sobie z większą ilością rzeczy do zrobienia niż osoba niezdrowa, chociaż trudność tych zadań jest obiektywnie ta sama.

Metodą prób i błędów odkryłem, że dieta i ćwiczenia mają krytyczne znaczenie jeśli chodzi o utrzymywanie energii na wysokim poziomie. W 1993 r. przeszedłem na wegetarianizm, a na weganizm w 1997 r., a zmiany te zapewniły mi znaczny i stały wzrost energii. Kiedy regularnie ćwiczę mój metabolizm przez cały dzień zachowuje wysokie tempo. Rzadko zdarza mi się odkładać coś na później ze względu na lenistwo, bo mam zarówno energię jak i jasność umysłu konieczne do poradzenia sobie z każdym zadaniem. Zadania zdają się być prostsze teraz niż kiedy miałem gorsze zwyczaje względem diety i ćwiczeń. Zadania są te same, tylko ja stałem się silniejszy. Cudownym efektem ubocznym tego zwyczaju jest znacznie zmniejszenie ilości snu przy której normalnie funkcjonuję. Wcześniej potrzebowałem 8-9 godzin snu żeby porządnie wypocząć, teraz działam dobrze sypiając około 6,5 godziny.

Najbardziej energetyzujące posiłki to te ze świeżych owoców i warzyw. Zapewnij ich sobie dużo w diecie i najpewniej pod względem poziomu energii zauważysz znaczną poprawę. Przez pierwszy tydzień czy dwa możesz się jednak tymczasowo poczuć gorzej, gdyż w tym czasie ciało korzysta z okazji do odtrucia. Ja i moja żona Erin straciliśmy po ponad trzy kilo w ciągu pierwszego tygodnia na diecie wegańskiej. Kiedy już ciało oczyściło się z pozostałości po nabiale, układ trawienny był w stanie lepiej przyswajać wszystko co jedliśmy. Później dowiedzieliśmy się, że jest to dość powszechne zjawisko. Istnieją dobre powody dla których cielęta potrzebują czterech żołądków żeby strawić mleko matki. Istoty ludzkie nie są w stanie właściwie trawić produktów nabiałowych, przez co częściowo strawione krowie białka krążą we krwi i muszą być usuwane jako toksyny (podobnie jak np. trucizny). Wymaga to jeszcze więcej energii, przez co możesz się czuć bardziej zmęczony.

Do Ciebie należy decyzja jak daleko zechcesz się posunąć. Sugerowałbym wypróbowanie różnych zmian w diecie najpierw przez 30 dni, żeby zobaczyć jaki mają na Ciebie wpływ. Właśnie w ten sposób przeszedłem na wegetarianizm, a później na weganizm. Za każdym razem podejmowałem wyzwanie spodziewając się, że po tych 30 dniach wrócę do poprzedniej diety. I za każdym razem efekty podobały mi się tak bardzo, że w głowie mi się nie mieścił podobny pomysł. Nie wierz mi na słowo. Eksperymentuj samodzielnie i przekonaj się jakie zdrowotne zwyczaje sprawdzają się najlepiej w Twoim przypadku.

4. Brak motywacji

Wszystkich nas od czasu do czasu bierze leń, ale jeżeli cierpisz na chroniczny brak motywacji i zwyczajnie nie możesz się do niczego zabrać, to pora pozbyć się niedojrzałego sposobu myślenia, podejść do życia jak osoba dorosła i odkryć jak jest jego sens dla Ciebie. Dopóki nie odnajdziesz inspirującego sensu, nie zbliżysz się nawet do osiągnięcia pełni swojego potencjału, a Twoja motywacja będzie wciąż i wciąż wątła.

Przez ponad dekadę prowadziłem firmę produkującą gry komputerowe. Takie było moje marzenie kiedy miałem dwadzieścia parę lat i świetnie było je spełnić. Kiedy jednak minęła trzydziestka zacząłem znajdować w tym coraz mniej pasji. Byłem dobry w swojej pracy, biznes szedł dobrze i miałem mnóstwo wolnego czasu. Tylko że oprogramowanie rozrywkowe niezbyt mnie już obchodziło. Pasja zanikała a ja zacząłem się zastanawiać jaki jest sens dalszego podążania tą ścieżką kariery. W efekcie zacząłem odkładać na później pracę nad pewnymi projektami które mogły rozwinąć ten biznes. Przy pomocy różnych metod bezskutecznie próbowałem zwiększyć swoją motywację. Ostatecznie zrozumiałem, że tak naprawdę potrzebowałem całkowitej zmiany w karierze. Musiałem znaleźć bardziej inspirującą drogę.

Po wielu wewnętrznych poszukiwaniach odszedłem na biznesową emeryturę i uruchomiłem stronę StevePavlina.com. Ależ niesamowita była ta zmiana! Odnalazłem nową pasję pomagając ludziom w rozwoju osobistym, więc nie były mi potrzebne żadne techniki wspomagające motywację do działania. Inspiracja do pracy przychodziła w naturalny sposób. Wciąż zresztą jestem pełen inspiracji. Co najlepsze, zmniejszyła się też moja skłonność do prokrastynacji przy zadaniach niezwiązanych z pracą – pasja wywierała wpływ na wszystkie aspekty życia.

Niech centrum Twojego życia stanowi inspirujący cel, a skłonność do prokrastynacji zmniejszy się znacznie. Odnalezienie swojego celu w życiu jest potężnym sposobem na pokonanie problemów związanych z prokrastynacją, bo nie będziesz odkładać na później robienia rzeczy które uwielbiasz. Tak właściwie to chroniczna prokrastynacja jest jak wielki znak ostrzegawczy: „Idziesz złą drogą. Powinieneś to zmienić!”

Kiedy już uda Ci się w centrum życia postawić inspirujący cel, możesz wykorzystać pewne techniki do jeszcze większego wzmocnienia motywacji.

5. Brak dyscypliny

Nawet kiedy nie brakuje Ci motywacji możesz napotkać zadania którymi nie będzie Ci się chciało zająć. W takich sytuacjach samodyscyplina służy za system awaryjny. Mając wysoką motywację nie potrzebujesz wielkiej dyscypliny, ale niewątpliwie przydaje się ona kiedy przychodzi do zajęcia się czymś na co ochoty Ci brak. Kiedy jednak Twoja dyscyplina kuleje, ciężko będzie oprzeć się pokusie prokrastynacji.

Napisałem sześcioczęściową serię o rozwijaniu samodyscypliny, więc po prostu zapraszam tam. Wiem że to sporo czytania, ale nie chodziło mi o napisanie jakiegoś pretensjonalnego artykuliku o którym zaraz zapomnisz. Jeżeli naprawdę chcesz wyzbyć się skłonności do odkładania spraw na ostatnią chwilę, musisz pozbyć się złudzeń o szybkich sposobach i zabrać się do pracy nad poważnymi zmianami. Mam nadzieję że potrafisz w dojrzały sposób dostrzec, że przeczytanie pojedynczego artykułu nie wyleczy Cię z dnia na dzień z prokrastynacji, tak jak pojedyncza wizyta na siłowni nie zrobi z Ciebie atlety.

6. Złe zarządzanie czasem

Czy zdarza Ci się popadać w zaległości bo zaspałeś, bo byłeś niezorganizowany albo pewne zadania umknęły Twojej uwadze? Takie złe nawyki często prowadzą do odkładania zadań na później, a dzieje się to często nieumyślnie.

W takim przypadku należy zidentyfikować zły nawyk który generuje problemy i przemyśleć nowy na jego miejsce. Jeżeli na przykład masz problem ze zbyt długim spaniem, podejmij wyzwanie i naucz się wcześnie wstawać. Polecam też metodę 30-dniowej próby aby odzwyczaić się od starego nawyku i wprowadzić nowy. Dla wielu czytelników metoda ta okazała się wyjątkowo skuteczna, gdyż znacznie ułatwia wprowadzanie trwałych zmian.

Co do zadań które już od jakiegoś czasu odsuwasz na bok, na początek polecam metodę timeboxingu. Działa to w ten sposób: najpierw wybierasz jakiś fragment zadania nad którym praca zajmie tylko pół godziny. Potem określasz nagrodę jaką sobie przyznasz od razu po zakończeniu tej pracy. Nagroda jest gwarantowana za samo tylko poświęcenie czasu, nie zależy natomiast od uzyskania konkretnych wyników. Może to być na przykład obejrzenie ulubionego serialu, filmu, coś dobrego do jedzenia, spotkanie ze znajomymi, spacer – cokolwiek sprawi Ci przyjemność. Jako że przyjęty czas pracy jest tak krótki, zamiast dumać jakie to zadanie trudne, skupisz się raczej na czekającej Cię przyjemności. Nieważne jak nieprzyjemne byłoby zadanie, praktycznie nie ma takiej rzeczy nad którą nie dałoby się posiedzieć przez pół godziny, o ile tylko czeka na Ciebie odpowiednio duża nagroda.

Stosując tę metodę możesz zauważyć bardzo ciekawe zjawisko. Prawdopodobnie okaże się że pozostaniesz przy pracy znacznie dłużej niż te 30 minut. Często na tyle zaangażujesz się w zadanie – nawet trudne – że ostatecznie po prostu zechcesz kontynuować pracę. Zanim się zorientujesz przepracujesz godzinę albo i kilka. Wciąż masz pewność że nagroda czeka i otrzymasz ją kiedy tylko będziesz gotów do zakończenia pracy. Kiedy zabierasz się do działania, Twoja uwaga zaczyna kierować się gdzie indziej… już nie martwisz się trudnością zadania, a zaczynasz myśleć jak ukończyć aktualny fragment, na którym jesteś teraz w pełni skupiony.

Kiedy już postanowisz zakończyć pracę, weź swoją nagrodę i baw się dobrze. Potem przydziel kolejny półgodzinny blok czasu na pracę i znowu wybierz nagrodę. Pomoże Ci to skojarzyć z zadaniem coraz więcej przyjemności – w końcu wysiłki zawsze zostają nagrodzone. Praca z myślą o odległych i niepewnych nagrodach nie jest w najmniejszym stopniu tak motywująca jak ta z nagrodami przydzielanymi od razu za krótsze okresy wysiłku. Wynagradzając siebie za samo tylko poświęcenie czasu zamiast za jakieś konkretne wyniki nie będziesz mógł się doczekać powrotu do pracy nad zadaniem i w końcu je zrealizujesz.

Potężna lista szczegółowych porad na temat zarządzania czasem do zastosowania od ręki czeka na Ciebie w artykule „Zrób to teraz”.

7. Brak umiejętności

Jeżeli brakuje Ci odpowiednich umiejętności do ukończenia zadania na przyzwoitym poziomie, możesz odsuwać je na później z myślą o uniknięciu ewentualnej porażki. Masz wtedy trzy realne możliwości poradzenia sobie z tym schematem: nauka, delegowanie lub eliminowanie.

Przede wszystkim możesz zdobyć umiejętności potrzebne do wykonania zadania doszkalając się. To że dziś nie jesteś w stanie czegoś zrobić nie oznacza, że będzie tak zawsze. Któregoś dnia może nawet zostaniesz mistrzem. Kiedy na przykład w 1995 r. chciałem stworzyć swoją pierwszą stronę internetową, nie miałem pojęcia jak to zrobić bo nigdy wcześniej się czymś takim nie zajmowałem. Ale wiedziałem że mogę się tego nauczyć. Poświęciłem czas na naukę HTML-a i na eksperymenty. Nie minęło wiele czasu zanim opublikowałem działającą stronę. W kolejnych latach stosowałem i rozwijałem tę umiejętność. Jeżeli czegoś nie potrafisz zrobić to nie marudź. Ucz się i zdobywaj umiejętności dopóki nie osiągniesz odpowiedniego poziomu.

Druga możliwość polega na delegowaniu zadań do których brak Ci odpowiedniej wiedzy. Istnieje zbyt wiele ciekawych tematów które powinieneś poznawać, więc musisz też polegać na pomocy innych. Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale już zdążyłeś opanować umiejętność delegowania. Czy wyhodowałeś całe swoje jedzenie? Uszyłeś swoje ubrania? Zbudowałeś własny dom? Bardzo możliwe że zależysz od innych w kwestii Twojego własnego przetrwania. Jeżeli chcesz uzyskać pewien rezultat ale nie chcesz opanowywać związanych z nim umiejętności, możesz poszukać kogoś kto Ci pomoże. Ja na przykład nie mam ochoty spędzać całych dni na rozgryzaniu amerykańskiego prawa podatkowego, więc zatrudniam do tego księgowego. Uzyskuję w ten sposób więcej czasu na pracę z wykorzystaniem moich silnych stron.

Po trzecie możesz dojść do wniosku że dana sprawa nie jest taka znowu niezbędna by uzasadniać wysiłek – czy to nauki czy delegowania. W takim przypadku rozsądny wybór polega na rezygnacji z zadania. Czasami prokrastynacja oznacza, że zadania wcale nie potrzeba wykonywać.

Kiedy byłem na studiach czasem stwierdzałem że dana praca domowa stanowi tylko bezsensowne marnowanie czasu i nie widziałem uzasadnienia dla wysiłku związanego z jej wykonaniem. Jeżeli zadanie nie miało wielkiego wpływu na moją ostateczną ocenę to rezygnowałem z niego. Dla nikogo nie miało znaczenia czy z przedmiotu uzyskałem na koniec piątkę czy piątkę z minusem bo nie oddałem jakiegoś tam wypracowania o językach migowych. Gdyby nawet zdarzyło się tak, że pracodawca czy opiekun roku zwróciłby na to uwagę, obróciłbym to na swoją korzyść wykazując że potrafię określać priorytety.

8. Perfekcjonizm

Powszechna odmiana schematu błędnego myślenia prowadzącego do odkładania zadań na święte nigdy to perfekcjonizm. Przekonanie że musisz coś zrobić idealne to przepis na stres, który skojarzysz sobie z zadaniem a przez to wypracujesz skłonność do unikania go. Odkładasz więc zadanie na ostatnią chwilę, kiedy to pojawia się sposób na wydostanie się z pułapki: teraz nie ma dość czasu by robotę wykonać perfekcyjnie, więc jesteś zwolniony z obowiązku – możesz przecież powiedzieć sobie że zrobiłbyś to idealnie gdybyś tylko miał więcej czasu. Ale kiedy nie masz konkretnego terminu wykonania zadania, perfekcjonizm może spowodować odkładanie w nieskończoność.

Rozwiązaniem problemu z perfekcjonizmem jest przyzwolenie sobie na bycie człowiekiem. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się korzystać z programu który Twoim zdaniem był idealny pod każdym względem? Nie wydaje mi się. Zrozum że praca niedoskonała, lecz ukończona dziś jest zawsze lepsza niż praca idealna odkładana w nieskończoność.

Perfekcjonizm ujawnia się też kiedy dane przedsięwzięcie postrzegasz jako jedną wielką całość. Zamień to jedno wielkie „musi być idealnie” w swojej głowie na pierwszy, mały, niedoskonały krok. Pierwszy szkic może być bardzo, bardzo toporny. Zawsze możesz jeszcze do niego wrócić. Jeżeli na przykład chcesz napisać artykuł o objętości pięciu tysięcy słów, to przyjmij że pierwszy szkic będzie miał słów tylko setkę – żeby łatwiej było zacząć.

Zastosowanie niektórych z tych remediów może być wyzwaniem, ale na pewno są skuteczne. Jeżeli naprawdę chcesz ujarzmić potwora prokrastynacji, będziesz potrzebować czegoś więcej niż nawiedzonej prowizorycznej motywacyjnej gadki. Problem sam z siebie nie zniknie. Musisz podjąć inicjatywę. Zaleta jest taka, że zmierzenie się z tym problemem owocuje ogromnymi postępami w rozwoju osobistym. Staniesz się silniejszy, odważniejszy, bardziej zdyscyplinowany, zdeterminowany i skoncentrowany. Na przestrzeni Twojego życia skumulowane korzyści będą nabierać coraz większego znaczenia, więc zrozum że wyzwanie pokonania prokrastynacji jest tak naprawdę zakamuflowanym błogosławieństwem. Cały sens w tym, żeby stawać się coraz silniejszym.

Źródło: Overcoming Procrastination