Literatura sukcesu od setek lat chwali korzyści płynące z ciężkiej pracy. Ale czemu tak się dzieje, że dla niektórych ludzi określenie „ciężka praca” wydaje się być w dzisiejszych czasach brzydkim słowem?

Ja definiuję „ciężką pracę” jako pracę, która jest ambitna, stanowi wyzwanie. Zarówno ciężka praca, jak i pracowanie ciężko (np. poświęcanie odpowiedniej ilości czasu by wykonać zadanie) są niezbędne do osiągnięcia sukcesu.

Problem pojawia się, gdy ludzie uważają ambitną pracę za coś bolesnego i niedogodnego. Czy ambitna praca koniecznie musi być bolesna? Nie, oczywiście, że nie. W rzeczywistości, największym kluczem do sukcesu jest nauczenie się czerpania radości z ambitnej pracy ORAZ czerpania radości z pracowania nad nim ciężko.

Dlaczego ambitna praca? Ponieważ ambitna, inteligentnie dobrana praca się opłaca. To właśnie jej ludzie o słabym charakterze będą unikali. I jeśli według Ciebie próbuję stwierdzić, że ktoś unikający ambitnej pracy ma coś nie tak z charakterem, to masz rację… i mowa tu o naprawdę poważnym problemie. Jeżeli unikasz ambitnej pracy, unikasz robienia tego, co prowadzi do sukcesu. Jak chcesz utrzymać siłę mięśni czy ostrość umysłu, to musisz rzucać im wyzwania. Zajmowanie się tylko łatwymi rzeczami prowadzi do fizycznej i mentalnej słabizny i bardzo miernych wyników, a następnie do marnowania ogromnych ilości czasu i energii na usprawiedliwianie czemuż to ta słabizna jest w porządku – zamiast ruszenia zadka i wzięcia za jakieś prawdziwe wyzwanie.

Rozwiązywanie problemów buduje charakter, dokładnie tak, jak dźwiganie ciężarów buduje mięśnie. Kto unika wyzwań, rezygnuje z rozwoju swojego charakteru.

Jasne, że z natury unikamy bólu, więc gdy zadanie wygląda nam na czystą boleść, z pewnością będziemy trzymać się z dala. Tylko że zachowując się w ten sposób unikamy też ważnych okazji do budowania charakteru, samego w sobie będącego ogromnie trudnym zadaniem. Tak więc zamiast bać się wyzwań, musimy nauczyć się je kochać całkiem tak, jak kulturysta uczy się kochać ból przy „jeszcze jednym powtórzeniu” rozrywającym włókna mięśni, które następnie odrastają silniejsze. Kiedy unikasz bólu, tracisz okazję do rozwoju. Taka jest prawda zarówno w odniesieniu do budowania mięśni, jak i budowania charakteru.

Choć powszechnie przyjęta filozofia każe płynąć z prądem, wadą takiego przekonania jest konieczność oddania temuż prądowi kontroli nad naszym życiem. No i OK, dopóki nie masz nic przeciwko biernemu pozwalaniu by życie po prostu Ci się przydarzało. Jeśli czujesz, że jesteś tu aby przez swoje życie być niesionym, a nie prowadzić i napędzać je, musisz też polubić i zaakceptować ścieżki którymi Cię ten prąd prowadza. A czasami prąd nie płynie w najzdrowszym kierunku. Możesz dać mu się nieść i skończyć w całkiem schrzanionej sytuacji, jeśli w razie konieczności nie weźmiesz steru we własne ręce.

Z drugiej strony, istnieje alternatywny sposób spojrzenia na życie: z Tobą jako kierującą nim siłą. Ty tworzysz i sam kontrolujesz ten prąd. Jest to bardziej wymagające, ale i daje dużo więcej satysfakcji. Nie jesteś ograniczony jedynie do  doświadczeń doznawanych biernie czy bezboleśnie – teraz możesz mieć więcej tego, czego chcesz, będąc gotowym na zaakceptowanie i podjęcie większych wyzwań.

Gdybym tylko płynął lekko z prądem mojego życia, to nie nauczyłbym się nigdy czytać, pisać czy korzystać z komputera; to wszystko były wyzwania przy których czułem, że idę pod prąd względem tego, co było proste i naturalne. Nie ukończyłbym żadnych studiów. Nie otworzyłbym własnego biznesu. Z pewnością nie stworzyłbym żadnego oprogramowania. Nie ma opcji żebym przebiegł maraton – człowiek na takie pomysły nie wpada „z prądem”. A już bez najmniejszej wątpliwości nie dawałbym żadnych publicznych przemówień. Ten blog również by nie istniał; to zdecydowanie jest coś stworzonego dzięki rozpędzonej energii, a nie powolnemu dryfowi.

Wierzę, że w życiu niesie nas czasem pewien niewidoczny prąd, ale ja widzę siebie jako jego współtwórcę. Mogę płynąć z prądem, gdy kieruje się on tam, dokąd chcę zmierzać, albo mogę wyjść na brzeg i wytyczyć własny szlak, gdy jest to konieczne.

Kiedy weźmiesz się do roboty i nauczysz się patrzeć na siebie jak na kapitana swojego życia, zamiast jego biernej ofiary, wtedy łatwiejsze stanie się podejmowanie poważnych wyzwań i znoszenie trudów, których czasami one wymagają. Przyjemność z rozwijania charakteru przewyższa dla Ciebie drobne niedogodności, jakich przy tej okazji doświadczasz. Przyzwyczajasz się do coraz dłuższego przebywania czasu poza strefą komfortu. Ciężka praca jest czymś, na co czekasz, bo wiesz że będzie prowadzić do ogromnego wzrostu. I w końcu rozwijasz dojrzałość i odpowiedzialność pozwalającą zrozumieć, że pewne cele nigdy nie zmaterializują się ot tak po prostu w Twoim życiu; zdarzą się tylko wtedy, gdy Ty będziesz aktywnie działać jako siła prowadząca do ich osiągnięcia.

Kiedy stajesz przed stwierdzeniem: „Jeśli zawsze będę unikał ciężkiej pracy, nigdy w życiu nie doświadczę X, Y czy Z.”, trochę łatwiej jest pojąć korzyści z ciężkiej pracy. Co na przykład stracisz? Prawdopodobnie nigdy nie przebiegniesz maratonu, nie poślubisz partnera swoich marzeń, nie zostaniesz multimilionerem, nie będziesz nic naprawdę znaczył na świecie itd. Będziesz musiał zadowolić się tylko tym, co może zapewnić płynięcie z prądem, to znaczy – miernością. Po prostu zajmiesz trochę miejsca i umrzesz, nic tak naprawdę nie znacząc. Świat będzie właściwie taki sam, jak gdybyś nigdy nie istniał (nie bacząc na teorię chaosu).

Jeżeli chcesz osiągnąć pewne naprawdę poważne i interesujące cele, musisz nauczyć się miłości do ciężkiej pracy. Ciężka praca robi różnicę. Jest tym, co odróżnia dzieci od dojrzałych dorosłych. Możesz dalej żyć jak dziecko z desperacką nadzieją, że życie zawsze będzie łatwe – tylko że w takim wypadku utkniesz w dziecięcym świecie, pracując na realizację celów innych ludzi zamiast swoich, czekając aż nadarzą Ci się okazje zamiast tworzyć własne, i wykonując pracę, która w wielkim planie tego świata po prostu nie jest istotna.

Gdy uczysz się akceptować ciężką pracę zamiast od niej uciekać, zyskujesz umiejętność realizowania swoich wielkich celów, nieważne czego by wymagało ich osiągnięcie. Przebijasz się przez przeciwności, które zatrzymują innych, słabszych w swoich postanowieniach. Ale co doprowadza Cię do tego punktu? Co sprawia, że przyjmujesz ciężką pracę?

Twoje przeznaczenie.

Kiedy żyjesz z myślą o wielkim celu, ciężka praca nie jest opcją. Jest koniecznością. Gdy Twoje życie nie ma prawdziwego przeznaczenia, możesz unikać ciężkiej pracy i nie będzie miało to znaczenia, bo zdecydowałeś że Twoje życie samo w sobie tak czy inaczej nic nie znaczy. Więc kogo obchodzi czy pracujesz ciężko czy wybierasz łatwą ścieżkę? Ale jeśli znalazłeś poważne przeznaczenie dla swojego życia, wypełnienie go będzie wymagało ciężkiej pracy – bo każdy sensowny cel będzie jej wymagać. Musisz więc przyznać przed sobą że spełnisz swoje przeznaczenie tylko akceptując ciężką pracę. I właśnie to wynosi Cię ponad strach i ego, ponad to zapłakane małe dziecko które myśli, że przed ciężką pracą trzeba wiać gdzie pieprz rośnie. Gdy poprowadzi Cię przeznaczenie potężniejsze od Ciebie, zaakceptujesz ciężką pracę z czystej konieczności. Dziecko zmienia się w dojrzałego dorosłego, który przyjmuje odpowiedzialność za wykonanie swojej roboty, bo wie, że bez pełnego poświęcenia i ogromu ciężkiej pracy nigdy tego nie osiągnie.

Pragnienie pokonuje przeciwności.

Pokaż mi osobę, która unika ciężkiej pracy, a ja pokażę Ci kogoś, kto nie odnalazł jeszcze swojego przeznaczenia. Ponieważ ten, kto zna swoje przeznaczenie, akceptuje ciężką pracę. On chętnie płaci tę cenę.

Jeśli nie znasz jeszcze swojego przeznaczenia, to w świecie dojrzałych istot ludzkich nic jeszcze nie znaczysz. Jesteś jak rupieć płynący rzeką, której prąd tworzą ludzie żyjący z przeznaczeniem. I w głębi siebie już to wiesz, prawda? Jeśli chcesz mieć znaczenie na świecie, to cenę stanowi ciężka praca. Nie ma żadnych skrótów.

Przeznaczenie i ciężka praca to kumple. Przeznaczenie odpowiada na pytanie: dlaczego. Ciężka praca mówi – jak. Przeznaczenie jest tym, co zmienia zwykłą pracę w pracę pełną miłości. Przeobraża ból ciężkiej pracy w przyjemność wyższego poziomu płynącą z poświęcenia, zaangażowania, zdecydowania i pasji. Zmienia ból w siłę, aż do punktu gdzie nie czujesz już bólu – tak bardzo cieszysz się siłą.

Raz jeszcze – to wszystko sprowadza się do przeznaczenia. Stwórz przeznaczenie dla swojego życia i żyj nim każdego dnia. Wtedy wiele innych nawyków sukcesu, jak ciężka praca i pracowanie ciężko pojawi się automatycznie na swoich miejsca. Zrozum dlaczego. Dlaczego jesteś tutaj? Co znaczy Twoje życie? To jest ostateczny test Twojej wolnej woli.

Źródło: Hard Work