Jedną z pułapek w jakie ludzie wpadają – zwłaszcza w czasie recesji – jest pułapka życia od pierwszego do pierwszego. Nie stać Cię na to, by zmienić pracę lub zostać wylanym, bo zarabiasz ledwie tyle, by jakoś przeżyć.

Erin i ja byliśmy w takiej sytuacji jakieś dziesięć lat temu. Czasami kończyliśmy miesiąc mając w kieszeni poniżej stówy. Był to właściwie duży postęp w stosunku do sytuacji, w której znajdowaliśmy się wcześniej. Przynajmniej nie popadaliśmy już w długi.

Aby ograniczyć wydatki, przeprowadziliśmy się do tańszego mieszkania; nie żebyśmy mieli jakiś wybór – po prostu zostaliśmy wyrzuceni z poprzedniego mieszkania po tym, jak zaczęliśmy zalegać z czynszem.

Niestety nowe mieszkanie znajdowało się przy dość ruchliwej ulicy, a hałas z niej dochodzący czasem znacznie utrudniał spanie w nocy. Najgorzej było, kiedy ludzie zatrzymywali się o pierwszej w nocy pod naszym oknem, radia w samochodach mając podkręcone na cały regulator.

Technicznie rzecz biorąc, ze względu na to, że oboje byliśmy samozatrudnieniu, nie była to sytuacja dokładnie „od pierwszego do pierwszego”, ale efekt był ten sam. Oboje pracowaliśmy ciężko. Po prostu nie zarabialiśmy wiele pieniędzy… jedynie dość by pokryć podstawowe wydatki, ale nie tyle, by budować sobie jakiekolwiek bezpieczeństwo.

Pamiętam, że w tamtym czasie czułem się dość zestresowany. Kiedy zdarzało się cokolwiek złego, na przykład nasz samochód psuł się i wymagał naprawy, byliśmy w złym położeniu.

W końcu wydostaliśmy się z tamtej sytuacji i pozostawiliśmy ją za sobą, nie tyle podejmując pewne działania, co przestawiając się na inny sposób myślenia.

Oto kilka sugestii opartych na tym, czego wtedy się nauczyliśmy, przeznaczonych dla innych osób borykających się z podobnymi wyzwaniami finansowymi.

Bierz Odpowiedzialność

Pierwszym krokiem jest przyjęcie pełnej odpowiedzialności za swoją aktualną sytuację finansową. Nieważne, czy ktoś wpuścił Cię w maliny, czy to działanie Boga postawiło Cię w tej sytuacji, czy masz marne wykształcenie. przez które jest Ci trudniej. Z pewnością te czynniki mogły mieć jakieś znaczenie w kwestii tego, gdzie skończyłeś, ale nie pomoże Ci roztrząsanie ich.

Ja popłynąłem na pewnych złych układach biznesowych, ale tak długo, jak skupiałem się na przeszłych problemach, nie mogłem pójść do przodu. Musiałem odpuścić z tym wszystkim i najpierw wybaczyć wszystkim i wszystkiemu.

Musisz przyjąć 100% odpowiedzialności za swoje życie finansowe. To nie oznacza 85% odpowiedzialności, czy nawet 99% odpowiedzialności. Jeżeli zamierzasz polepszyć swoją sytuację, musisz wziąć wprost na własne barki pełen ciężar zrealizowania tego. Po pierwsze i najważniejsze, musisz utrzymywać swoją odpowiedzialność.

Nawet jeżeli dzielisz swoje finanse z kimś innym, wciąż musisz brać na siebie 100% odpowiedzialności za swoją sytuację. Nie ma odpowiedzialności dzielącej się fifty-fifty.

Odpowiedzialność jest niepodzielna. Nie rozkłada się. Możesz ją mnożyć, ale nie podzielić na kawałki. Albo ją masz, albo nie.

Pomyśl o tym przez chwilę. Jeżeli przeniesiesz ułamek odpowiedzialności za swoją sytuację na kogo innego, zdejmujesz ją z siebie. Z czasem będzie to działać przeciw Tobie, kiedy będziesz korzystać z wymówek by zwolnić w chwili słabości. Jeżeli próbujesz złożyć odpowiedzialność za swoją sytuację na ręce kogokolwiek innego, sam jesteś nieodpowiedzialny. Wszystko albo nic.

Nie jestem w stanie podkreślić tego tak mocno, jak to konieczne. Wiem, że idea przyjmowania odpowiedzialności może z początku brzmieć trochę jak utarte powiedzonko, ale naprawdę to jest właśnie punkt w którym ogromna większość ludzi polegnie. Biorą oni 80% odpowiedzialności i zakładają, że to wystarczy. Nie wystarczy – w najmniejszym stopniu. Zakoduj sobie teraz w umyśle, że 80% to to samo co 0%, jeśli chodzi o odpowiedzialność. Nie możesz pozwolić sobie na „wypadnięcie z gry” poprzez zwalanie winy za niemożność osiągnięcia lepszych rezultatów na świat, ekonomię, błędy małżonka czy inne czynniki.

W odpowiedzialności nie chodzi o oskarżanie siebie czy spoglądanie w przeszłość. Chodzi o przejęcie kontroli nad sytuacją. Chodzi o zdanie sobie sprawy, że zawsze masz możliwość odpowiadania – możliwość wybierania swojej odpowiedzi. Chodzi o zaakceptowanie tej prawdy, że jeżeli cokolwiek ma się zmienić, Twoja wola musi być siłą, która to zmieni.

Bez stuprocentowej odpowiedzialności jesteś całkowicie pozbawiony mocy. Jeżeli chcesz, by zmiany nadeszły, musisz wywołać swoją moc w pełni i całkowicie. I nie jesteś w stanie tego zrobić, jeżeli pozostajesz w stanie zaprzeczania choćby odrobinie swojej odpowiedzialności.

Nie sugeruję, że możesz kontrolować każdą okoliczność. Mówię po prostu, że zawsze masz do dyspozycji zdolność odpowiadania. Czasami Twoje odpowiedzi mogą być ograniczone czy nieskuteczne, ale mimo to masz tę moc odpowiadania w każdym momencie.

Nie obchodzi mnie, czy jesteś gospodynią domową, która w stu procentach opiera się na mężu, jeśli chodzi o przychody rodziny. Jeżeli chcesz zmienić swoją sytuację finansową, to odpowiedzialność za uczynienie tego jest w stu procentach Twoja własna… a nie męża. Nie jesteś jakąś słabą i bezsilną istotą. Jesteś kreatywną osobą. Nigdy, przenigdy nie zwalaj na swojego małżonka winy za niedostateczne dbanie o jego/jej obowiązki w zakresie tego, co uważasz za swoje finansowe interesy. Jeżeli nie podoba Ci się sytuacja, w której się znajdujesz, to ją zmieniasz. Może to przyjąć formę wpłynięcia na małżonka by poczynił pewne zmiany, albo może to oznaczać uzyskanie jakiegoś własnego przychodu. Tak czy inaczej, to Twoja wola musi dać moc do tej zmiany.

Postaw się w stanie akceptacji faktu, że jeżeli Twoja sytuacja ma się w ogóle zmienić, to zależy to całkowicie od Ciebie – inaczej nigdy to nie nastąpi.

Tnij Wydatki, Tylko Nie Przesadź

Ludzie, którzy doprowadzają swoje finanse do trudnej sytuacji często skupiają się na próbach cięcia wydatków. To ma sens tylko do pewnego momentu. Widziałem wielu ludzi, którzy przesadzali w tym względzie, co jest zupełnie nieefektywną strategią

Jeśli dotychczas prowadziłeś „życie jak w Madrycie”, możesz skorzystać na jednej czy dwóch rundkach cięcia kosztów. Śmiało, działaj i eliminuj bzdury. Może nie potrzebujesz designerskich ciuchów czy telewizji kablowej. Jedną z rzeczy, które ja zrobiłem, było anulowanie wszystkich prenumerat magazynów; zacząłem też wypożyczać poradniki (książki, audio, DVD) z lokalnej biblioteki, zamiast je kupować. W tamtym czasie to były rozsądne cięcia.

Nierozsądne są wtedy, gdy zaczynasz obniżać swój poziom życia, w ten sposób wpędzając się w pułapkę myślenia w kategoriach niedoboru. Jeżeli rzeczywiście chcesz życia minimalisty, to w porządku, ale nie oszukuj się, że minimalizm to Twój wybór, jeżeli w rzeczywistości nie jest tym, czego chcesz. Jeżeli wolałbyś bogatszy styl życia, bądź szczery i przyznaj to przed sobą. Nigdy nie udawaj, że chcesz czegoś innego tylko dlatego że myślisz, że nie możesz mieć tego, co naprawdę chcesz.

Jak możesz odróżniać rozsądne i nierozsądne cięcia? Rozsądne cięcia sprawiają, że czujesz się lepiej. Ach… fajnie wiedzieć, że nie będą mi się już więcej gromadzić te góry magazynów. Nierozsądne cięcia sprawiają, że czujesz się gorzej. Niektórzy ludzie mówią, że życie bez samochodu jest wyzwalające, ale ja naprawdę nie znoszę jeździć autobusem tylko po to, by zrobić drobne zakupy.

Znam ludzi, którzy poświęcą dwie godziny na zejście ze swojej drogi tylko po to, by zaoszczędzić pięć dolców. To chore. Mógłbyś z pewnością zarobić więcej niż 2,5 dolara na godzinę, żebrząc na ruchliwej ulicy. Nie marnuj swojego czasu tylko dlatego, że możesz zaoszczędzić parę marnych dolarów. Jeśli zaczniesz robić rzeczy, które warte są mniej niż płaca minimalna (patrząc na to, ile pieniędzy zaoszczędzisz w porównaniu do zainwestowanego czasu), albo jeśli tniesz budżet na wyżywienie do tego poziomu, że stać cię tylko na fasolę i ryż, to poszedłeś za daleko.

Tnij koszty, żeby dać sobie trochę oddechu tam, gdzie to możliwe, ale nie pozbawiaj się na dłuższą metę środków do życia eliminując rzeczy, które czynią Twoje życie bardziej efektywnym – jak urządzenia kuchenne, Twój pojazd czy zdrowe jedzenie.

Zwróć uwagę, że wydatki są powtarzalne. Kiedy tniesz wydatki, wprowadzasz długoterminowe oszczędności. Nie oznacza to sprzedawania swoich dóbr by uzyskać dodatkową gotówkę. Sprzedawanie dóbr nie obetnie Twoich wydatków, o ile nie będzie to coś jak sprzedanie zestawu do gier aby zlikwidować nawyk kupowania nowych gier. Jest w porządku, jeśli chcesz zabawić się na eBayu żeby uzyskać trochę kasy, pozbywając się rzeczy, których naprawdę nie potrzebujesz – Erin i ja zrobiliśmy parę garażowych wyprzedaży – ale uzyskiwanie dodatkowej gotówki niekoniecznie poprawi sytuację w zakresie ciągłego przepływu pieniędzy. Pozbądź się śmieci, ale trzymaj rzeczy, których używasz.

Nie poświęcaj ogromnych ilości czasu na roztrząsanie sprawy wydatków. To nie jest tego warte. Niektórzy naprawdę dostają świra na tym punkcie. Kupują najtańsze rzeczy, jakie tylko znajdą – i wszystko się psuje. Przeginanie z tanizną kończy się często większymi wydatkami na dłuższą metę.

Po stronie wydatków dojdziesz do nieprzekraczalnej granicy, bo najlepsze co teoretycznie mógłbyś zrobić to ściąć wydatki do zera, a to dla większości ludzi jest nierealne i wywołałoby poważne trudności. Pomyśl realistycznie o tym, ile rzeczywiście możesz zaoszczędzić. Nie ma sensu robienie zamętu wokół kwot, jakie mógłbyś zarobić w ciągu paru godzin na stanowisku z lemoniadą.

Na dłuższą metę o wiele łatwiej jest zwiększyć swój dochód, niż ciąć wydatki do granic możliwości. Nie masz nieprzekraczalnych granic po stronie przychodu. Dla wszystkich celów praktycznych można przyjąć, że granic nie ma.

Wprowadź rozsądne cięcia swoich wydatków, ale nie dostawaj świra na tym punkcie. Jeżeli chcesz, by sprawy się polepszyły, to musisz angażować większość swojego czasu i energii po stronie przychodów.

Postanów, Że Zasługujesz Na Lepsze

Ludzie w gruncie rzeczy zarabiają takie kwoty, na jakie sądzą, że zasługują. Główny powód, dla którego nie zarabiasz więcej jest taki, że wiesz, iż na to nie zasługujesz.

Ciężko zaakceptować coś takiego. Jest szansa, że Twojemu ego ta idea się nie spodoba. Być może przychodzą Ci już na myśl argumenty wyjaśniające, dlaczego tak nie jest. Weź głęboki oddech i na moment odsuń je na bok.

Weź jakąkolwiek liczbę, by reprezentowała Twoją aktualną stawkę godzinową. Pomnóż to przez dziesięć. Potem wyobraź sobie, że w tej chwili właśnie tyle zarabiasz. Możliwe, że czujesz się niekomfortowo – może trochę przestraszony, zestresowany, może to wyglądać na nieprawdopodobne, skomplikowane, zanadto ekscytujące, czy po prostu zbyt „gdzieś daleko” byś mógł to zaakceptować jako rzeczywistość. I dokładnie dlatego nie zarabiasz takich pieniędzy. Sprawiasz, że ta kwota wydaje się o wiele za grubą sprawą.

Ludzie, którzy zarabiają dziesięć razy więcej od Ciebie nie myślą o tych kwotach w taki sam sposób jak Ty. Dla nich sprawia to wrażenie czegoś normalnego, naturalnego. Zupełnie nic wielkiego. Jedna z przyczyn, dlaczego nie jesteś na tym poziomie, jest taka, że dla Ciebie to jest coś wielkiego. Jeżeli chcesz kiedyś tam dotrzeć, musisz osiągnąć taki punkt w swoim umyśle, w którym ten poziom dochodu nie jest już wielką sprawą. Jest w porządku, czy lekko interesujący, ale nie wygląda tak niewiarygodnie byś nie mógł tego zaakceptować jako rzeczywistości.

Kiedy około 15 lat temu po raz pierwszy spotkałem Erin, zarabiała 9 dolarów na godzinę, wykonując prace biurowe – papierologia, pisanie i sprawy w tym stylu. I czuła, że zasługuje, by tyle zarabiać. Było to dla niej normalne i rozsądne. Możesz zobaczyć ile zarabia teraz – wystarczy że spojrzysz na jej cennik. Dość powiedzieć, że jej stawka jest około stu razy wyższa. W tej chwili zarabia w ciągu godziny tyle, ile wtedy w ciągu prawie trzech tygodni. I zgadza się – jej klienci rzeczywiście płacą takie stawki i są z tego zadowoleni.

Ciekawe jest, jak ludzie reagują na stawki Erin. Niektórzy patrzą na stawki i piszą jej: „Byłem zainteresowany umówieniem spotkania, ale kiedy zobaczyłem cenę, pomyślałem – wow, nie ma szans by było mnie na to stać.”. Tacy ludzie nie pasują do usług Erin; nie stać ich na nie. Nie są nawet w stanie wyobrazić sobie, w jaki sposób Erin nalicza sobie tak dużo. Mogą jednak mimo to pasować do roli czytelnika jej bloga – to jest zupełnie darmowe.

Ale po tym mamy prawdziwych klientów Erin. Ci ludzie po prostu przechodzą do jej formularza zamówień i rezerwują spotkanie – bez narzekania czy prób uzyskania zniżki. Dla nich to nic wielkiego. Mogli konsultować się wcześniej z innymi mediami w przeszłości i zyskali na tym wspaniałe rezultaty. Mogą być przyzwyczajeni do tego typu stawek za konsultacje. Dla klientów, którym Erin rzeczywiście służy, jej stawki są normalne i rozsądne.

Żeby móc zarabiać te większe kwoty, Erin musiała przejść przez myślowy proces nadania sobie przyzwolenia na zarabianie tak wiele. Jedną z rzeczy, które pomogły, było zdanie sobie sprawy, że inne najpopularniejsze media na jej polu działania zarabiały kwoty w okolicach tego poziomu. Patrzyła na nich i uczyła się od nich, i wkrótce zdała sobie sprawę, że jest przynajmniej tak dobra jak oni jeśli chodzi o wykonywanie pewnych typów przepowiedni. Ale dopóki nie przeszła przez ten proces myślowy, przerażała ją myśl o braniu jakichkolwiek pieniędzy za przepowiednię. Miała spore trudności ze znalezieniem przestrzeni na pozwolenie sobie by otrzymywać wynagrodzenie na pewnym poziomie, w zamian za wartość, którą dostarczała.

Nie nazwałbym tego procesem usprawiedliwiania sobie wyższego przychodu. W większym stopniu chodzi to o danie sobie przyzwolenia. Nie próbujesz wciskać tu sobie sprzedażowego kitu. Po prostu decydujesz, że chcesz zarabiać więcej, i odszukujesz sposób na zaakceptowanie, że to jest w porządku.

Kiedy podnosisz swoje stawki, możesz wykluczyć się cenowo z jednego rynku, ale wejdziesz też na inny. Dla przykładu – klienci Erin nie chcą przepowiedni za 15 dolców. Nie zaufaliby komuś, kto liczy sobie tylko 15 dolarów – założyliby, że nie jest zbyt dobra. Oni chcą rzetelnej, trafnej przepowiedni, której mogą zaufać. Stawki Erin pokazują, że jej praca została wstępnie zaaprobowana przez rynek. Stąd korzystanie z przepowiedni u niej jest o wiele mniej ryzykowne. Ponadto, jako że Erin przyciąga klientów o wyższym dochodzie, niż ci, z którymi z początku pracowała, może teraz korzystać z większej „dźwigni” do czynienia dobra. Jeżeli może pomóc skutecznemu przedsiębiorcy w określeniu jego/jej sensu życia, to zazwyczaj ma to o wiele większe przełożenie, niż pomaganie studentowi w podjęciu decyzji dokąd pojechać na wakacje. Zmierzam do tego, że nie powinieneś mieć poczucia, że podnosząc swoje stawki dostarczasz mniej wartościową usługę. Prawdą jest raczej coś odwrotnego.

Czasami proces, przez który przechodzisz, by dać sobie to pozwolenie, będzie dość rozbudowany. Może spowodować wiele kolejnych zmian w Twoim życiu. Możesz mieć wrażenie, że potrzebujesz podjąć jakiegoś rodzaju działanie by dojść do punktu, w którym poczujesz, że zasługujesz by zarabiać więcej.

Kiedy ja chciałem przejść od zarabiania czterocyfrowych kwot miesięcznie do kwot pięciocyfrowych, próbowałem wyobrażać sobie siebie jako „pięciocyfrowego” kolesia. Było to w czasach, gdy prowadziłem swoją firmę z grami komputerowymi. Problem był taki, że nie czułem, iżbym dostarczał dostatecznie wartościowych usług by zasługiwać na dochód na takim poziomie. Byłem w stanie dać sobie jedynie to pozwolenie, zgadzając się na podniesienie poziomu swoich usług. Znalazłem więc sposób na wydawanie większej ilości gier w krótszym czasie i wkrótce potem osiągnąłem swój cel. To bardzo ważne, by zrozumieć, że proces ten rozpoczął się od dania sobie przyzwolenia na zarabianie tak dużo. Powiedziałem sobie, że to jest w porządku, i dopiero po tym pozwoliłem sobie wprowadzić zmiany niezbędne do osiągnięcia celu.

Myślenie, że nie zasługujemy na więcej niż otrzymujemy stanowi powszechnie spotykaną blokadę. Jest to tak powszechne, że przez większość czasu nawet tego nie zauważamy. Po prostu myślimy, że zarabianie tyle, ile właśnie teraz zarabiamy, jest normalne. Ale to tylko nasze myślenie sprawia, że wygląda to na normę. Ktoś inny mógłby uznać Twój aktualny dochód za sumę żałosną w odniesieniu do pracy, którą wykonujesz. Czy możesz zaakceptować, że właśnie teraz jesteś bardzo niedoceniany?

Mój znajomy mówca za swoją pierwszą płatną profesjonalną przemowę otrzymał 75 dolarów. Kiedy zapytano go o stawkę, taką właśnie cenę podał. Myślał, że to dużo, jak za godzinę pracy na scenie. Wkrótce dowiedział się, że profesjonalni mówcy otrzymują o wiele większe kwoty; odkrył też, że mógł za tamtą przemowę zażądać 1000 dolarów – i dla ludzi, którzy go wtedy zatrudnili to byłoby w porządku, ponieważ ich budżet był jeszcze większy. Kiedy ostatnio to sprawdzałem, jego stawki oscylowały w okolicach 7500 dolarów za przemówienie. Ale za każdym razem, gdy podnosił swoje stawki, to kiedy ktoś pytał o wynagrodzenie za przemówienie, ciężko mu było wykrztusić te słowa.

U Erin sprawa wygląda podobnie, kiedy podnosi swoje stawki. Nigdy nie chce ich podnosić – zawsze to ja ją do tego skłaniam. (Więc – tak, to mnie możesz winić, jeżeli nie stać Cię już na jej usługi.) Ona siedzi w tym zbyt głęboko, by zdawać sobie sprawę, jak jest dobra i jak dużą wartość dostarcza. Za każdym razem, gdy sugeruję podniesienie stawek, ona z początku panikuje. Mówi coś w stylu: „Ale nikogo nie będzie na to stać. Jak w ogóle mogę żądać tak dużo?”. Przechodziliśmy przez to już z pół tuzina razy, a ona wciąż reaguje w ten sam sposób. Gdyby nigdy nie podnosiła stawek, miałaby teraz prawdopodobnie listę oczekujących na pięć lat. Albo musiałaby zupełnie zaprzestać udzielania osobistych przepowiedni, jak zrobiło to wiele innych topowych mediów.

Rzecz w tym, że uzyskanie cudzej opinii może być pomocne. Zadawaj się z ludźmi, którzy uważają, że zasługujesz na więcej i dowiedz się, dlaczego tak myślą. Miałem to szczęście że w moim życiu byli przyjaciele, którzy wskazywali mi, ile powinienem zarabiać i dlaczego byłem bardzo niedoceniany. Pomagało mi to podnosić swój dochód w różnych czasach.

Kiedy zacząłem swoją pierwszą pracę na etacie programisty gier komputerowych, brałem tylko 10 dolarów za godzinę. W tamtym czasie wciąż jeszcze studiowałem, tak więc z własnego punktu widzenia byłem „tylko studentem” i nie zasługiwałem na nic w pobliżu pełnego wynagrodzenia. Ale okazało się, że byłem naprawdę dobry w pracy, którą się zajmowałem. Na szczęście firma, dla której pracowałem, z własnej inicjatywy podwoiła moją stawkę, dzięki czemu w połączeniu z tantiemami ze sprzedaży, jakie otrzymywałem, ostatecznie zacząłem zarabiać bliżej 50 dolarów na godzinę. Wiesz, że żądasz zbyt mało jako pracownik kontraktowy, jeżeli Twój klient oferuje podwojenie stawki w Twoim imieniu… może dlatego, że nie jest w stanie przełknąć płacenia tak mało za wysokiej jakości pracę.

Z drugiej strony, kiedy zabierałem się do profesjonalnego przemawiania, zarobiłem kilka tysięcy dolarów za moje pierwszą płatną mowę. Nie musiałem zaczynać od pierwszego szczebla drabiny, bo już wcześniej dałem sobie pozwolenie by zarabiać tak dużo. Nie było to dla mnie nic wielkiego – pozwoliłem, by było to po prostu normalne. Właściwie to miałem wrażenie, że to trochę mało w porównaniu z tym, co zarabiałem już na blogowaniu.

Czołowi mówcy z łatwością otrzymują 20 000 dolarów za przemówienie. Pomnóż to przez 10, jeśli jesteś byłym prezydentem; przez 15 jeśli jesteś Billem Cosby. Czy sądzisz, że dla Billa Clintona zarabianie sześciocyfrowych kwot za pojedyncze przemówienie to coś wielkiego. Czy myślisz, że bzikuje na punkcie tego, jak wiele pieniędzy zarabia? Nie, oczywiście, że nie. Ty i ja moglibyśmy podniecać się zarabianiem takich kwot, ale dla niego to rutyna.

Tak się składa, że moim zdaniem stopniowe podkręcanie finansowych obrotów to duża frajda. Lubię wejść na poziom wyżej, posiedzieć na nim trochę i zupełnie się tym nacieszyć, a potem zabrać się do pracy nad przejściem na kolejny poziom. Nie żałuję czasów, kiedy ledwie było mnie stać na posiłek w Taco Bell. Nawet w tamtych czasach uważałem swoje finansowe życie za ambitną przygodę. Kiedy pierwszy raz zamieszkaliśmy razem z Erin, luksusowym wydatkiem było wypożyczenie filmu za 99 centów… i może zamówienie jakiejś taniej pizzy w promocji „dwie w cenie jednej”. Zazwyczaj nudziliśmy o tym, jak ktokolwiek może płacić 4 dolary za wypożyczenie filmu w Blockbuster. Wtedy luksusowym wydatkiem mogła być ciekawa wycieczka, przedstawienie na Vegas Strip, czy relaksujący dzień w spa. Gdzieś po drodze mogliśmy znów wejść wyżej. Każdy poziom to frajda, jakiej można doświadczyć.

W tym momencie Twoje podejście może być mniej więcej takie: „Taak, taak… dać sobie przyzwolenie. Spoko. Dobra, daję sobie pozwolenie by zarabiać więcej. Co teraz?” Jeżeli to jest cały wysiłek, jaki zamierzasz włożyć w realizację tego kroku, możesz przestać czytać właśnie teraz i dać sobie spokój. Jeżeli robisz ten krok jak należy, to na poważnie może Ci to zająć tygodnie, Przebicie się przez finansowe blokady i danie sobie pełnego przyzwolenia na przechodzenie na wyższe poziomy, bez kurczowego trzymania się wymówek wymaga czasu.

Zalecam prowadzenie dziennika podczas pracy nad tym procesem. Zacznij od rozpisania dlaczego wierzysz, że nie możesz zarabiać takich pieniędzy, jakie byś chciał. Wszelkie wymówki zanotuj na piśmie. Zapytaj siebie czego potrzeba, by pozbyć się tych przekonań. Czy rzeczywiście są one prawdziwe? Czy inni ludzie zarabiają więcej nawet natykając się na te same przeszkody? Czy zamieniasz drobne wyzwania w ogromne wymówki? Zadaj sobie pytanie: czy jesteś gotów doświadczyć wyższego poziomu finansowego dostatku. Zrób wszystko czegokolwiek potrzebujesz, by postawić się w stan gotowości. Jeśli przejdziesz przez to mentalnie, pomożesz sobie osiągnąć cel emocjonalnie.

Ostatecznie, danie sobie przyzwolenia nie jest niczym innym jak wyborem do dokonania. Właściwie nie potrzebujesz spełniać góry warunków, aby wejść na nowy finansowy poziom. Ale jeżeli już zainstalowałeś te warunki w swoim umyśle, będziesz musiał w jakiś sposób nad nimi popracować. Czasami łatwiej jest zaspokoić te przekonania, które już masz, w przeciwieństwie do wykorzeniania i zmieniania ich. Do Ciebie należy decyzja, które przekonania pomagają Ci rozwijać się w lepszą osobę, a które z nich stają Ci na drodze i powstrzymują Cię.

Zrzuć Społeczny Balast

Prawdopodobnie są w Twoim życiu ludzie, którzy stali się raczej przywiązani do Twojego finansowego status quo. Nie oznacza to, że są oni finansowo zależni od Ciebie. Znaczy to tylko, że poczuli się komfortowo z tym, gdzie Ty się teraz znajdujesz – i straciliby ten komfort, gdybyś miał wprowadzić jakieś duże zmiany.

Jeśli podkręcisz swoje finanse, inni ludzie w Twoim życiu mogą poczuć się pozostawieni w tyle. Bądź na to przygotowany. To się zdarza.

Czy jesteś w stanie właśnie teraz wskazać kogokolwiek w Twoim życiu, kto miałby problem, gdybyś podwoił czy potroił swój dochód? Jeżeli tak, lepiej z góry sobie z tym poradź. Albo przegadaj temat, albo zdecyduj się rozdzielić drogi. W innym razie ta osoba może (możliwe, że nieumyślnie) próbować sabotować Twój finansowy rozwój, często rzucając negatywne komentarze które sprawiają, że zarabiając więcej pieniędzy czujesz się gorzej.

Zapewniam Cię, że po drugiej stronie jest mnóstwo ludzi, którzy będą szczęśliwi i podekscytowani widząc, że rozwijasz swoje finanse. Jest to widoczne zwłaszcza wśród przedsiębiorców, ale tak naprawdę to zależy od branży w której jesteś. Mam paru przyjaciół, którzy są bardzo dopingujący, kiedy mówię o podkręcaniu swoich finansów, ale mam też innych, którzy mogliby poczuć się zagrożeni lub onieśmieleni. Różnica miała niewiele wspólnego z tym, ile pieniędzy ci ludzie zarabiają – za to wiele z ich podejściem do finansowego rozwoju w ich własnych życiach. Ci, którzy są zachęcający maja niezmiennie pozytywne spojrzenie na przyszłość. Ci, którzy zniechęcają, są niezadowoleni ze swojej własnej sytuacji finansowej.

Jedną z najlepszych rzeczy, jakie możesz zrobić, to zaprzyjaźnić się z ludźmi mającymi pozytywne perspektywy finansowe. Nie ma znaczenia, ile w tej chwili zarabiają. To może być dziesięć razy więcej czy mniej niż Ty. Szukaj ludzi, którzy biorą na siebie 100% odpowiedzialności za swoje finanse – ludzi, którzy nie winią innych za swoje niepowodzenia. Tacy ludzie stają się dobrymi przyjaciółmi na dłuższą metę, bo nie będą dostawać bzika za każdym razem, kiedy Ty podkręcasz swoje dochody,

Ponownie – generalnie można tu spokojnie stawiać na przedsiębiorców. Handlowcy zarabiający na prowizji to inny dobry wybór. I inwestorzy (wszelkiej maści) też są dobrzy. Długoterminowy pracownicy (na miesięcznej pensji czy ze stawką godzinową) zazwyczaj nie zbliżają się nawet do tego samego poziomu finansowego entuzjazmu, jaki reprezentują te inne grupy. Właśnie dlatego chcą oni sprzedawać godziny za dolary i oddawać większość generowanych przez siebie rezultatów komuś innemu, jak na przykład przedsiębiorcy, handlowcowi czy inwestorowi. Pracownicy są niewątpliwie hojni, ale zazwyczaj głupi jak buty, jeśli chodzi o życie finansowe. 🙂

Ulepszaj Swoje Usługi

Pieniądz jest medium wymiany wartości. Jeżeli chcesz więcej pieniędzy, możesz tworzyć więcej wartości i/lub dostarczać wartości większej liczbie ludzi.

Jednym z najlepszych sposobów na polepszenie swojej usługi jest przekucie jej na stałą formę. W ten sposób możesz dostarczać wartości nawet wtedy, gdy nie jesteś fizycznie obecny.

Na przykład, jeżeli recytujesz wiersz grupie 20 osób, możesz dostarczać pewną wartość tym właśnie dwudziestu osobom. Ale to jest jednorazowe wydarzenie. Każdego dnia zaczynasz znów od zera. Jest to podejście, jakie stosuje większość pracowników. Nie budują niczego, co pozostaje ich własnością. Zamiast tego, sprzedają tylko godziny za dolary, tak, że ktoś inny w końcu zostaje właścicielem tego, co oni pomogli zbudować – i poprzez to zbiera długoterminowe plony z faktu posiadania. I znów – to bardzo hojne ze strony pracowników, ale bardzo niemądre, kiedy chcesz finansowo iść do przodu.

Mówiąc z perspektywy historii: bogaci ludzie zrobili całkiem niezłą robotę, przekonując masy, że zdobycie etatu to sposób na życie. To jednak nic innego, jak pranie mózgu. Jeżeli bierzesz robotę na etacie, nie możesz narzekać na to, że bogaci stają się bogatsi – bo sam im w tym pomagasz. Wykonujesz pracę budowania i utrzymywania systemów, które posiada i kontroluje ktoś inny. W jaki sposób na dłuższą metę pomaga to Tobie? Wszystko, co robisz, to dbanie o plantację swojego pana. Jeżeli obawiasz się chodzenia do pracy każdego dnia i masz spore trudności ze zmotywowaniem się, może powinieneś przestać zgłaszać się na ochotnika do pracy niewolniczej.

Kiedykolwiek przedstawiam takie twierdzenie, ktoś mówi: „Ale musimy mieć etaty i pracowników. Inaczej – kto wywoziłby śmieci?”. To to samo, jakby mówił: „Ale musimy mieć niewolników. Inaczej – kto zbierałby tytoń?”. Czy ten powód jest wystarczający, by służyć jako niewolnik? Może bylibyśmy w stanie zaproponować lepsze rozwiązania, gdyby ludzie przestali poddawać się niewolnictwu. Może – przede wszystkim – nie potrzebujemy produkować tyle śmieci (i tytoniu). Ja osobiście wolałbym raczej wymieniać wartości z wolnymi ludźmi, niż z pracownikami/niewolnikami.

Wracając do przykładu poezji, pomyśl teraz o poecie, który swój poemat zapisuje i publikuje, powiedzmy – na jakiejś stronie internetowej. Teraz poemat może dostarczać wartość nawet pod nieobecność poety. Mogą się nim cieszyć tysiące ludzi, zamiast pierwotnych dwudziestu. Właśnie tak myśli inteligentny przedsiębiorca. Idea jest taka, żeby w miejsce wymieniania godzin na dolary, inwestować swój czas w budowanie czegoś, co może dostarczać stałej wartości nawet wtedy, gdy nie jesteś fizycznie obecny.

Jeżeli możesz dostarczać pasywnej wartości, możesz generować pasywny przychód. Na przykład poeta mógłby sprzedać zbiór wierszy, udzielić licencji na swoje wiersze firmie produkującej kartki z życzeniami, w zamian za tantiemy, czy zaproponować usługę „wiersz dnia” i sprzedawać reklamy.

Jeśli aktualnie jesteś pracownikiem, słowo „przedsiębiorca” może brzmieć skomplikowanie i przerażająco. Ale generowanie przychodu z samozatrudnienia to tak naprawdę nic wielkiego, jeżeli dasz sobie na to przyzwolenie. Nawet uczniowie liceów zarabiają w ten sposób.

Zalecam byś nie zaczynał, myśląc o przychodzie pasywnym. To jest stawianie wozu przed koniem. Skup się przede wszystkim na tworzeniu i dostarczaniu wartości pasywnych. Stwórz coś, przekuj na stałą formę, i przekaż w ręce ludzi. Zacznij od czegoś małego. Napisz artykuł. Przygotuj przepis. Skomponuj piosenkę. A potem podziel się tym gdzie tylko możesz. I powtarzaj dalej i dalej.

Zacząłem rozumieć korzyści z dostarczania pasywnych wartości kiedy byłem w szkole średniej. W czasie pierwszych i późniejszych lat zaczynałem pisać pewne programy komputerowe w BASIC-u i Turbo Pascalu żeby zgłębiać tematy, o jakich uczyłem się na zajęciach z matematyki – prawdopodobieństwo, obliczanie wielomianów, grafu itd. Pisałem też programy na programowalne kalkulatory Casio FX-7000G i FX-8000G, jakie wielu uczniów miało w tamtym czasie. Były to w większości bardzo krótkie programy, zazwyczaj poniżej 20 linii kodu. (Nawiasem mówiąc, nadal mam mój FX-8000G i czasami piszę na niego szybkie programy. Nawet po 20 latach wciąż działa świetnie. Jeden z najlepszych produktów, jakie Casio kiedykolwiek wydało.)

Zacząłem robić kopie tych programów i rozdawać je wśród członków koła matematycznego, żeby pomóc uczniom z ich pracami domowymi. Wtedy zauważyłem, że ludzie spoza koła zdobyli kopie. Napisałem parę prostych gier i nimi również się podzieliłem. Ostatecznie jeden z moich programów został opublikowany w szkolnej gazetce.

Jak mi to pomogło? Otóż zyskałem dzięki temu bardzo dobrą opinię w szkole, zarówno wśród nauczycieli, jak i wśród uczniów. Uczęszczałem do szkoły prowadzonej przez Jezuitów, gdzie podejście akademickie było bardzo dobrze widziane. Kiedy przyszedł mój czas na zdobycie listów polecających do aplikacji na studia, nie miałem z tym najmniejszego kłopotu. Wyróżniałem się z tłumu, ponieważ robiłem coś wykraczającego znacznie ponadto, co robili inni uczniowie. W rezultacie zostałem przyjęty do konkurujących szkół jak UCLA, UC, Berkeley, Carnegie Mellon i Cal Tech. Ale prawda jest taka, że napisałem te programy tylko dlatego, że tworzenie i dzielenie się nimi sprawiało mi radość – nie dlatego, że próbowałem coś na tym zyskać. Skup się na dawaniu, a branie zajmie się samo sobą.

Jeżeli teraz borykasz się ze swoimi finansami, wiem, że będzie kusiło Cię skupienie się przede wszystkim na aspekcie pieniędzy, ale błagam Cię – nie rób tego. Skup swoją uwagę na stronie tworzenia i dzielenia się. Musisz dać, zanim dostaniesz.

Dziel się czymś, co lubisz tworzyć. Umieść to na jakimś namacalnym nośniku i podaj dalej.

Znam wiele cieszących się powodzeniem biznesów zajmujących się oprogramowaniem które powstały, bo jakiś koleś napisał fajny program i podzielił się nim z przyjaciółmi. Wtedy jego przyjaciele podzielili się tym z innymi. Niewiele później zaczął otrzymywać prośby o wsparcie od zupełnie obcych ludzi i musiał zacząć naliczać opłaty za program. Głównie w ten sposób powstało shareware. Daj coś za darmo i zobacz, co z tego wyjdzie. Jeżeli ludziom się to się spodoba, to się tym podzielą.

Ludzie w ten sam sposób otwierali restauracje. Zaczynali od dzielenia się przepisami ze znajomymi, a w końcu zostali zachęceni do otwarcia restauracji i dzielenia się swoim jedzeniem z większą liczbą ludzi.

To naprawdę jest takie proste. Nie komplikuj tego zanadto.

Lubię pisać artykuły, więc to jest coś czym postanowiłem się dzielić. Kiedy rozpoczynałem prowadzenie tej strony około cztery i pół roku temu, zarobiłem tylko 167 dolarów przez pierwsze pół roku. Dlaczego? Bo skupiałem się na dzieleniu się wartością, a nie na zarabianiu pieniędzy. W końcu ludzie zaczęli podsuwać mi wszelkiego rodzaju pomysły na przekucie mojej pracy w gotówkę. Osiągnąłem też punkt, w którym musiałem przekształcić to w realny biznes, ponieważ zabierało to więcej czasu i energii i stawało się coraz bardziej popularne. 18 miesięcy później strona zarabiała ponad 40 000 dolarów miesięcznie. Tak więc ponownie – nie przejmuj się kwestią przychodu. Jeżeli odpowiednio zajmiesz się wartością, przychód zazwyczaj zadba sam o siebie. Naprawdę nie jest tak trudno wygenerować przyzwoity dochód, jeżeli możesz dostarczyć wiele wartości niskim kosztem. Więc skupiaj się, i skupiaj, i skupiaj na aspekcie wartości. Prosta prawda jest taka, że większość ludzi, którzy borykają się z finansami, nie tworzą i nie dostarczają wiele wartości. Może możesz przekonać ludzi do płacenia Ci za nic, ale nie jest to podejście, z jakim czułbym się dobrze.

Przekucie swojej pracy na stałą formę jest bardzo ważne. Jeżeli tego nie robisz, będziesz musiał znów i znów na nowo tworzyć swoją wartość. To cofa Cię do pracowniczego sposobu myślenia. Nawet, jeżeli technicznie jesteś samozatrudnionym, tworzysz tylko etat dla siebie samego

Jeżeli przejrzysz archiwa mojej strony, znajdziesz wiele artykułów o konkretnych sposobach na polepszenie swoich usług, zwłaszcza z listopada i grudnia 2007 r,

Buduj Własną Sieć Dystrybucji

Niektórzy z moich przyjaciół, którzy są profesjonalnymi mówcami, zarabiają bardzo dużo za każde ze swoich przemówień, ale muszą stale się promować, podróżować i dostosowywać prezentacje do różnej publiczności. Wielu z nich uwielbia przemawiać, ale bycie w drodze przez 150-200 dni w roku po pewnym czasie daje się we znaki.

Ogólnie rzecz biorąc pracuję na tym samym polu co wielu z tych mówców, ale zamiast dawać przemówienie ograniczonej liczbie ludzi, publikuję moją pracę w sieci, dzięki czemu jest zawsze dostępna. Nawet moi przyjaciele, którzy mają produkty na sprzedaż, zauważają spadek przychodów, kiedy nie przemawiają często, ale ja mogę utrzymać swój przychód na całkiem dobrym poziomie pracując tylko kilka godzin tygodniowo – bez konieczności podróżowania.

Zwróć uwagę, że ci przyjaciele mają produkty na sprzedaż. Nagrywają swoje przemówienia i warsztaty i przygotowują CD i DVD. Problem polega na tym, że nigdy nie poświęcają oni czasu na budowanie sieci sprzedającej odpowiednią ilość ich produktów, kiedy nie przeprowadzają przemówień. Większość z nich ma strony internetowe z niewielkim ruchem i newslettery z małą liczbą subskrybentów. Muszą więc wciąż szlifować chodniki by utrzymać się na powierzchni – kiedy przestają przemawiać, zaczynają odczuwać finansowe zawirowania.

Jeżeli chcesz uciec z tego wyścigu szczurów, to dobrym pomysłem jest zbudowanie własnej sieci dystrybucji. Moim ulubionym sposobem jest dawanie wartości za darmo. Ludzie lubią darmówki – jeżeli są to darmowe rzeczy wysokiej jakości.

Zbudowanie dobrej sieci dystrybucji nie jest takie trudne w dzisiejszych czasach. Myślę, że najlepszym sposobem na to jest zbudowanie strony internetowej, ponieważ rozwiązania internetowe są bardzo tanie w porównaniu z alternatywami. Moi znajomi mówcy muszą latać po całym świecie, by dystrybuować swoją wartość. Ja po prostu klikam „Publikuj”.

Aktualnym rozwiązaniem, jakie zalecam dla większości ludzi chcących zbudować stronę, jest Site-Build-It. Przejdź na tamtą stronę, jeżeli chcesz przeczytać moją recenzję usługi i dowiedzieć się, dlaczego to polecam. Jeżeli jesteś technicznie obyty, nie będziesz potrzebował tej usługi, ale jest ona świetna dla tych, którzy nie rozumieją arkanów marketingu internetowego i chcą, by ktoś przeprowadził ich przez to krok po kroku.

Zmień Swój Sposób Myślenia

Aby przenieść się ponad życie od pierwszego do pierwszego, musisz najpierw zmienić swój sposób myślenia. Jeżeli będziesz myślał właściwie, pójdą za tym odpowiednie działania. Jeżeli będziesz dalej tkwił w złym sposobie myślenia, to nieważne jak bardzo będziesz próbował uciec – wciąż pozostaniesz zamknięty w tej samej klatce. Możesz nawet pogorszyć sprawy.

Mi najbardziej pomogło zdanie sobie sprawy z tego, że ograniczając się finansowo nie robię niczego dobrego dla kogokolwiek. Jak ograniczanie mojego przychodu mogłoby właściwie komukolwiek pomóc? Wszystko, co z tego wynika, to tylko utrudnienie mi tworzenia i dzielenia się wartością. Zabija to moją zdolność do służenia innym. Z pewnością jestem w stanie pomóc wielu więcej ludziom teraz, niż gdy ledwie byłem w stanie się utrzymać. Mogę się dzielić z punktu widzenia dostatku zamiast braku.

Kahlil Gibran napisał: „Jeżeli masz urazę do zgniatania winogron, z Twojej urazy do wina wysączy się trucizna.”.

Jeżeli nie cierpisz pracy, którą wykonujesz czy sytuacji, w jakiej się znajdujesz, zatruwasz rezultaty. Możesz właściwie robić więcej złego, niż dobrego. Jeżeli ledwie się utrzymujesz i czujesz się z tym źle, prawdopodobnie tak czy inaczej nie wykonujesz najszlachetniejszej pracy. To nie jest tak, że świat potrzebuje, byś był spłukany.

Jedyną osobą, która może to poprawić, jesteś Ty sam. Chcesz dalej żyć na aktualnym poziomie, czy jesteś gotowy do przejścia poziom wyżej?

Źródło: Living Paycheck to Paycheck