Jeżeli istnieje jakiś przełomowy moment, to prawdopodobnie właśnie minął. Ostatnie 24 godziny snu polifazowego były dla mnie jak dotychczas najlepsze. Poprzednia noc była pierwszą, podczas której czułem się całkiem czujny i rozbudzony bez nadmiernej senności. Pozwoliłem sobie jeszcze uciąć dodatkową dwudziestominutową drzemkę o trzeciej nad ranem (pomiędzy drzemkami zaplanowanymi na pierwszą i piątą), ale myślę, że dałbym sobie dobrze radę, gdybym ją pominął. Miałem naprawdę jaskrawy sen w czasie tej drzemki i obudziłem się bardziej odświeżony niż zazwyczaj. Ale myślę, że wkrótce będę mógł zrezyngować z tej dodatkowej drzemki.

W tej chwili czuję się zupełnie dobrze. Powiedziałbym, że jestem około 8 na skali 1-10 pod względem energii i jasności umysłu (gdzie 10 to poziom na jakim byłem zazwyczaj przy monofazowym planie snu). Nie czuję się wcale senny czy zmęczony. Nie mam takiego poczucia jasności umysłu jak przy śnie monofazowym, więc na tym polu chciałbym jeszcze zobaczyć trochę postępów. W tym momencie myślę, że eksperyment się rozwija, przynajmniej pod względem osiągnięcia punktu podstawowej funkcjonalności w polifazowym cyklu snu.

Zauważyłem, że to, jak się czuję jest mocno powiązane z jakością drzemki na początku cyklu. Jeżeli uda mi się uzyskać porządny sen REM i obudzić pamiętając sen, to w czasie następnego cyklu czuję się świetnie. Jeżeli nie będzie porządnego REM, mogę czuć się trochę ospały. Ale osiąganie fazy REM idzie mi coraz lepiej. Szacuję, że udaje mi się to w około dwóch trzecich przypadków. Przy śnie monofazowym masz do czynienia z takimi samymi sytuacjami – to, jak się czujesz w ciągu dnia będzie w dużym stopniu zależało od tego, jak dobrze spałeś poprzedniej nocy.

W nocy mój apetyt jest praktycznie zerowy, nawet mimo, że przez większość czasu jestem na nogach. Ostatniej nocy między dwudziestą pierwszą a piątą rano zjadłem tylko parę winogron. Później zjadłem jednak naprawdę duże śniadanie – czułem się dużo bardziej głodny niż zazwyczaj. Nie powinno to bardzo dziwić.

Eksperymentowałem z różnymi pozycjami do snu i doszedłem do wniosku, że jeżeli mam zasnąć szybko, to najlepiej działa leżenie na plecach – zwłaszcza, gdy nie jestem bardzo zmęczony. Zazwyczaj jestem w stanie zasnąć w ciągu 5-10 minut.

Do budzenia się używam cyfrowego alarmu odliczającego czas w dół. Dzięki temu nie muszę ponownie nastawiać budzika za każdym razem gdy o różnych porach kładę się spać. Nastawiam zegar na 30 minut, a alarm brzmi przez dwadzieścia sekund od uruchomienia. Nie jest bardzo głośny, ale nie miałem nigdy problemu z przespaniem go. Czasem budzę się, zanim jeszcze zadzwoni budzik. Te drzemki są najlepsze ze wszystkich; czuję się po nich najbardziej odświeżony i rozbudzony. Nawet piętnastominutowa drzemka potrafi całkowicie mnie odświeżyć, jeżeli coś mi się przyśni (sen REM).

Wczoraj naciągnąłem sobie nieco mięsień w dolnej części pleców, zdarzył mi się też skurcz stopy. To zdecydowanie jest dla mnie niecodziennie. W obu przypadkach ból przeszedł w ciągu minuty. Problemy te są prawdopodobnie związane z eksperymentem. Może to być efekt spędzania w pewnych pozycjach większych ilości czasu niż moje ciało jest przyzwyczajone. Albo może chodzić o to, że czasem sypiam na kanapie, a czasem w łóżku, do czego też moje ciało nie jest przyzwyczajone. Albo może ten schemat snu sprawia, że mam większą skłonność do urazów. Nie jestem pewien co do przyczyny.

Czuję się bardziej wrażliwy na zimno niż zazwyczaj. Zanim rozpocząłem ten eksperyment ze snem polifazowym, wolałem pracować w pomieszczeniu, gdzie temperatura była około 20-21°C. Ale teraz zauważyłem, że to dla mnie za zimno – temperatura około 22-23 stopni sprawia teraz wrażenie „normalnej”. Zauważyłem, że wrażliwość na chłód wydaje się większa zaraz po pobudce z drzemki. Może to być efekt wyjścia z ciepłego łóżka (czy kanapy) kilkakrotnie w ciągu dnia, albo może mój metabolizm jest teraz wolniejszy, przez co ciało nie uzyskuje takiej temperatury jak zazwyczaj. Kiedy biorę prysznic, teraz podkręcam temperaturę wody znacznie wyżej niż zawsze to robiłem. Ponadto, kiedy zrobiłem sobie długi spacer na zewnątrz, podczas gdy temperatura była ok 15°C, to było to dla mnie bardzo nieprzyjemne – o wiele zbyt zimno nawet w swetrze. Ale przed tym eksperymentem taka temperatura była dla mnie w porządku. Ten efekt może być tymczasowy – nie wiem.

Wciąż przyzwyczajam się do ogólnej dziwności tego schematu snu. Jestem na chodzie o wiele więcej godzin dziennie, tak, że dni wydają się płynąć wolniej, zwłaszcza ze względu na bycie na nogach przez całą noc. Nie odczuwam już takiego wyraźnego rozróżnienia pomiędzy jednym dniem a kolejnym. To naprawdę miesza mi z poczuciem czasu – okresy, w których wcześniej spałem, nagle zajęte są przez długie okresy aktywności. Teraz kiedy wygląda na to, że jestem w stanie tak funkcjonować nie czując się jak zombie, muszę trochę więcej pomyśleć nad tym, co robić z całym tym dodatkowym czasem.

Jestem tak przyzwyczajony do myślenia o śnie monofazowym jako „normalnym”, że wymaga to dużego psychicznego przystosowywania się. Czasami czuję się jak android, który podłącza się do gniazdka, by naładować baterie raz na cztery godziny. Ktoś przypomniał mi, że dzieci z natury śpią w układzie polifazowym, a mój dwuletni syn jest dwufazowy biorąc pod uwagę jego drzemki w ciągu dnia, tak więc sen monofazowy może być częściowo zachowaniem wyuczonym. Czytałem, że mamy skłonność do odchodzenia od czysto monofazowego snu kiedy zabraknie wskaźników „pory dnia” jak światło słoneczne czy zegary. Myślę, że jest możliwe, iż bardziej polifazowy schemat byłby odczuwany jako naturalny i normalny pod nieobecność warunkowania społecznego. Zaczyna to być dla mnie coraz bardziej normalne za każdym mijającym dniem.

Nawet chociaż prawie wszyscy śpią monofazowo, to czy oznacza to że jest to najlepszy wybór? Niekoniecznie… to jest tylko najpowszechniejszy wybór. W wielu innych obszarach związanych ze zdrowiem, jak dieta czy zwyczaj trenowania, to, co powszechne, jest dość słabe w porównaniu z najlepszym. Tak więc nie sądzę by bardzo naciągane było podejrzenie, że najpowszechniejszy schemat snu może nie być najlepszym, Dlaczego ludzie uważają, że potrzeba spożywać kofeinę i/lub tabletki nasenne? Jak to możliwe, że tak wielu cierpi na bezsenność? Czy te problemy mogą częściowo wywodzić się z naszego ukochanego snu monofazowego? Nie wiem.

Po doświadczeniu snu polifazowego przez ostatnich kilka dni, wciąż nie wiem, co o tym sądzić. Od wewnątrz wygląda to nawet bardziej dziwnie niż pierwotnie wyglądało z zewnątrz. Nawet nie myślałem, że to możliwe bym żył w ten sposób, dopóki sam tego nie doświadczyłem.

Jedno co podoba mi się w tym polifazowym schemacie to to, że dzień dzieli się na bloki. Do drzemki nigdy nie jest dalej niż 3,5 godziny. Ten schemat snu wymusza na mnie robienie regularnych przerw, utrzymując moją energię i czujność na bardziej ustabilizowanym poziomie w ciągu dnia. Plan drzemek jest poważną wadą dla niektórych ludzi, ale dla mnie ma pewne ukryte korzyści. Myślę, że może też pomóc z rozwiązywaniem problemów, jako że daję swojemu umysłowi sześć przerw każdego dnia i pozwalam pracować podświadomości. Ponadto, chodzenie do łóżka sześć razy dziennie buduje iluzję, że właściwie sypiam więcej niż wcześniej. Po prostu mniej czasu spędzam w nieświadomości.

Niektóry ludzie pytali mnie, jaka była moja motywacja do podjęcia tego eksperymentu. Jestem pewien, że niektórzy przyjmują, iż celem było podniesienie produktywności. To dobry strzał, ale prawdziwą odpowiedzią jest ogromna ciekawość. Po ubiegłotygodniowym czytaniu na innych blogach ostatnich postów o śnie polifazowym pomyślałem sobie: „Czy to w ogóle jest możliwe??? 2-3 godziny snu dziennie??? Jak by to było – żyć w ten sposób???”. Chciałem sam się przekonać, jak to jest. Mam nadzieję, że na ten moment powszechnie już wiadomo, że najwięcej zaufania pokładam w osobistych doświadczeniach, wiedzy z pierwszej ręki. Jest to podobne do motywacji, jaką miałem by nauczyć się liczenia kart kiedy miałem 21 lat – nie chciałem liczyć kart by zarabiać na życie; byłem po prostu ciekaw doświadczenia. Co więcej, wiedziałem, że dzięki temu blogowi będę mógł prowadzić publiczny zapis eksperymentu, co również mogłoby być ciekawe.

Zabawne jest, że kilka tygodni temu włożyłem sporo energii w intencję rozwinięcia swojej świadomości. Myślę, że powinienem był określić się bardziej konkretnie – miałem na myśli to, że chciałem osiągnąć wyższy poziom świadomości, a nie większą jej ilość. 🙂

Źródło: Polyphasic Sleep Log – Day 4