Pora odnieść się do pytań/kwestii poruszonych przez czytelników w odniesieniu do eksperymentu ze snem polifazowym.

Więcej Szczegółów Na Temat Drzemek: Przy polifazowym planie snu podczas każdej drzemki śpię około 15-20 minut. W momencie, kiedy się kładę, nastawiam na 30 minut alarm odliczający czas w dół. Zazwyczaj na zaśnięcie potrzebuję 5-10 minut, a aktualnie budzę się około 5 minut przed budzikiem (przeciętnie). Jak dotychczas mój rekord jeśli chodzi o położenie się, zaśnięcie, sen plus pobudka (pamiętając ten sen) wynosi 13 minut. Rezerwuję pełne pół godziny na drzemki ze względu na czas potrzebny by położyć się do łóżka i z niego wstać, oraz na zaśnięcie. Ale rzeczywisty czas snu wynosi w sumie około dwóch godzin na dobę. Robi wrażenie.

Bazowy Sen: Bazowy sen stanowi okres dłuższego snu, często 3-4 godziny, jaki można zastosować w schemacie snu polifazowego. Możesz przyjąć na przykład okres bazowego snu w godzinach 2-5 rano, a potem robić trzy-cztery drzemki w ciągu dnia. Niektórzy ludzie spierają się, że to pozwala uzyskać pewne ilości wszystkich faz snu, jakie uzyskuje się przy śnie monofazowym, jako że uzyskujesz przynajmniej parę tych pełnych 90-minutowych cyklów snu każdego dnia. Inni twierdzą, że sen REM jest jedyną istotną fazą snu, także bazowy sen nie jest potrzebny. Masz również możliwość „restartowania systemu”, raz na parę tygodni kładąc się spać na osiem czy więcej godzin. Myślę, że dodanie bazowego snu może być ciekawym wariantem do wypróbowania później, ale wyobrażam sobie, że byłoby trudniej zaadaptować się do snu polifazowego, gdyby włączyć do niego sen bazowy od samego początku. Myślę, że masz wtedy większe szanse na przesypianie, a adaptacja może potrwać dłużej, gdyż wciąż każdego dnia uzyskujesz te pełne 90-minutowe cykle snu zamiast całkowicie je wyeliminować. Nie jest to tylko moje zdanie, ale też obserwacja innych osób które próbowały od początku zastosować sen bazowy – przesypianie jest bardzo powszechne, co wydłuża okres adaptacji. Czysta polifazowość może wyglądać na cięższą, ale myślę, że w rzeczywistości jest łatwiejsza.

Dłuższe Okresy Snu: Czy byłoby łatwiej gdyby spróbować snu polifazowego z dłuższymi drzemkami, na przykład 40 minut każda? Niekoniecznie. W rzeczywistości, z tego, co czytałem, tak naprawdę byłoby trudniej. Jeżeli śpisz dłużej niż 20 minut, przechodzisz poza fazę REM do innych (głębszych) faz snu. Obudzony w trakcie fazy REM będziesz czuł się odświeżony i czujny. Ale budząc się w trakcie innej fazy snu, jak sen delta, czuć się będziesz ospały i senny. 40-minutowa drzemka może zapewnić Ci nieco więcej snu REM, ale są spore szanse, że faza ta minie, a Ty obudzisz się zmęczony, co może zachwiać całym cyklem. Kiedy zadzwoni budzik, będziesz po prostu chciał wrócić do spania. Myślę więc, że ryzyko przesypiania będzie znacznie większe. Nie zakładaj, że więcej snu = więcej energii i czujności. Takie założenie zdecydowanie nie jest ani trochę prawdziwe, nawet przy śnie monofazowym. Ze snem o wiele bardziej chodzi o jakość, nie o ilość.

Przesuwanie Pór Snu: Z jaką elastycznością można przesuwać pory drzemek? Nie wiem. Jak na razie dość ściśle trzymam się ustalonych godzin, zawsze robiąc drzemki w zakresie plus minus piętnastu minut od określonych godzin, nigdy też nie pominąłem zaplanowanej drzemki (chociaż dodałem parę nieplanowanych wczesnymi rankami, jak wspominałem w poprzednich zapisach). Ale często czuję, że mógłbym opóźnić drzemkę przynajmniej o godzinę. Zastanawiam się, co by się stało, gdybym trzymał się dalej sumy sześciu drzemek na dobę, ale zebrał ich więcej nad ranem kiedy jestem najbardziej senny, a pozostałe rozmieścił luźniej w ciągu dnia, kiedy jestem normalnie na chodzie. Nie próbowałem tego jeszcze, ale prawdopodobnie w którymś momencie spróbuję. Podejrzewam, że ta metoda spania wraz z większą praktyką może też stać się bardziej elastyczna. Ale to wymagać będzie nieco eksperymentowania, może też prawdopodobnie różnić się u różnych osób zupełnie tak, jak różnie jest ze zwyczajami spania monofazowego. Może to zabrać miesiące prób i błędów. Codziennie wciąż dostrzegam zmiany, także myślę, że jestem w końcowej fazie adaptacji. Chcę wyczuć nieco stabilnych punktów odniesienia zanim wezmę się za dalsze eksperymentowanie.

Praktyczność: Jest to prawdopodobnie najpoważniejsza obawa osób poważnie rozważających spanie polifazowe. Niektórzy ludzie po prostu nie mają stylu życia, który mógłby to wytrzymać. Twoje dostępne możliwości w tym przypadku powinny być oczywiste: 1) Trzymać się bieżącej rutyny i zapomnieć o śnie polifazowym; 2) Zmienić swoją aktualną rutynę by wpasować sen polifazowy; 3) Kompromis (wypróbować różne warianty snu polifazowego, dodając na przykład sen bazowy i ograniczając ilość drzemek, a także trochę przebudować plan dnia). Ja wybrałem opcję drugą. Nie ma dobrej czy złej odpowiedzi. Z definicji sen polifazowy oznacza, że będziesz robić wiele drzemek w ciągu 24-godzinnego okresu oraz spędzać więcej czasu czynnie w ciągu nocy. Ale też uzyskasz kilka dodatkowych produktywnych godzin każdego dnia. Musisz więc zdecydować czy ta wymiana ma dla Ciebie sens. Ja wciąż nie podjąłem decyzji na dłuższą metę, jako, że teraz poświęcam się jedynie robieniu tego w charakterze eksperymentu (przynajmniej do Halloween). Ale już teraz jestem mocno za kontynuowaniem. Nie podejmę żadnej długoterminowej decyzji dopóki sprawy się nie ustabilizują. Jeśli chodzi jednak o praktyczność, musisz zdać sobie sprawę, że zawsze w razie potrzebny możesz na jakiś czas przestawić się z powrotem na sen monofazowy. Czytałem, że ponowna adaptacja do snu polifazowego jest łatwiejsza niż za pierwszym razem.

Dostosowanie Rodziny: Udało mi się z łatwością pogodzić sen polifazowy ze sprawami rodzinnymi ze względu na moją szczególną sytuację. Wraz z żoną codziennie pracujemy w domu, więc nie było ciężko dopasować się pod względem planu pracy. W ciągu dnia na drzemkę wskakuję do sypialni, a nocą sypiam na kanapie. Jest jednak trochę dopasowywania się w kwestiach związku. Najdziwniejszą częścią jest to, że teraz istnieją długie okresy w których ja jestem aktywny, ale żona i dzieciaki śpią. Czuję się, jakby cała moja rodzina była zahibernowana. Jestem przyzwyczajony do spędzania całego dnia w domu/pracy z żoną, więc teraz dziwnie jest mieć taki długi odcinek czasu, w którym jej nie widzę. Spędzamy razem tyle samo czasu, ale procentowo względem moich wszystkich godzin aktywności – mniej. Dziwnie jest też w nocy nie spać z żoną w łóżku. Uważam to za wadę, ale biorąc pod uwagę, ile czasu normalnie spędzamy razem (dużo!), nie jest tak źle, jak mogłoby być dla niektórych ludzi. Myślę, że najwięcej przyzwyczajania wymaga ode mnie fakt, że teraz mam spory odcinek osobistego/samotnego czasu w nocy. Czy jest to dla Ciebie dobre, czy złe – to zależy od Twojej sytuacji i wyznawanych wartości. Mi osobiście dość się to podoba i dopiero zaczynam rozważać wszystkie rzeczy, jakie mogę z tym dodatkowym czasem zrobić. Jest to praktycznie odpowiednik dodatkowej pełnoetatowej pracy.

Zbyt Dziwne: Tak, to zdecydowanie jest dziwne. Nie ma wątpliwości. Jak wspominałem wcześniej, jeszcze bardziej dziwnie jest samemu to robić. Niektórzy ludzie obawiają się, że gdyby przestawili się na sen polifazowy, oddaliłoby to ich od reszty ludzkości. Sądzę, że zależy to od stopnia w jakim cenisz sobie podejście do życia na zasadzie „bezpieczeństwo w grupie” i „podążanie za stadem”. Jeżeli to w ten sposób zdecydowałeś się żyć, to sen polifazowy nie jest dla ciebie. Tak się zdarzyło, że ja wolę życie w stylu „idź tam, gdzie nie ma żadnej ścieżki i pozostaw za sobą szlak”, więc robienie dziwnych rzeczy dla mnie jest zupełnie normalne. W tym przypadku istniała przynajmniej pewna bardzo wąska, słabo oświetlona ścieżka, którą do pewnego punktu mogłem podążać. Dziwność jest jednak względna. Jeżeli pociągnę to przez rok, to będzie to dla mnie całkowicie normalne. W rzeczywistości, właśnie zaczynam widzieć sen polifazowy jak bardziej sensowny od monofazowego. Po pierwsze, wygląda na szalenie bardziej efektywny. Zaczynam myśleć, że inni ludzie są dziwni, kiedy spędzają tak wiele czasu leżąc w łóżkach każdego dnia. 😉

Zagrożenia Zdrowotne: Jeżeli są jakieś zagrożenia zdrowotne związane ze snem polifazowym, to z tego, co się orientuję, nic jeszcze na ten temat nie wiadomo i nie udokumentowano. Miej na uwadze że sen polifazowy nie jest ani trochę tym samym jak niedobór snu. Długoterminowe niekorzystne efekty zdrowotne niedoboru snu zostały przestudiowane i udokumentowane. Nie miało to miejsca jeśli chodzi o sen polifazowy, zwłaszcza biorąc pod uwagę różne jego odmiany. Z tego, co wiem, bieżące anegdotyczne dowody sugerują, że polifazowy jest zupełnie w porządku pod względem zdrowotnym, może nawet lepszy niż sen monofazowy. Miej na uwadze, że z natury rodzimy się przystosowani do snu polifazowego i przystosowujemy się do monofazowego. Jeżeli istnieją jakieś zdrowotne zagrożenia związane ze snem polifazowym, to z pewnością nie są one oczywiste. Na koniec, zamierzam uważnie przyglądać się temu, co moje ciało i umysł mi mówią. W tej chwili mówią: „Jak na razie – dobrze.”. W każdym razie głupio jest obawiać się nieznanych zagrożeń zdrowia kiedy wciąż wypełniasz swoje życie znanymi czynnikami zagrożenia jak cukier, alkohol, produkty zwierzęce, palenie, leki, nadmierny stres, nadwaga, brak ćwiczeń fizycznych, depresja, słuchanie polityków, czytanie tego bloga itd. 🙂

Nuda: Niektórzy mówią, że nie podjęliby się próby snu polifazowego gdyż znudziłby ich cały ten dodatkowy czas. Spotkałem się też z tym komentarzem u kilku osób, które podjęły się próby. Moje zdanie jest takie, że jeżeli Ci się nudzi, to tylko dlatego, że sam jesteś nudny. Wypełnisz ten dodatkowy czas większą ilością tego, czym sam jesteś. Odkąd ja jestem głęboko zaangażowany w rozwój osobisty, dla mnie dodatkowy czas oznacza więcej okazji do wzrostu, co jest dla mnie bardzo ekscytujące. Nigdy, przenigdy nie jestem znudzony, bo zawsze mam coś do roboty albo rozmyślam nad czymś, co głęboko mnie fascynuje. Jeżeli czujesz, że Twoje życie pozbawione jest sensu, to najprawdopodobniej od czasu do czasu doświadczać będziesz nudy. Ale żyj z ideą, która Cię inspiruje, a nuda zniknie z Twojego życia, niezależnie od tego, ile czasu masz do dyspozycji. Nuda wywodzi się też od strachu. Jeżeli żyjesz jak owca, zamiast jak lew, to często będziesz się nudził. Ale jeżeli żyjesz jak lew, to czasem będziesz głodny, ale nigdy znudzony. Ludzie robią się znudzeni kiedy swoje życia czynią zbyt ciasnymi na swojego ducha. Nuda jest oznaką, że poddajesz się strachowi zamiast brać od życia to, czego naprawdę chcesz. Przeczytaj „Odwagę By Żyć Świadomie”.

Drzemki Poza Domem: Myślę o wielu miejscach, w jakich możnaby się zdrzemnąć w razie potrzeby: parki, trawiaste obszary przy szkołach, szkolne biblioteki, własny samochód, plaża, pokój hotelowy, w samolocie, biurze czy na podłodze, w zatrzymanej windzie itd. Pamiętaj, że chodzi tylko o 20 minut właściwego snu, tak więc nie potrzebujesz pięciogwiazdkowych warunków. Mata do jogi czy koc może sprawić, że powierzchnia na której śpisz będzie bardziej wygodna. Myślę, że przy zastosowaniu pewnej kreatywności prawie zawsze będzie można znaleźć miejsce na drzemkę. Nie musisz zresztą ukrywać faktu, że jesteś polidrzemkowcem – nie robisz nic sprzecznego z prawem. Jeżeli wiesz że będziesz w sytuacji, gdzie może być ciężko uciąć sobie drzemkę, po prostu daj innym ludziom znać o Twoich zwyczajach związanych ze snem polifazowym i poproś o pomysły na miejsca gdzie można się przespać. Nie ma potrzeby być w związku z tym nieśmiałym. Po prostu dopasowuj się do sytuacji najlepiej jak potrafisz. 30-40 dodatkowych godzin aktywności może być wartych nieco niedogodności od czasu do czasu. Osobiście zaczynam myśleć, że ogólnie sen monofazowy jest znacznie mniej dogodny – zabiera po prostu o wiele za dużo czasu. Nikt nie jest taki moralny, jak neofita, nie? 😉

Brak Syndromu Zmiany Strefy Czasowej: Stosując sen polifazowy najprawdopodobniej nigdy więcej nie będziesz miał do czynienia z syndromem zmiany strefy czasowej, co stanowi pozytywny aspekt. Możesz wciąż doświadczać fizjologicznych efektów ubocznych związanych z oglądaniem światła słonecznego o innych porach w trakcie podróży, ale nie wyobrażam sobie, by mogły one być tak ciężkie jak wtedy, gdy próbujesz przestawić się przy śnie monofazowym. Myślę, że sen polifazowy z łatwością zaadaptuje się tak, że nie ma konieczności zmieniania podstawowego planu snu. Może to stanowić poważną korzyść jeżeli wiele podróżujesz między strefami czasowymi. Ponadto ze względu na to, że sumarycznie śpisz mniej, Twoje wakacje będą sprawiały wrażenie dłuższych – możesz realizować się w turystycznych zajęciach w ciągu dnia a potem cieszyć się nocnym życiem. Albo możesz kreatywnie połączyć podróże biznesowe z rekreacją, bo masz tak wiele dodatkowych godzin każdego dnia.

Energia: Wyjaśnijmy duże nieporozumienie. Mogłeś założyć, że będziesz czuł w sobie mniej energii kiedy śpisz tak wiele mniej. Jest to prawda przy ogólnym niedoborze snu, ale nie stosuje się do snu polifazowego. Przy niedoborze snu pozbawiasz się kluczowej fazy snu REM, ale przy śnie polifazowym warunkujesz swoje ciało do uzyskiwania więcej niż wystarczających ilości snu REM w bardzo wydajny sposób. Energia poleci na łeb na szyję w początkowym okresie adaptacji, ale potem wygląda na to, że powszechnym zjawiskiem jest doświadczanie nawet wyższego poziomu energii i czujności niż kiedykolwiek wcześniej. Dziś czuję się niesamowicie, lepiej niż czułbym się normalnie przy śnie monofazowym. Jestem całkowicie wybudzony, odświeżony, czujny i pełen energii i entuzjazmu. Z pewnością mogę przyzwyczaić się do tego topowego stanu jako do codziennej normy. Teraz mam wrażenie, że dużym poświęceniem byłoby wracać do snu monofazowego. Co byś powiedział na wycięcie sobie 30-40 godzin z każdego tygodnia i zmniejszenie trochę poziomu energii i czujności? Zdaję sobie sprawę, że możesz być uwarunkowany by wierzyć że więcej snu = więcej energii. Ale to po prostu nie jest prawda. Zapomnij o tym.

Zmuszanie Się: Podczas gdy prawdą jest, że przejście przez początkowy okres adaptacji wymaga zdyscyplinowanego przepychania się przez terytoria niedoboru snu, to właśnie tam te wysiłki się kończą. Teraz, gdy wychodzę już po drugiej stronie tego okresu adaptacji, nie czuję już bym się do czegoś zmuszał. Po prostu sypiam według innego planu, takiego, który z łatwością samodzielnie się utrzymuje. Nie ma poczucia wytężania się by pozostać na nogach czy odsuwać senność. Po prostu nie jestem senny. Właściwie to czuję się zupełnie naturalnie. Czyż nie spaliśmy wszyscy polifazowo, kiedy byliśmy niemowlakami? Czy niemowlęta muszą się zmuszać by trzymać się takiego planu snu? Nie, oczywiście, że nie. Pomyśl o tym – jeżeli spałbyś polifazowo, o wiele łatwiej byłoby zajmować się nowo narodzonym dzieckiem, jako, że tak czy inaczej byłbyś na nogach. Hmmm… może powinienem się postarać o kolejne dziecko by to sprawdzić. 🙂 Adaptacja do snu polifazowego jest jak zmiana jakiegokolwiek nawyku, jak na przykład rzucanie kawy. Może łączyć się z pewnym zmuszaniem siebie i trudem przez kilka dni, by złamać stary schemat, ale potem nowy sposób działania odczuwasz jako zupełnie normalny, nie wymaga stałego wysiłku. Dzień drugi to była walka. Potem było już z górki.

Nie wierzę Ci. Musisz koloryzować: Nie, to nie w moim stylu tak coś koloryzować. To się dzieje naprawdę.

Książki Na Temat Snu Polifazowego/Źródła: Jedyną książką w której mowa o śnie polifazowym, jaką znam to „Why We Nap” Claudia Stampiego. Sam nie czytałem, ale spotkałem się z odniesieniami do tej książki poszukując informacji na temat snu polifazowego. Nie pytaj mnie, dlaczego ta książka jest taka droga. Możesz też poczytać o śnie polifazowym za darmo na Wikipedii. Przejrzyj linki na końcu tego wpisu, znajdziesz tam zapisy doświadczeń innych osób. Możesz też dołączyć do grupy dyskusyjnej na Yahoo, gdzie spotkasz innych ludzi zainteresowanych tematem i dzielących się doświadczeniami. Ostatecznie, poszukaj czegoś o śnie polifazowym w Google.

Źródło: Polyphasic Sleep – Response to Reader Feedback