Steve Pavlina: rozwój osobisty człowieka rozumnego - po polsku!

Trochę do poczytania o rozwoju osobistym i świadomym życiu. Ze szczególnym uwzględnieniem odkrywania sensu swojego życia i budzenia odwagi by podążać jego drogą. Za darmo.

Sen Polifazowy: Powrót do Monofazowego

Po pięciu i pół miesiąca spania polifazowego zdecydowałem się ostatecznie na powrót do monofazowego. Podjąłem tę decyzję około dziesięciu dni temu i wróciłem już do Niedźwiedziowa. Powróciłem do mojego poprzedniego schematu wstawania wcześnie rano. Tak więc teraz śpię około 6,5 godziny i wstaję z budzikiem o piątek rano.

Dlaczego powrót do snu monofazowego?

Po pierwsze, to zdecydowanie nie była w żaden sposób prosta decyzja. Mogłem z łatwością jechać dalej. Jak wcześniej odnotowałem w moich obszernych zapisach, było wiele rzeczy które naprawdę mi się podobały w spaniu polifazowym. Oczywiście dodatkowy czas aktywności był świetny. Ale były też pewne wady związane ze snem polifazowym, które ostatecznie doprowadziły mnie do decyzji o zakończeniu. Wady te powinny być łatwo zrozumiałe nawet, jeżeli sam nie próbowałeś, więc nie sądzę by cokolwiek miało Cię zaskoczyć.

Po pierwsze, pozwól mi powiedzieć, że nie zdecydowałem się przerwać z przyczyn zdrowotnych. Z tego, co pamiętam, nie zachorowałem ani razu kiedy spałem polifazowo – nie miałem choćby przeziębienia. Moja energia i czujność były na świetnym poziomie odkąd tylko przeszedłem okres adaptacji. Wiele osób pytało mnie o trening siłowy i ćwiczenia – z tym również nie miałem żadnych problemów. Moja regeneracja po treningach była po prostu w porządku. Może drzemka po ćwiczeniach wywierała pozytywny efekt.

Nie zdecydowałem się też przestać ze względu na ogólną dziwaczność snu polifazowego. Wiele tygodni zajęło mi psychiczne przystosowanie się do tego sposobu snu – ale w końcu się przystosowałem. Dało mi to zupełnie nowe spojrzenie na upływ czasu. Widziałem, jak czas płynął stale zamiast dzielić się na poszczególne dni. To było takie ciekawe doświadczenie.

Powodem numer jeden dla którego postanowiłem dać sobie spokój jest po prostu to, że reszta świata jest monofazowa. Gdyby reszta świata była polifazowa, ja prawdopodobnie trzymałbym się tego. Kiedy przestawiasz się na sen polifazowy, to oczywiście wypadasz z rytmu w jakim żyją inni ludzie. Jesteś aktywny przez większość nocy, kiedy wszyscy śpią. Jeżeli śpisz jak większość ludzi, to godziny, jakie uzyskasz ze snu polifazowego będziesz miał do dyspozycji w środku nocy. A jak ja stopniowo się dowiadywałem, godziny nocne nie są tym samym, co godziny dzienne, kiedy żyjesz w świecie monofazowym.

Z początku raczej podobała mi się świeżość tego nowego sposobu życia. Cieszyłem się tym czasem kiedy byłem sam. Był świetny na pisanie, gdyż nigdy nic mi nie przerywało. Ale po paru miesiącach czas zaczął mi się wlec. Chociaż zyskałem te nocne godziny, to z powodu drzemek straciłem też około 90 minut w ciągu dnia. Oznaczało to więc mniej czasu na relacje z innymi ludźmi, kiedy byli oni na nogach. Były momenty, kiedy nie była to taka pożądana wymiana.

Na początku fajnie było robić różne rzeczy w nocy. Las Vegas jest przyzwoitym miejscem na polifazowość. Kilka razy w nocy grałem w pokera i przez jakiś czas miałem z tego frajdę. Ale nawet mimo, że miasto jest całodobowe, większość firm i tak nocą jest zamykana, a większość dostępnych nocą czynności mnie nie interesuje. Moja rodzina i przyjaciele nocą śpią, a ja nie znam w okolicy nikogo, kto jest na nogach całą noc i nie pracuje. Spędziłem już dość czasu na internecie. Tak więc ostatecznie skończyłem z wieloma godzinami samotnego czasu. Pracowanie w nocy było w porządku, ale lubię w ciągu dnia dzielić się pomysłami z żoną, a to nie było możliwe nocą. Ponadto, jeżeli pracowałem nocą, to nie chciałem pracować też w dzień. Spróbowałem tego i wkrótce miałem już dość dwudziestogodzinnych dni pracy. Pracowanie w nocy oznacza działanie w innym rytmie niż ludzie pracujący w ciągu dnia, co przekłada się na nieodbieranie telefonu w sprawach biznesowych itp. Naprawdę lubię też pracować kiedy światło słoneczne wpada przez okno, w przeciwieństwie do używania sztucznego oświetlenia.

Innym wyzwaniem było to, że musiałem robić drzemki dość regularnie, średnio co cztery godziny. Mogłem od czasu do czasu przeciągnąć trochę czas między drzemkami, ale jeżeli to zrobiłem, to musiałem to później nadrabiać częstszym sypianiem. Załóżmy, że chcę zacząć pracę nad projektem, ale w nadchodzącej godzinie mam zaplanowaną drzemkę. Nie chciałem zaczynać projektu wiedząc, że będę mógł pracować tylko przez godzinę, zanim będę musiał się położyć. Próbowałem więc żonglować pracą tak, żeby zgrywała się z krótkimi okresami aktywności. Zrobiło się to w jakiś sposób irytujące, bo lubiłem pracować przez 5-6 godzin bez przerw. Nie podobało mi się szatkowanie całej pracy na trzyipółgodzinne bloki, a często zdarzało się tak, że drzemki wchodziły w drogę płynności mojej pracy. Nie był to bardzo sprężysty schemat ponieważ kiedy wydarzało się coś niespodziewanego, wywracało to mój plan a ja musiałem robić drzemki w środku zadania jak pisanie artykułu, co przerywało ciąg myślowy.

Kiedykolwiek chciałem zrobić coś z innymi ludźmi, musiałem pakować to w nawias drzemek na obu końcach. Trochę mnie to zmęczyło. Nie mogłem nigdy po prostu wstać i wyjść. Zawsze musiałem najpierw się zdrzemnąć, o ile nie wychodziłem tylko na chwilę. Byłem też często głody i senny po powrocie do domu, o ile nie jadłem po wyjściu. Moje wyjścia często przybierały formę drzemka-wyjście-drzemka-jedzenie. Lubię być czasem spontaniczny, ale śpiąc polifazowo nie można być zbyt spontanicznym bez negatywnych konsekwencji. Mój styl był naprawdę uwiązany.

Tęskniłem też za spaniem z żoną Jej jednak bardzo podobało się posiadanie w nocy całego łóżka dla siebie. Mówiła, że nigdy nie spała lepiej. Właściwie nie chciała, żebym wracał do snu monofazowego. Ale tym, za czym najbardziej tęskniłem, było tych 90 minut mniej z nią, kiedy nie spała. Nasz czas razem często przerywany był drzemkami, a zwłaszcza tą o dziewiątej wieczorem. Nie mogliśmy na przykład zabrać się za oglądanie filmu o ósmej wieczorem tak, żeby nie był on przerwany drzemką.

Tak więc w rzeczywistości była to kombinacja wszystkich tych męczących szczegółów, które doprowadziły mnie do decyzji o powrocie do snu monofazowego. Są rzeczy, które naprawdę uwielbiałem w spaniu polifazowym, ale są też rzeczy które uznałem za bardzo irytujące. Ale teraz, kiedy zaadaptowałem się z powrotem do snu monofazowego, muszę powiedzieć, że nie wiem, który jest zwycięzcą. Nie mogę powiedzieć, że nigdy nie wrócę do snu polifazowego jeżeli moje warunki ulegną zmianie. Ale na ten moment, przy stylu życia jaki chcę utrzymać, sen monofazowy jest po prostu odrobinę lepszy. Jest to więc dla mnie powrót do trybu hibernacji. 🙂

Jak to było przestawiać się z powrotem na sen monofazowy?

Kiedy zdecydowałem się przestawić z powrotem na sen monofazowy, nie byłem pewien czego powinienem się spodziewać. Ostatecznie ponowna adaptacja zajęła mi kilka dni. Zacząłem od położenia się jednej nocy do łóżka z żoną i próby spania do rana. Udało mi się przespać tylko parę godzin. Wciąż się budziłem, ale kiedy nie mogłem spać, to po prostu po cichu medytowałem. To była długa, powolna noc. Następnego dnia spróbowałem pomijać drzemki, ale nie odniosłem wielkiego sukcesu. Wciąż robiłem się senny o normalnych porach drzemek i przespałem się trzy razy. Drugiej nocy było nieco lepiej – byłem w stanie spać dłużej, może w sumie 4-5 godzin. Z każdym dniem/nocą przyzwyczajałem się bardziej, a po kilku kolejnych dniach ograniczyłem drzemki w ciągu dnia z trzech do dwóch, a potem do jednej. W końcu byłem w stanie przejść cały dzień bez drzemek. Nie jestem jeszcze całkiem na 100% przestawiony, bo czasem wciąż potrzebuję drzemki w ciągu dnia, ale jest wystarczająco blisko celu. Właściwie mogę zostawić drzemkę popołudniową, bo uważam że wciąż jest bardzo regenerująca. Śpię teraz dobrych sześć i pół godziny na dobę, chociaż dalej budzę się raz w środku każdej nocy. Ostatniej nocy było dość śmiesznie, bo właściwie dwa razy zasnąłem podczas gdy żona coś do mnie mówiła. 🙂

Jestem pewien, że ludzie woleliby raczej bym dalej spał polifazowo – byłem zachwyconym tym, jak stało się to popularne i jak wiele osób chciało spróbować tego na własnej skórze. Chociaż postanowiłem pisać o eksperymencie publicznie na blogu, to było to coś, co zdecydowałem się zrobić z przyczyn osobistych. Postaraj się więc nie być wściekłym na to, że nie kontynuuję jako Twój przyjacielski królik doświadczalny z sąsiedztwa. Kiedy brałem się za rozpoczęcie eksperymentu, moim głównym powodem do podjęcia próby była ciekawość. Chciałem wiedzieć jak to jest. Teraz wiem. 🙂

Mam nadzieję, że podzieliłem się wystarczającą ilością szczegółów na temat eksperymentu by każdemu, kto chce sam spróbować, archiwa były bardzo przydatne. Tak czy owak był to osobisty eksperyment i jako taki może mieć ograniczone zastosowanie dla innych ludzi. Nie jestem specjalnie bliski przeciętności w wielu obszarach (weganin, leworęczny, daltonista, ENTJ, koleś który uważał że Bush jest idiotą zanim został on wybrany na prezydenta itd.).

Sen polifazowy jest jedną z najdziwniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłem, ale również jednym z największych doświadczeń wzrostu w życiu. Naprawdę cieszę się, że to zrobiłem. Jestem pewien, że przyjdzie jeszcze wiele odjechanych eksperymentów… wszystkie w imieniu rozwoju osobistego. Będzie jednak ciężko znaleźć coś równie ekscytującego. Jestem otwarty na sugestie (o ile nie okażesz się być wściekłym na to, że nie śpię już polifazowo, w którym to przypadku powinieneś udać się po poradę albo może zjeść parę marchewek).

No, czy teraz jest dobry moment na oświadczenie, że cały ten eksperyment był tylko wielkim żartem? Prima Aprilis i te sprawy? Pamiętasz, że jeśli jesteś polifazowcem, to wciąż jest ten sam dzień co pierwszy kwietnia, nie?

Nie martw się – nie zrobiłbym Ci tego. Chociaż cenię sobie dobry żart od czasu do czasu, to żartem nie jest, mimo, że wielu osobom ciężko było z początku w to uwierzyć.

Edycja z 14 kwietnia 2006 r.: Dla Twojej wygody – oto linki do wszystkich moich wpisów związanych ze snem polifazowym, po kolei (każdy link otwiera się w nowej zakładce). To skarb pełen darmowych informacji dla każdego, kto chce dowiedzieć się więcej o moim teście snu polifazowego. Z tego, co mi wiadomo, to najbardziej szczegółowe zapisy snu polifazowego, jakie znajdziesz w całej sieci.

Śpij dobrze!

Źródło: Polyphasic Sleep: The Return to Monophasic

1 Comment

  1. Fajnie, że napisałeś ten artykuł. Utwierdziłeś mnie, żeby nie tykać się snu polifazowego. Nie to, że zły czy coś. Jednak wady są dość wyraźne i nie od razu się o nich myśli przed podjęciem eksperymentu, a Ty je wymieniłeś i opisałeś. Zastanawiałem się, czy zmieniać aż tak bardzo wszystko tylko (i aż) po to, aby zyskać (u mnie) około 22 dni rocznie. Teraz wiem, jak sobie na to odpowiedzieć 🙂

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*