Steve Pavlina: rozwój osobisty człowieka rozumnego - po polsku!

Trochę do poczytania o rozwoju osobistym i świadomym życiu. Ze szczególnym uwzględnieniem odkrywania sensu swojego życia i budzenia odwagi by podążać jego drogą. Za darmo.

10 Powodów By Nigdy Nie Wylądować Na Etacie

Tak dla zabawy spytałem ostatnio Erin: “Skoro dzieciaki są teraz na koloniach,  może tak poświęciłabyś trochę czasu sobie i znalazła wreszcie pracę? Już nie mogę patrzeć, jak siedzisz tyle czasu na bezrobociu.”

Uśmiechnęła się i powiedziała: “Wow. Już bardzo długo jestem bezrobotna. Dziwne… podoba mi się to!”.

Żadne z nas nie było na etacie od lat ’90 (mój jedyny raz zdarzył się w 1992), także jesteśmy samozatrudnieni już kawałek czasu. U nas w domu funkcjonuje taki żart – jedno mówi do drugiego: “A może poszukasz sobie pracy, wykolejeńcu?”.

W komedii „The Three Stooges” była taka scena, gdzie Moe mówi Curlyemu, żeby znalazł sobie pracę, a Curly wycofuje się, mówiąc: “Nie, proszę… tylko nie to! Wszystko, tylko nie to!”.

To zabawne, że gdy ludzie osiągają pewien wiek, powiedzmy – po skończeniu szkoły, zakładają, że teraz właśnie przyszedł czas by pójść poszukać sobie pracy. Tyle, że tak jak z wieloma rzeczami robionymi przez masy, to, że wszyscy tak robią, nie oznacza, że jest to dobry pomysł. W rzeczywistości, jeżeli jesteś w miarę inteligentny, znalezienie się na etacie jest jedną z najgorszych rzeczy, jakie możesz dla siebie zrobić. Istnieją o wiele lepsze sposoby na życie od sprzedawania siebie w zakontraktowaną niewolę.

Oto kilka powodów, dla których powinieneś zrobić wszystko co w Twojej mocy, by uniknąć wylądowania na etacie:

1. Przychód dla opornych.

Znalezienie sobie pracy i sprzedawanie swojego czasu za pieniądze może wyglądać na niezły pomysł. Jest tylko jeden problem. To głupie! To najgłupszy z możliwych sposobów generowania przychodu! To jest naprawdę przychód dla opornych.

Czemu praca na etacie jest taka głupia? Dlatego, że płacą Ci tylko wtedy, gdy pracujesz. Widzisz tu pewien problem, czy dałeś sobie zrobić takie pranie mózgu, że teraz sądzisz, iż rozsądnie i inteligentnie jest dostawać gotówkę tylko wtedy, kiedy pracujesz? Pomyślałeś kiedyś, że lepszym rozwiązaniem mogłoby być, gdybyś zarabiał nawet wtedy, kiedy nie pracujesz? Kto Ci powiedział, że pieniądze możesz zarabiać tylko pracując? Pewnie jakiś inny etatowiec o wypranym mózgu?

Nie sądzisz, że Twoje życie byłoby o wiele prostsze gdyby płacono Ci kiedy jesz, śpisz, i kiedy bawisz się z dzieciakami? Czemu nie zarabiać 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu? Zarabiaj niezależnie od tego, czy pracujesz, czy nie. Rośliny rosną również wtedy, gdy się nimi akurat nie zajmujesz. Czemu Twoje konto miałoby nie rosnąć tak samo?

Kogo obchodzi, ile godzin pracujesz? Tylko garstkę ludzi na tej planecie interesuje ile czasu spędzasz w biurze. Większość z nas nawet nie zauważy, czy pracujesz 6 godzin, czy 60. Ale jeżeli masz do zaoferowania coś wartościowego, co ma dla nas znaczenie, wielu z nas będzie szczęśliwych, mogąc wyciągnąć portfel i zapłacić Ci za to. Nie interesuje nas Twój czas — jesteśmy zainteresowani jedynie na tyle, by zapłacić za wartość, którą otrzymujemy. Czy naprawdę ma dla Ciebie znaczenie, ile czasu zajęło mi napisanie tego artykułu? Zapłaciłbyś mi dwa razy więcej, gdyby było to sześć godzin zamiast jedynie trzech?

Nie-oporni często wyruszają tradycyjną drogą przychodu dla opornych. Dlatego nie czuj się źle, jeśli właśnie zdałeś sobie sprawę, jak byłeś wykorzystywany. Nie-oporni w pewnym momencie zdają sobie sprawę, że sprzedawanie czasu za gotówkę jest skrajnie głupie i że musi istnieć lepszy sposób. I oczywiście lepszy sposób istnieje. Kluczowe jest rozdzielenie Twojej wartości od Twojego czasu.

Sprytni ludzie tworzą systemy, które przez 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu generują przychód, szczególnie przychód pasywny. To może być otworzenie firmy, uruchomienie własnej strony internetowej, zostanie inwestorem czy czerpanie zysków z tantiem za pracę twórczą. System w stały sposób dostarcza ludziom pewnej wartości i z niej generuje przychód, a kiedy już jest w ruchu, działa non-stop, niezależnie, czy się przy nim pracuje, czy nie. Od tego momentu masę swojego czasu możesz zainwestować w zwiększanie tego przychodu (dopracowując system lub uruchamiając kolejne) zamiast tylko utrzymywać dochód.

Moja strona jest przykładem takiego systemu. W momencie, gdy to piszę, generuje dla mnie około 9000 dolarów przychodu miesięcznie (aktualizacja: 40,000 dolarów miesięcznie na dzień 31.10.2006 r.), a do tego nie jest to moje jedyne źródło dochodu. Każdy z artykułów piszę tylko raz (konkretna inwestycja czasu), a ludzie mogą czerpać z nich korzyści rok po roku. Serwer WWW dostarcza tę wartość,  a inne systemy (z których większości wcale sam nie zbudowałem, ani nawet nie rozumiem) zbierają pieniądze i automatycznie umieszczają je na moim koncie. Nie jest to idealnie pasywne, ale ja uwielbiam pisać i robiłbym to tak czy inaczej, nawet za darmo. Ale oczywiście uruchomienie tego biznesu kosztowało mnie kupę kasy, nie? Hm, taaak, 9 dolców to w dzisiejszych czasach horrendalna kwota (na zarejestrowanie domeny). Wszystko poza tym to zysk.

Oczywiście, zaprojektowanie i wdrożenie własnych systemów generujących dochody wymaga trochę czasu i uczciwego wysiłku. Tyle, że wcale nie musisz wymyślać koła na nowo — nie wahaj się korzystać z istniejących systemów, jak sieci reklamowe czy programy partnerskie. Gdy się już rozkręcisz, nie będziesz musiał poświęcać tylu godzin by się utrzymać. Czy nie byłoby miło być gdzieś na kolacji ze swoją drugą połówką, wiedząc że kiedy jesz, zarabiasz pieniądze? Jeżeli chcesz dalej pracować przez długie godziny, bo to lubisz – proszę bardzo. Jeśli masz ochotę siedzieć i nic nie robić – nie krępuj się. Tak długo, jak Twój system będzie dostarczał innym ludziom wartości, będziesz dostawać pieniądze czy pracujesz, czy nie.

Pierwsza lepsza księgarnia w Twojej okolicy jest pełna książek zawierających działające systemy, które inni zaprojektowali, przetestowali i pozbawili błędów. Nikt nie rodzi się z wiedzą jak rozkręcić firmę czy generować dochody z inwestycji, ale można się tego z łatwością nauczyć. Nie ma znaczenia, ile czasu zajmie Ci odkrycie tego, bo czas będzie płynął tak czy inaczej. Gdzieś w przyszłości możesz równie dobrze okazać się właścicielem systemów generujących dochody, jak i jego zupełnym przeciwieństwem – dozgonnym niewolnikiem pensji. To nie jest wybór typu „wszystko albo nic”. Jeżeli Twój system generuje tylko parę stów miesięcznie, to już jest ważny krok w dobrym kierunku.

2. Ograniczone doświadczenie.

Być może pomyślałeś sobie, że znalezienie pracy jest ważne, bo w ten sposób zdobywasz doświadczenie. Tylko że to tak, jakbyś powiedział, że musisz grać w golfa, by zdobyć doświadczenie w grze w golfa. Doświadczenie zdobywasz z życia, niezależnie czy jesteś na etacie, czy nie. Dany etat daje Ci doświadczenie w tej konkretnej pracy, ale „doświadczenie” zdobywasz robiąc właściwie cokolwiek, więc nie jest to wcale jakąś realną korzyścią. Posiedź sobie parę lat nic nie robiąc, i już możesz nazwać siebie doświadczonym medytatorem, filozofem czy politykiem.

Problem w zdobywaniu doświadczenia z pracy etatowej polega na tym,  że zazwyczaj powtarzasz to samo ograniczone doświadczenie raz za razem. Z początku uczysz się dużo, lecz potem popadasz w stagnację. To sprawia, że omijają Cię inne doświadczenia, które mogłyby być o wiele bardziej wartościowe. A jeżeli Twój ograniczony zestaw umiejętności kiedykolwiek okaże się przestarzały, wtedy Twoje doświadczenie nie będzie warte złamanego grosza. Tak właściwie to powinieneś zadać sobie pytanie: ile doświadczenie, które właśnie zdobywasz, będzie warte za 20-30 lat? Czy Twoja posada w ogóle będzie wtedy istniała?

Przemyśl to: jakie doświadczenie wolałbyś zdobywać? Wiedzę, jak naprawdę dobrze wykonywać pewną pracę — taką, na której możesz zarobić jedynie sprzedając swój czas za gotówkę – czy też wiedzę, jak cieszyć się dostatkiem przez resztę życia, już nigdy więcej nie potrzebując posady?  Nie wiem jak Ty, ale ja wolałbym to drugie. Wydaje się ono o wiele bardziej przydatne w prawdziwym świecie, nieprawdaż?

3. Dożywotnie udomowienie.

Wzięcie posady jest jak zapisanie się na program udomowienia człowieka. Uczysz się, jak być dobrym zwierzakiem.

Rozejrzyj się wokół siebie. Naprawdę się rozejrzyj. Co widzisz? Czy to jest otoczenie wolnej istoty ludzkiej? A może żyjesz w klatce dla nieświadomych zwierząt? Zakochałeś się w beżowym kolorze?

Jak tam idzie Twój trening posłuszeństwa? Czy Twój pan nagradza Twoje dobre zachowanie? Jesteś karany, jeśli nie uda Ci się wypełnić poleceń pana?

Została w Tobie jakaś iskra wolnej woli? Czy może tresura zrobiła z Ciebie zwierzaka na resztę życia?

Ludzie nie są przeznaczeni do tego, by byli hodowani w klatkach. Biedaku…

4. Zbyt wiele gąb do wykarmienia.

Przychód pracownika jest najciężej opodatkowany ze wszystkich. W USA możesz się spodziewać, że około połowy Twojej wypłaty pójdzie na podatki. System podatkowy jest tak zaprojektowany, by ukryć, jak wiele tak naprawdę oddajesz,  ponieważ niektóre z tych podatków płaci Twój pracodawca, a niektóre są potrącane z Twojej wypłaty. Mimo to możesz się założyć, że z punktu widzenia pracodawcy, wszystkie te podatki uważane są za część Twojej płacy, tak jak i jakiekolwiek inne wynagrodzenia które dostajesz typu premie czy dodatki. Nawet czynsz za przestrzeń biurową, z której korzystasz, jest uwzględniany, więc o tyle więcej wartości musisz wygenerować, by to wszystko pokryć. Możesz czuć się wspierany przez swoją firmę, ale pamiętaj, że to właśnie Ty za to płacisz.

Kolejny kąsek z Twojego przychodu idzie do właścicieli i inwestorów. Sporo gąb do wykarmienia.

Nie jest ciężko zrozumieć, dlaczego pracownicy płacą największe podatki, w porównaniu do swojego przychodu. Ostatecznie, kto ma większą kontrolę nad systemem podatkowym? Właściciele firm i inwestorzy, czy pracownicy?

Płacą Ci tylko ułamek wartości, którą tworzysz. Twoja prawdziwa wypłata mogłaby być ponad trzy razy większa niż to, co otrzymujesz, ale większości tych pieniędzy nigdy nie zobaczysz. Trafiają prosto do kieszeni innych ludzi.

Jakże szczodra z Ciebie osoba!

5. O wiele zbyt ryzykownie.

Wielu pracowników wierzy, że wzięcie posady jest najbezpieczniejszym i najbardziej pewnym sposobem na utrzymanie siebie.

Głupcy.

Warunkowanie społeczne jest zdumiewające. Jest tak dobre, że może nawet sprawić, że ludzie uwierzą w zupełne przeciwieństwo prawdy.

Czy postawienie się na pozycji, gdzie ktoś inny może pozbawić Cię całego dochodu wypowiadając tylko dwa słowa (“jesteś zwolniony”) wygląda Ci na bezpieczną i pewną sytuację? Czy posiadanie tylko jednego źródła dochodu naprawdę wygląda bezpieczniej od posiadania dziesięciu?

Pomysł, że posada jest najbardziej bezpiecznym sposobem na zarabianie pieniędzy jest po prostu głupi. Nie masz pewności, jeśli nie masz kontroli, a pracownicy mają najmniej kontroli ze wszystkich. Jeżeli jesteś pracownikiem, to Twój prawdziwy tytuł zawodowy powinien brzmieć: „zawodowy hazardzista”.

6. Zły gospodarz w tej oborze.

Kiedy trafiasz na idiotę w świecie przedsiębiorców, możesz się odwrócić i pójść w innym kierunku. Kiedy trafiasz na idiotę w świecie korporacji, musisz się odwrócić i powiedzieć: „Przepraszam, szefie.”.

Wiedziałeś, że słowo „boss” pochodzi od holenderskiego słowa „baas”, historycznie oznaczającego „pana”? Inne znaczenie słowa „boss” to „krowa lub bydło”. A w wielu grach komputerowych, „boss” to zły koleś, którego musisz zabić pod koniec levelu.

Więc jeżeli Twój szef jest faktycznie złym gospodarzem w oborze, co w związku z tym robisz? Nic, tylko gnój razem ze stadem.

No i kto tu rządzi?

7. Błaganie o pieniądze.

Kiedy chcesz zwiększyć swój dochód, musisz stanąć prosto i  prosić swojego mistrza o więcej pieniędzy? Miło jest, jak od czasu do czasu rzucą Ci kawałek kiełbaski?

Czy możesz swobodnie decydować jak wiele zarabiasz bez czyjejkolwiek zgody poza swoją własną?

Jeżeli masz swój biznes i klient mówi Ci „nie”, Ty mówisz po prostu „następny”.

8. Wbudowane życie towarzyskie.

Wiele osób traktuje swoje posady jako główne źródło kontaktów towarzyskich. Spotykają się z tymi samymi ludźmi, pracującymi w tej samej branży. Takie „kazirodcze” relacje to ślepa uliczka życia społecznego. Ekscytujący dzień składa się z głębokich rozmów o przejściu firmy z wody „Eden” na „Dar Natury”, o opóźnieniu wprowadzenia najnowszego systemu operacyjnego Microsoftu, czy o niespodziewanej dostawie większej ilości długopisów. Pomyśl, jak by to było – wyjść na zewnątrz i porozmawiać z obcymi. Ooooch… strasznie! Lepiej zostać w środku, tam, gdzie jest bezpiecznie.

Kiedy jeden z Twoich współ-niewolników zostaje sprzedany innemu mistrzowi, tracisz wtedy przyjaciela? Jeśli pracujesz w branży zdominowanej przez mężczyzn, czy oznacza to, że nigdy nie rozmawiasz z kobietami rangą powyżej recepcjonistki? Czemu nie decydować samodzielnie, z kim się spotykasz zamiast pozostawiać tę decyzję swojemu mistrzowi? Możesz wierzyć albo nie, ale na tej planecie są miejsca, gdzie zbierają się wolni ludzie. Tylko nie ufaj tym bezrobotnym typkom — to zwariowana banda!

9. Utrata wolności

Wytresowanie człowieka na pracownika wymaga wiele wysiłku. Pierwszą rzeczą, którą należy zrobić, jest złamanie ludzkiej niezależnej woli. Dobrym na to sposobem jest wręczenie mu ciężkiego podręcznika polityki firmowej wypełnionego bezsensownymi zasadami i regulacjami. W ten sposób sprawiamy, że nowy pracownik staje się bardziej posłuszny, bojąc się że w dowolnym momencie może zostać ukarany za jakieś niezrozumiałe wykroczenie. Dlatego pracownik prawdopodobnie dojdzie do wniosku, że najbezpieczniej jest po prostu wypełniać rozkazy pana bez zbędnych pytań. Tak na dobrą sprawę wystarczy wymieszać parę biurowych regulaminów, i już mamy sposób na świeżo upieczonego umysłowego niewolnika.

Częścią treningu posłuszeństwa pracowników jest nauczenie ich, jak mają się ubierać, rozmawiać, poruszać i tak dalej. Niezbyt to możliwe, by pracownicy myśleli sami za siebie, czyż nie? To by wszystko zepsuło.

Broń Boże nie stawiaj sobie roślinki na biurku, gdy jest to sprzeczne z polityką firmy. O nie, to koniec świata! Kaśka ma roślinę na swoim biurku! Wezwać ochroniarzy! Wysłać Kaśkę na kolejną powtórkę ze szkolenia BHP!

Wolne istoty ludzkie uważają oczywiście takie zasady i regulacje za głupotę. Jedyna polityka, jakiej potrzebują, brzmi: „Bądź sprytny. Bądź miły. Rób to, co kochasz. Baw się dobrze.”

10. Stawanie się tchórzem.

Zauważyłeś, że ludzie na etatach posiadają niemal nieskończoną zdolność do lamentowania o problemach w swoich firmach? Ale oni tak na prawdę nie chcą rozwiązań – oni chcą tylko wyładować się na kimś i usprawiedliwić się, że to wina kogoś innego. Wygląda to, jakby dostanie się na posadę wysysało z ludzi całą wolną wolę i robiło z nich pozbawionych kręgosłupa tchórzy. Jeżeli nie możesz nazwać swojego szefa głupcem od czasu do czasu nie bojąc się, że wylecisz z roboty, nie jesteś już wolny. Stałeś się własnością swojego pana.

Gdy przez cały dzień pracujesz wśród tchórzy, nie sądzisz że w końcu przejmiesz ich zwyczaje? Oczywiście, że tak się stanie. Jest tylko kwestią czasu, kiedy poświęcisz najszlachetniejsze części swojego człowieczeństwa na ołtarzu strachu: najpierw odwaga… potem szczerość… następnie honor i uczciwość… i ostatecznie swoją niezależną wolę. Sprzedałeś swoje człowieczeństwo za nic innego, jak iluzję. A teraz Twój największy strach jest przed odkryciem prawdy, kim się stałeś.

Nie obchodzi mnie, jak ciężko Cię zlali. Nigdy nie jest za późno by odzyskać swoją odwagę. Nigdy!
Dalej chcesz posady?

Jeżeli aktualnie jesteś dobrze wytresowanym, grzecznym pracownikiem, Twoją najbardziej prawdopodobną reakcją na powyższe będzie bronienie się. Wszystko to jest częścią tresury. Rozważ tylko, że gdyby nie było tu ziarna prawdy, wcale nie zareagowałbyś emocjonalnie. To jest tylko przypomnienie tego, co już wiesz. Możesz zaprzeczać istnieniu swojej klatki jak długo chcesz, ale ona dalej jest na swoim miejscu. Być może wszystko to zdarzało się stopniowo, tak, że nigdy nic nie zauważyłeś – aż do teraz… jak krewetka, ciesząca się z miłej, ciepłej kąpieli.

Jeżeli cokolwiek z tego Cię wścieka, robisz krok w dobrym kierunku. Gniew jest wyższym poziomem świadomości niż apatia, tak więc jest to o wiele lepsze niż tkwienie w paraliżu przez cały czas. Jakakolwiek emocja – nawet zażenowanie – jest lepsza od apatii. Jeśli popracujesz nad swoimi uczuciami zamiast je tłumić, wkrótce ujrzysz siebie u progu odwagi. A gdy to się stanie, będziesz posiadał wolę by rzeczywiście zrobić coś ze swoją sytuacją i zacząć żyć jak silna istota ludzka którą miałeś być zamiast udomowionego zwierzaka, na którego zostałeś wytrenowany.

Szczęśliwie bezrobotny

Jaka jest alternatywa dla posady? Alternatywą jest pozostać szczęśliwie bezrobotnym na całe życie i generować przychód na inne sposoby. Zrozum, że zarabiasz dostarczając wartości – nie czasu – tak więc znajdź sposób by dostarczać innym swojej najlepszej wartości, i żądaj za to uczciwej ceny. Jedną z najprostszych i najbardziej dostępnych dróg jest otworzenie własnej firmy. Jakąkolwiek pracę wykonywałbyś tak czy inaczej jako pracownik, znajdź sposób aby tę samą wartość dostarczać bezpośrednio tym, którzy najbardziej z niej skorzystają. Rozkręcenie się wymaga trochę czasu, ale Twoja wolność jest bez wątpienia warta początkowej inwestycji czasu i energii. A wtedy możesz sobie kupić własną „kiełbaskę” za drobniaki.

I oczywiście wszystkim, czego nauczysz się po drodze, możesz dzielić się z innymi, by tworzyć jeszcze więcej wartości. Tak więc nawet błędy mogą być spieniężone.

Jednym z największych obaw z jakimi się skonfrontujesz jest ta, że możesz nie mieć żadnej realnej wartości do zaoferowania innym. Być może bycie pracownikiem opłacanym za godzinę pracy jest najlepszym co potrafisz robić. Może po prostu nie jesteś tyle wart. Taki sposób myślenia jest w całości po prostu częścią Twojej tresury. To absolutny nonsens. Gdy tylko zaczniesz pozbywać się tego „prania mózgu”, wkrótce zauważysz, że masz zdolność dostarczania ogromnej wartości innym, i że ludzie z chęcią zapłacą Ci za to. Jest tylko jedna rzecz, która powstrzymuje Ciebie przez ujrzeniem tej prawdy – strach.

Wszystkim, czego potrzebujesz, jest odwaga bycia sobą. Twoja prawdziwa wartość jest zakorzeniona w tym, kim jesteś, nie – co robisz. Właściwie jedyną rzeczą, którą musisz robić jest wyrażanie prawdziwego siebie wobec świata. Powiedziano Ci wszelkiego rodzaju kłamstwa dlaczego miałbyś nie móc tego robić. Ale nigdy nie poznasz prawdziwego szczęścia i spełnienia póki nie wezwiesz tej odwagi by zrobić to i tak.

Następnym razem, gdy ktoś powie Ci „znajdź sobie pracę”, sugeruję Ci odpowiedzieć tak jak zrobił to Curly: „Nie, proszę… nie to! Wszystko, tylko nie to!” A potem strzel go prosto między oczy.

W głębi siebie wiesz już, że wylądowanie na etacie nie jest tym, czego chcesz. Tak więc nie pozwalaj nikomu próbować mówić Ci, że jest inaczej. Naucz się ufać swojej wewnętrznej mądrości, nawet jeżeli cały świat mówi że źle i głupio jest tak robić. Miną lata, gdy spojrzysz wstecz i zrozumiesz, że była to jedna z najlepszych decyzji jakie kiedykolwiek podjąłeś.

Końcowe przemyślenia

Chociaż nie zalecałbym każdemu otwierania biznesu online, dla wielu ludzi jest to jeden z najlepszych sposobów na generowanie przychodu bez etatu. To z pewnością zadziałało okropnie skutecznie dla mnie. Jeżeli jesteś zainteresowany nauczeniem się więcej na ten temat, sprawdź serię „Build Your Own Successful Online Business”.

Źródło: 10 Reasons You Should Never Get A Job

6 Comments

  1. gąb? a co to jest?

  2. powiem ci że tekst naprawdę fajnie się czyta ale miejscami fantazjujesz strasznie, jak doszełam do momentu jak piszesz o swoich zarobkach to ręce mi opadły. No chyba trochę przesadziles z tymi dochodami i gdyby nie tego typu fantazję był by naprawdę dobry artykuł

  3. Jest tez 11 mit: jak nie bedziesz mial wlasnego biznesu to nie bedziesz prawdziwie wolny. A to jest tylko inna forma tego samego zniewolena 🙂

    Takie artykuly sa smutne. Autor ma swoje waskie spojrzenie a uwaza ze jest jedyna sluszne.

    Pisze ze ktos komus zrobil pranie mozgu a tymczasem sam to robi! Sa ludzie ktorzy swietnie czuja sie na etacie, dobrze im gdy ktos nimi zarzadza, robienie biznesu jest dla nich nieprzyjemne i meczace a tymczasem sa szykanowani ze sa leniwi i tchorzliwi. Wmawia im sie ze musza stac sie przedsiebiorcami.

    • A Ty jesteś przedsiębiorcą czy pracujesz na etacie?

      Cóż, generalizacja jak zwykle nie złapie „skrajnych” przypadków. Jeżeli masz inne, wąskie czy szersze spojrzenie, to napisz koniecznie coś treściwego na ten temat, a chętnie dorzucimy link do kolejnej krytyki (jeden już jest). Ostateczną decyzję każdy podejmuje sam, najlepiej po zapoznaniu się z różnymi stanowiskami.

      To, że komuś dobrze, gdy jest zarządzany może świadczyć o jakimś braku samodzielności, odpowiedzialności. Rozróżnijmy jeszcze osoby na etacie „z musu” i „z wyboru”. Temat rzeka, ale warto, żeby każdy swoją decyzję mógł podjąć świadomie, zamiast będąc zmuszonym do tkwienia w jednej czy drugiej sytuacji na siłę wymyślać argumenty dlaczego to niby jego jest lepsze.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*