Steve Pavlina: rozwój osobisty człowieka rozumnego - po polsku!

Trochę do poczytania o rozwoju osobistym i świadomym życiu. Ze szczególnym uwzględnieniem odkrywania sensu swojego życia i budzenia odwagi by podążać jego drogą. Za darmo.

Category: GTD – organizacja zajęć

Jak długo wytrzymasz bez sprawdzania poczty czy portali społecznościowych?

Parę tygodni temu postanowiłem przeprowadzić prosty eksperyment. Polegał on na ograniczeniu częstotliwości sprawdzania poczty i portali społecznościowych do trzech razy w tygodniu. Chciałem zobaczyć, w jaki sposób takie swobodniejsze podejście wpłynie na moją produktywność i relacje społeczne.

Lata temu, kiedy internet był znacznie mniejszy a e-mail nie tak popularny, nie byłoby to nic wielkiego. W połowie lat ’90 nawet w biznesie przechodziło sprawdzanie poczty tylko parę razy w tygodniu. Ludzie zazwyczaj nie oczekiwali szybkiej wymiany informacji tą drogą. A kiedy szybka odpowiedź była rzeczywiście potrzebna, po prostu korzystało się z telefonu.

Dziś sprawdzanie poczty i/lub portali społecznościowych przynajmniej parę razy dziennie stało się powszechne, zwłaszcza w świecie małych firm. W pewnych sytuacjach jest to uzasadnione. Częstsze aktualizowanie informacji oznacza sprawniejszą komunikację z klientem. Szybkość oznacza wysoką klasę, szczególnie w obsłudze klienta. Krótszy czas odpowiedzi może więc dać firmie przewagę konkurencyjną.

Takie częste aktualizacje nie są jednak pozbawione kosztów. Jeżeli należysz do ludzi będących wciąż „na bieżąco”, możesz spotkać się z następującymi niedogodnościami:

  • obniżona zdolność do skupienia się
  • kierowanie się pilnością zadań, tracenie z oczu tego, co ważne
  • zmaganie się z częstym rozpraszaniem uwagi
  • myśli o innych ludziach stale krążące w Twojej głowie
  • nasilające się uzależnienie; nadmierne odświeżanie informacji, często bez namysłu
  • zmniejszona produktywność
  • ograniczone życie osobiste „w realu”
  • utrata umiejętności właściwego określania priorytetu otrzymywanych wiadomości
  • poświęcanie wiadomościom zbyt wiele czasu
  • odwrócenie uwagi od własnych, osobistych celów
  • marnowanie czasu, który można wykorzystać lepiej na co innego

A oto parę kluczowych korzyści, jakie zauważyłem rzadziej logując się na internetowe konta:

  • było mi znacznie łatwiej się skupić na własnych celach i przedsięwzięciach
  • więcej zadań doprowadzam do końca; te tygodnie należą do najbardziej produktywnych od lat
  • cieszyłem się poczuciem dużej ilości dostępnego czasu, tak jakbym każdego dnia miał więcej przestrzeni na pracę, życie i zabawę
  • minęła mi chęć aktualizowania statusów tylko po to, żeby coś napisać
  • odczułem znaczny spadek poczucia ważności maili i mediów społecznościowych; odsunęły się one gdzieś w tło mojego życia
  • każdego dnia spędzałem mniej czasu na myśleniu o mailach i portalach społecznościowych
  • kładłem się spać o bardziej stałych porach (żadnego dyskutowania do późnej nocy) i z łatwością wstawałem o piątej rano przez siedem dni w tygodniu
  • opublikowałem mniej aktualizacji statusów oraz odpowiedziałem na mniej maili i prywatnych wiadomości
  • otrzymałem znacznie mniej odpowiedzi i komentarzy (dałem ludziom mniej powodów do odpowiadania, dla mnie więc mniej czytania)
  • łatwiej było mi świadomie określać priorytet poszczególnych wiadomości, patrząc na nie w kontekście nagromadzonej przez kilka dni całości
  • tygodniowo oszczędzałem po kilka godzin, które mogłem poświęcić na bardziej satysfakcjonujące, produktywne zadania
  • częściej ćwiczyłem fizycznie (5-7 razy w tygodniu)
  • czułem się bardziej zrelaksowany i mniej zestresowany, ale też bardziej zmotywowany
  • ukończyłem parę projektów nie publikując ani jednej aktualizacji statusu na ich temat (kogo obchodzi, że w tym miesiącu wstawiłem nowy bojler?)
  • znacznie mniej świerzbiło mnie zarówno mentalnie, jak i emocjonalnie by często i o różnych porach sprawdzać, co tam nowego
  • mniej świadom byłem tego, co robili moi internetowi „przyjaciele”, za to bardziej świadom tego, co robię ja sam, jak i osoby mi najbliższe
  • bardziej cieszyłem się czasem spędzanym z dzieciakami, czułem silniejszą więź z nimi

Oto negatywne konsekwencje, z jakimi się spotkałem:

  • przeoczyłem aktualnego maila z zaproszeniem na grę w disc-golfa (zazwyczaj grywamy w soboty, ale tym razem było to specjalne zaproszenie na grę w niedzielę)

Poważnie, to jedyna negatywna konsekwencja, jaka przychodzi mi do głowy – apokalipsą bym tego nie nazwał.

Poza tym trzeba było trochę się dostosować do nowej sytuacji, ale tego do negatywnych konsekwencji bym nie zaliczał. Załóżmy, że ktoś chce umówić ze mną rozmowę telefoniczną czy na Skypie, albo na osobiste spotkanie. Rozwiązanie: muszę po prostu zaplanować to z większym wyprzedzeniem, dając sobie dość czasu na wymianę maili związanych z tymi ustaleniami.

Może się zdarzyć, że przeoczę jakieś zaproszenia na ostatnią chwilę. Te wiadomości typu: „Hej, wiesz co? Jestem dziś w Vegas. Spotkajmy się!” mogą zostać zauważone już po fakcie. W stosunku do wszystkich korzyści nie jest to jednak jakaś wielka sprawa.

Pora dnia

Odkryłem, że najlepszą dla mnie porą dnia na zajmowanie się mailami i portalami społecznościowymi jest wieczór. Zauważyłem, że zająwszy się tym bliżej początku dnia, później odczuwałem zbyt dużą pokusę kolejnego sprawdzenia co nowego parę godzin później. Ściąganie poczty między piątą a ósmą wieczorem sprawdzało się to bardzo dobrze. Po pierwsze, w ciągu dnia skupiałem się na innych sprawach. Po drugie, znikał motyw do prokrastynowania poprzez spędzanie przy wiadomościach nadmiernych ilości czasu, bo w tym momencie, o ile był to dzień roboczy, pracę miałem już za sobą. Po trzecie, przy odpowiadaniu na prywatne wiadomości byłem bardziej zrelaksowany, bo nie czułem się zmuszony do odsuwania w czasie moich codziennych spraw; co najwyżej kolację zjadłem trochę później.

Które dni?

Wychodzi na to, że moim ulubionym układem było sprawdzanie poczty w niedziele, czwartki i piątki. Dzięki temu na początku każdego tygodnia miałem do dyspozycji solidny blok czasu (96 godzin) na zajmowanie się konkretną robotą. Od poniedziałku do czwartkowego wieczora mogłem pracować bez rozpraszania uwagi pocztą czy portalami społecznościowymi.

A co, jeżeli ktoś napisał do mnie w poniedziałek i nie dostał odpowiedzi aż do czwartku wieczorem? Mój biznes nie zależy w takim stopniu od szybkości reakcji, także nie będzie z tym wielkiego problemu.  Kto potrzebuje pilniejszego kontaktu, może zadzwonić czy napisać SMS. Rozpoczynając eksperyment uprzedziłem o nim takie osoby, wiedzą więc one czego powinny się spodziewać. Jak na razie działa to po prostu dobrze. Tak naprawdę niektórzy zaciekawili się na tyle, że w efekcie sami postanowili przemyśleć swoje nawyki związane w obecnością sieci.

Z początku czterodniowy okres bez maila wydawał się dość długi, ale zdążyłem naprawdę go polubić. Świetnie jest mieć takie poczucie masy czasu poza siecią, dostępnego na pracę i życie bez zawracania sobie głowy wydarzeniami w świecie online. Wiem, że zawsze mogę zająć się nim później.

Wyjątki

Sprawdzanie poczty i logowanie się na portale społecznościowe trzy razy w tygodniu staje się moim nowym domyślnym zwyczajem. Myślę, że robię to już dostatecznie długo (już czwarty tydzień), by stosunkowo łatwo utrzymać nawyk. Moim celem było przełamanie schematu nadmiernego, niepotrzebnego kontrolowania sytuacji w sieci i zastąpienie tego czymś bardziej produktywnym i sensownym, ale nie w niepraktycznie sztywny sposób. Jeżeli z jakichś powodów uznam to za konieczne, zawsze mogę zaplanować ekstra sprawdzenie. Kiedy na przykład publikuję nowy wpis na blogu, puszczenie aktualnego statusu z informacją o tym ma sens; w niektórych przypadkach mogę to zrobić właściwie bez wchodzenia na daną stronę.

Załóżmy, że zarejestrowałeś się na jakiejś stronie i potrzebujesz kliknąć link aktywacyjny wysyłany mailem, musisz więc zajrzeć na swoją pocztę. Pozwolisz sobie na zalogowanie do swojej skrzynki jedynie by kliknąć link, nie zajmując się przy tym niczym innym? Klikniesz link, ale też obrobisz wszystko inne, co pojawiło się w skrzynce mailowej? A może może zdecydujesz dokończyć proces rejestracji przy następnym planowanym sprawdzaniu poczty?

Decyzje takie możesz z początku podejmować dla poszczególnych przypadków na bieżąco, a kiedy dostrzeżesz pewne schematy, wypracujesz bardziej ogólną metodę. Sporadyczne sprawdzenie poczty od czasu do czasu nie zaszkodzi Twojej produktywności, o ile nowe podejście już się zakorzeniło. W kluczowych pierwszych dwóch-trzech tygodniach sporadyczne logowania mogą jednak wpłynąć negatywnie na sam proces ustanawiania nowego nawyku.

Najważniejsze lekcje

Oto podsumowanie najważniejszych wniosków z eksperymentu:

  1. Częstsza styczność ze środkami komunikacji internetowej sprawia, że wydaje się ona stosunkowo bardziej ważna na tle innych Twoich celów, przedsięwzięć i pragnień. Może to prowadzić do nierównowagi w określaniu priorytetów co do spędzania czasu, nie mówiąc już o uzależnieniu. I na odwrót – rzadsze sprawdzanie sprawia, że cała ta komunikacja wygląda na mniej ważną i pomaga przełamać dotychczasowe uzależnienie.
  2. Im częściej odpowiadasz na wiadomości czy wrzucasz aktualne statusy, tym więcej odpowiedzi i komentarzy otrzymujesz, masz więc jeszcze więcej czytania oraz, potencjalnie, odpowiadania (a potem więcej odpowiedzi na Twoje odpowiedzi, i tak dalej, i tak dalej). Im mniej natomiast sprawdzasz wiadomości i wysyłasz nowych statusów, tym mniej odpowiedzi dostajesz, co przekłada się na mniej rzeczy do czytania i odpowiadania; każdego tygodnia możesz oszczędzić całe godziny.
  3. Jeżeli zdrowe praktyki zarządzania czasem są dla Ciebie ważne, mądrze jest z góry racjonalnie zdecydować, kiedy właściwie i jak często potrzebujesz sprawdzać wiadomości. Następnie trzymaj się planu. Kiedy ciągnie Cię do częstszego sprawdzania, prawdopodobnie stare zwyczaje wciąż jeszcze trzymają się zbyt mocno. Aby je osłabić, na początek znacznie ogranicz częstotliwość logowań (cztery razy w tygodniu albo mniej). Inaczej będziesz tracić masę energii by siłą woli powstrzymywać się przed tak częstym sprawdzaniem.

Pamiętaj, że dobre nawyki działają jak na autopilocie, a ich utrzymanie nie wymaga dużej siły woli. Z neurologicznego punktu widzenia samodyscyplina jest ograniczonym zasobem. Jeżeli codziennie musisz odwoływać się do samodyscypliny żeby nie poddawać się pokusom, niepotrzebnie zużywasz ten zasób, aż zabraknie go kiedy naprawdę będzie potrzebny. Twój mózg jest w stanie wykorzystać tylko daną ilość samodyscypliny (zazwyczaj dość niewielką), używaj jej więc do ustanowienia sensownych nawyków, które później dbają już o siebie same – po pierwszych 2-3 tygodniach. Czasami trzeba na parę tygodni nabrać dystansu do starych zwyczajów, by te miały szansę osłabnąć.

Szlif i poler

Ja czuję się dobrze ze sprawdzaniem poczty i portali społecznościowych trzy razy w tygodniu, a krótkoterminowe korzyści są co najmniej obiecujące, póki co zamierzam więc przy tym pozostać. Dwa razy w tygodniu też powinno być w porządku (przypuszczalnie czwartki i niedziele), co być może przetestuję w grudniu. Zejdę może nawet do jednego razu w tygodniu, z tym, że to może się wiązać z dłuższymi opóźnieniami przy pewnych rzeczach, jak planowanie rozmów telefonicznych, myślę więc, że dwa-trzy razy w tygodniu będą optymalne.

A jak ze sprawdzaniem poczty na telefonie, kiedy jesteś poza domem – powiedzmy, w wolnych chwilach oczekiwania w kolejce? Doszedłem do wniosku, że generalnie jest to zły pomysł. Chociaż na pierwszy rzut oka metoda wydaje się efektywna, to wzmacnia ona też pewne złe mentalne nawyki, takie jak stałe myślenie o tym, co też może się dziać w sieci; potencjalnie utwierdzając też rozpraszające uzależnienie. Odkryłem, że sensowniej jest przeczytać parę kolejnych stron e-booka, czy po prostu pomyśleć o swoich celach albo decyzjach, które muszę wkrótce podjąć.

Przedstawiłem co funkcjonuje w moim przypadku, w oparciu o osobiste próby. Twoja sytuacja może być oczywiście inna. Sens opisywania tego wszystkiego leży w skłonieniu Cię do samodzielnego eksperymentowania i odkrycia, co działa najlepiej dla Ciebie – zwłaszcza gdy czujesz, że jesteś w sieci zdecydowanie za często.

Częstotliwość sprawdzania zależy wyłącznie od Ciebie. Nawet, jeżeli Twoja praca „wymaga” częstego sprawdzania poczty, to sam sobie tę pracę wybrałeś i jeżeli utrwala ona u Ciebie złe nawyki, to masz pełne prawo ją rzucić. Jeżeli sądzisz, że w pracy oczekuje się od Ciebie częstego sprawdzania poczty, możesz renegocjować te oczekiwania i zachęcać ludzi do korzystania z innych dróg komunikacji w przypadku naprawdę pilnych wiadomości. Możesz też założyć do pilnej komunikacji jedno konto mailowe, które będziesz sprawdzać często, a do pozostałych spraw używać innego, rzadziej sprawdzanego konta.

Jeżeli aktualnie sprawdzasz pocztę wielokrotnie w ciągu dnia, zachęcam Cię do wypróbowania układu ze sprawdzaniem inaczej niż codziennie, aby przekonać się jak to jest. Spróbuj na przykład co drugi dzień (a wtedy tylko raz dziennie, najlepiej wieczorem) i zobaczysz jak to jest. Z początku może być ciężko, ale przyzwyczaisz się. Jeśli to zrobisz, na nowo ułożysz swoje myślenie i pozwolisz, by podniósł się priorytet innych Twoich celów.

Tego typu eksperyment nadaje się również do zastosowania metody 30-dniowej próby.

Kiedy po raz ostatni miałeś przynajmniej trzydniową przerwę od sprawdzania poczty i portali społecznościowych? Jeżeli przypuszczasz, że było to rok temu czy więcej, albo tylko ze względu na ekstremalne okoliczności takie jak choroba, to rzucam Ci wyzwanie podjęcia takiej próby. Niech poczta poczeka na Twoje cele. Nie pozwól, by Twoje cele czekały, aż skończysz zajmować się pocztą.

Źródło: How Many Days Can You Go Without Checking Email or Social Media

30-dniowe Superpróby

Od lat polecam 30-dniowe próby jako sposób na wprowadzenie nowego nawyku czy zastąpienie złego. Wiele osób, wliczając w to mnie, skorzystało z tej metody i z powodzeniem dokonało zmian zachowania – na stałe.

Teraz nadszedł czas na wersję dla zaawansowanych: 30-dniowa Superpróba.

[fanfary w tle]

Krótki przegląd

Prowadząc 30-dniową próbę bierzesz pewien nawyk czy zachowanie, które chcesz zmienić, i poświęcasz się utrzymaniu go przez trzydzieści kolejnych dni. Jeżeli stracisz choć jeden dzień, zaczynasz od nowa.

Zmiana nawyku na całe życie może być bardzo trudna, ale jeżeli wykorzystasz psychologiczny trik, jakim jest powiedzenie sobie, że to tylko 30 dni, Twoje szanse na sukces wzrastają znacząco. No i oczywiście – kiedy już osiągniesz Dzień 30, nowy nawyk masz już zainstalowany, dzięki czemu o wiele łatwiej jest utrzymać go w Dniu 31 i później.

Parę przykładów: wstawaj codziennie o piątej rano. Zmień dietę na wegetariańską czy wegańską. Unikaj oglądania telewizji. Każdego dnia powiedz komuś „jesteś kochany”.

30-dniowa próba jest częściowo eksperymentem, a częściowo ćwiczeniem samodyscypliny. Jest to eksperyment, w którym sprawdzasz sobie, jak inaczej mogłoby wyglądać Twoje życie, gdybyś wprowadził pewną zmianę i się jej trzymał. Dobra trzydziestodniówka popchnie do przodu również rozwój Twojej samodyscypliny, pomagając Ci stawać się coraz silniejszym mentalnie i emocjonalnie. To trening Twojej siły woli.

Im więcej takich prób z powodzeniem przejdziesz, tym silniejsze stają się mięśnie Twojej samodyscypliny. Wyświadczy Ci to ogromne przysługi we wszelkich obszarach życia. Poza tym wszystkim uzyskujesz korzyści z nowowprowadzonych nawyków, jak na przykład wartość wiedzy z wielu nowych książek, które przeczytałeś, siła metabolicznego kopa, którego dają regularne ćwiczenia czy finansowe korzyści z codziennej pracy nad internetowym biznesem.

W większości przypadków, kiedy osiągamy dorosłość, mamy mnóstwo beznadziejnych nawyków które nam nie służą, a nasza samodyscyplina bywa bardzo słaba. Dla przykładu: około 50 milionów Amerykanów pali, chociaż większość z nich wolałaby tego nie robić. Taki jest koszmar warunkowania zachowania. Jakim zwyczajowym zachowaniom ulegasz, mimo, że wolałbyś tego nie robić?

Poziom Twojej samodyscypliny będzie miał silny wpływ na Twoje poczucie własnej wartości. Im bardziej jesteś zdyscyplinowany, tym więcej korzystnych nawyków możesz nabrać, pozbywając się tych o negatywnym wpływie. Dobre nawyki rodzą dobre efekty, a dobre efekty dają dobre samopoczucie. Dobre samopoczucie daje Ci więcej energii, a to przeradza się w więcej korzystnych zachowań, które stają się dobrymi nawykami.

Trzydziestodniowe próby bywają bardzo wymagające, ale są też bardzo skuteczne. To moje narzędzie numer jeden, jeśli chodzi o zmianę nawyków.

Otóż w przeszłości ostrzegałem ludzi, by tego nie nadużywali. Wiele osób, dla których pomysł trzydziestodniowych prób jest nowością, dostaje kręćka i próbuje wprowadzić 5 czy 10 nowych nawyków naraz… i praktycznie bez wyjątku ponoszą sromotną klęskę. Zazwyczaj nie dochodzą nawet dalej, niż do Dnia 3.

Przypomina to próbę żonglowania zbyt wieloma piłeczkami naraz. Kończysz upuszczając je wszystkie. Zero rezultatów.

Tak więc radziłem ludziom brać się za jedną próbę naraz. Jedna próba będzie dostatecznie wymagająca. I możesz przeprowadzić ich dwanaście w ciągu roku, jeśli masz ochotę. Nawet, jeżeli osiągniesz sukces tylko przy połowie z nich, to wciąż jest ogromny postęp w ciągu roku.

A teraz wyjaśnię, jak właściwie robić dokładnie coś odwrotnego.

Tak tak, doktorku, pod pewnymi warunkami możemy pójść pod prąd. Z pewnością istnieje naprawdę minimalna szansa, że to przetrwamy,

Kocham ten plan! Strasznie mnie kręci, że mogę być jego częścią! Zróbmy to!

Czym jest 30-dniowa Superpróba?

30-dniowa Superpróba ma miejsce, gdy podejmujesz próbę wprowadzenia kilku znaczących zmian zachowania w jednym 30-dniowym okresie.

Mógłbyś na przykład podjąć się wprowadzenia wszystkich tych nawyków naraz:

  1. Sprawdzasz maila raz dziennie, i za każdym razem czyścisz skrzynkę do zera.
  2. Każdego ranka ćwiczysz przez przynajmniej pół godziny, naprzemiennie treningi siłowe i ćwiczenia jogi.
  3. Czytasz pozytywne, inspirujące materiały przez godzinę przed snem.
  4. Idziesz spać najpóźniej o 10 każdego wieczora.
  5. Poświęcasz 10-20 minut dziennie na wizualizację swoich celów/intencji jako już osiągniętych.
  6. Unikasz spożywania nabiału.
  7. Pracujesz nad scenariuszem przez dwie godziny dziennie.

Na trzydzieści dni poświęcasz się wykonywaniu wszystkich tych czynności bez wyjątku.

Jeżeli jesteś jak większość ludzi, wymiękniesz. Prawdopodobnie nie dasz rady nawet przez pierwszy dzień, a szanse, że pokonasz pierwszy tydzień są mniejsze niż jeden do stu przeciwko Tobie.

Także jeśli chcesz mieć jakąkolwiek szansę na sukces w tym przedsięwzięciu, nie możesz być jak większość ludzi.

Raczej nie skorzystasz z mojej rady, ale pozwól mi mimo to poddać się iluzji i podzielić się paroma praktycznymi wskazówkami – jak zwiększyć Twoje szanse na sukces.

To jest możliwe, choć niemal wcale

Przede wszystkim: przejście Superpróby jest możliwe. Jest to tylko ekstremalnie trudne. Ale to jak z syrenim śpiewem – wielu z nas nie jest w stanie oprzeć się uwodzącej pokusie natychmiastowej nirwany w zachowaniu.

Tak, to jest możliwe. Da się wykręcić strita na flopie, mając na ręku 7 i 2 w różnych kolorach, ale prawdopodobieństwo jest przeciwko Tobie.

Zdając sobie jednak sprawę, jak jest to trudne, masz małą przewagę. Jeżeli utrzymasz zdrowy szacunek dla wyzwania, zmniejszasz szansę niedocenienia jego trudności, i przez to możesz przygotować się lepiej przed rozpoczęciem.

Superpróba ma pewien sens, ponieważ nasze zachowania łączą się w zawiły sposób. Jedno zachowanie wywołuje inne, które łączy się z kolejnym, i tak dalej.

Przesypianie poranków prowadzi do pomijania zaplanowanych treningów, co przekłada się na beznadziejne śniadanie i późne rozpoczęcia dnia, przez co czujesz się nieproduktywny i leniwy, z czego wynika niska wydajność w pracy i poczucie wyczerpania na koniec dnia.

Z drugiej strony, wczesna pobudka daje Ci dodatkowy czas na ćwiczenia, które podkręcają Twój metabolizm i budzą w Tobie więcej energii. Będziesz miał też większą skłonność do zdrowszego jedzenia po treningu, a ten pozytywny start da Ci kopa do produktywnego dnia pracy, który pozostawi Cię z wybornym uczuciem spełnienia wieczorem, kiedy będziesz miał jeszcze masę energii na pracę nad osobistymi celami.

Nawyki wzmacniają się wzajemnie. Nachodzą na siebie. Tak więc główną ideą, jaka przyświeca Superpróbie, jest zburzenie całego łańcucha złych nawyków i zastąpienie go nowym łańcuchem korzystnych. W pewien sposób może to być właściwie łatwiejsze niż próby zmiany nawyków pojedynczo, gdyż Superpróba daje Ci możliwość odcięcia całego łańcucha nieprzydatnych nawyków.

Przygotuj się dobrze

Przeczytaj artykuł „Zmiana nawyku jest jak szachy”, żeby zrozumieć trzy fazy zmiany nawyku. 30-dniowa próba ma miejsce w trzeciej i ostatniej fazie. Upewnij się, że poświęciłeś wystarczająco dużo wysiłku na zbudowanie odpowiedniego rusztowania i przygotowanie próby najlepiej jak potrafisz.

Na przykład jeżeli wprowadzasz zmiany żywieniowe, to wypełnij swoją kuchnię zdrową żywnością i upewnij się, że „niedozwolone” jedzenie opuściło Twój dom zanim w ogóle rozpoczniesz próbę.

Cokolwiek możesz ustawić, usunąć, czy przygotować z góry by ułatwić sobie życie podczas Superpróby – zrób to najpierw. Daj sobie kilka dni na poustawianie wszystkiego na odpowiednich miejscach zanim zaczniesz. Może Cię korcić by rozpocząć Dzień 1 tak szybko, jak to możliwe, ale ta inspiracja przeobrazi się tylko w rozczarowanie, jeśli nie poświęcisz dość czasu na przygotowania.

Im lepiej jesteś przygotowany do wystartowania z kopyta z Superpróbą, tym większe są Twoje szanse na sukces.

Najpierw się wytrenuj

Superpróba jest jak triatlon. Nie idziesz sobie po prostu na niego bez żadnego wcześniejszego treningu. Nie przejdziesz nawet przez etap pływacki, jeśli tak zrobisz.

To jest poziom, do którego musisz się przygotować. Kiedy masz za sobą 5-10 skutecznie przeprowadzonych 30-dniowych prób, możesz rozważyć Superpróbę. W innym razie marnujesz swój czas.

Superpróby to zaawansowana wersja prób trzydziestodniowych. Nawet zwykła trzydziestodniowa próba przekracza znacznie możliwości początkującego. Wersja dla początkujących to próba pięcio- czy dziesięciodniowa.

Musisz nauczyć się chodzić zanim pobiegniesz. Rozwijanie swojej samodyscypliny to proces trwający całe życie. Zacznij od tego, co jesteś w stanie osiągnąć, i stale zwiększaj poziom wyzwania wraz z tym, jak stajesz się silniejszy. Ale nie próbuj podnosić ciężarów, które zawsze upuszczasz. Weź coś lżejszego, dopóki nie przekonasz się, jakie są Twoje możliwości.

Bycie początkującym, który rozumie, że jest początkującym, to nie powód do wstydu. Dla niechętnych i niecierpliwych są lekcje pokory.

Eliminuj społeczny balast

Jeżeli w Twoim życiu są ludzie, którzy będą opierać się zmianom jakie wprowadzasz, zdystansuj się od nich na tyle, na ile to możliwe. W przeciwnym razie społeczny balast, który oni tworzą może ograniczyć Twoją motywację i powstrzymać Cię.

Jeśli na przykład częścią Twojej Superpróby jest praca nad nowym internetowym biznesem przez dwie godziny dziennie, i masz znajomego, który twierdzi, że jedynymi ludźmi, którzy zarabiają w sieci są naciągacze, nie jest on dobrą osobą do towarzystwa podczas Superpróby.

Ulotnij się z każdego towarzystwa, które by Cię ograniczało. Będziesz miał dość wyzwań bez niepotrzebnego oporu środowiska.

Nie ogłaszaj tego

Przy normalnej trzydziestodniowej próbie mówienie ludziom z góry o swoim postanowieniu może zwiększyć Twoje szanse, ponieważ będą oni pomocni w podtrzymaniu poczucia odpowiedzialności.

Ale w przypadku Superpróby radziłbym zachować się inaczej i zachować ją dla siebie.

Jeden z powodów jest taki, że będziesz podejmował się tak dużej jednorazowej zmiany, że większość ludzi nie uwierzy, że jesteś w stanie to zrobić. Tak więc kiedy powiesz komuś o tym, prawdopodobnie dołożysz sobie więcej tego negatywnego społecznego balastu. Ludzie będą obserwować Cię, spodziewając się porażki. Nie pomoże Ci to odnieść sukcesu.

Wyjątkowa sytuacja, kiedy w porządku jest podzielić się tym z innymi, ma miejsce gdy naprawdę możesz się po tych ludziach spodziewać zachęty i wsparcia. Jeśli możesz zabezpieczyć sobie więcej społecznego wsparcia, zrób to. To może z pewnością pomóc.

Do czasu, gdy zbudujesz już swoją samodyscyplinę do poziomu, gdzie Superpróba staje się potencjalnie wykonalna, będziesz tak daleko ponad przeciętnym poziomem skuteczności w społeczeństwie, że większość ludzi będzie niezainteresowana gdy zaczniesz o tym mówić. Tylko ich zdenerwujesz, a oni być może w sekrecie będą Ci życzyć porażki. Dlatego moje odczucie w tej kwestii jest takie, że lepiej dla Ciebie, jeśli pozostawisz ich w nieświadomości.

Wiele lat temu obrałem cel przejścia czteroletnich studiów w ciągu jedynie trzech semestrów, biorąc około trzy razy większego obciążenia niż jest w normalnym kursie (wyjaśniłem to w artykule „Zrób to teraz”). Zawczasu podzieliłem się tym celem z paroma osobami. Większość z nich śmiała się lub mówiła, że się łudzę. Ani jedna z tych osób nie popierała mnie. Nauczyłem się więc nie rzucać się w oczy – i nie wtajemniczałem innych ludzi. Później w czasie tego doświadczenia jeden z moich profesorów zainteresował się tym, co robiłem, więc podzieliłem się z nim szczegółami. Był w stanie odnieść się do tego, ponieważ miał córkę, która działała bardzo skutecznie. Miło było otrzymać trochę społecznego wsparcia.

Przejście Superpróby wymaga więcej niż tylko dyscypliny. Mogą wystąpić nieprzewidziane interakcje pomiędzy Twoimi zwyczajami, na które się nie przygotowałeś. Możesz zdać sobie sprawę, że nie przygotowałeś się właściwie – po dniu czy dwóch – i że musisz się cofnąć i przemyśleć swój plan. Tak wiele może pójść źle. Podczas Superpróby naprawdę nie potrzebujesz dodatkowej społecznej presji odpowiedzialności za innych.

Superpróba jest tak czy inaczej raczej wewnętrzną podróżą. Chodzi tu o zanurzenie się głęboko w siebie i danie życia całkowicie nowemu sobie. Potrzebujesz przestrzeni do skupienia się na robieniu tego, co zrobione być musi, bez martwienia się o reakcje innych ludzi.

Do czasu gdy będziesz gotowy do Superpróby, będziesz miał już samodyscyplinę wytrenowaną do wysokiego stopnia. Będziesz miał też pełniejsze zrozumienie, jakiego typu ciężary jesteś w stanie udźwignąć, a jakie są dla Ciebie zbyt ciężkie. W tym punkcie będziesz opierał się bardziej na swoich wewnętrznych wyborach; odpowiedzialność wobec innych nie będzie aż tak istotna. Jeżeli nie możesz utrzymać swojej odpowiedzialności, to tak czy inaczej nie jesteś gotów do podjęcia Superpróby.

Nie wyczerpuj się

Jednym z najpowszechniejszych błędów popełnianych przez ludzi, którzy podejmują wielokrotne 30-dniowe próby jest włączanie w nie czegoś, co wyczerpie ich w ciągu pierwszego tygodnia.

Najbardziej zwariowany przykład to sytuacja zdarzająca się przy próbach wprowadzenia snu polifazowego: jest on szalenie trudny sam w sobie, a ludzie dorzucają do tego jeszcze garść dodatkowych prób. Nie spotkałem się nigdy z osiągnięciem sukcesu w ten sposób. To tak, jakby pójść pierwszy raz w życiu na siłownię i wziąć się od razu za wyciskanie 150 kilo. Ładna próba, kotku… ale nie.

Niewiele mniej zwodnicze jest dołączenie do swojej próby czegoś, co spowoduje, że poziom energii będzie chwiejny w ciągu pierwszych kilku dni. Na przykład jeśli aktualnie wygrzebujesz się z łóżka każdego ranka około 8 rano, a wstawanie o 5 rano jest częścią Twojej Superpróby, możesz spodziewać się, że będziesz czuł się nieco wyzuty ze snu przez pierwszy tydzień, dopóki Twój organizm nie dostosuje się do nowego rytmu. Bycie zmęczonym BARDZO utrudni osiągnięcie sukcesu na innych polach Superpróby.

Innym przykładem byłoby podjęcie się przejścia ze Standardowej Amerykańskiej Diety (SAD) na całkowicie wegańską dietę złożoną z surowych produktów. Prawdopodobnie będziesz miał do czynienia z intensywną detoksykacją (symptomy podobne do przeziębienia) przez pierwszy tydzień czy dwa. Dorzucanie sobie w tej sytuacji jeszcze więcej wyzwań, sprawi, że to wszystko będzie zbyt ciężkie.

Kolejny przykład z brzegu – rzucanie się na nowy plan treningowy, po którym w pierwszym tygodniu jesteś bardzo obolały.

Jeżeli zamierzasz podjąć się Superpróby, zrób wszystko co możliwe, by uniknąć dokładania nowego nawyku, który mógłby wyczerpać Cię podczas pierwszego tygodnia. Wykonaj dla niego najpierw oddzielną 30-dniową próbę, usadź się na pozycji, i dopiero wtedy przeprowadź Superpróbę. Czyli najpierw przejdź na surowe produkty, naucz się najpierw wcześnie wstawać, czy najpierw zacznij trening siłowy. Usuń z drogi senność, etap detoksykacji czy zakwasy po pierwszych treningach. Wtedy będziesz mógł załadować więcej do swojej Superpróby. To uczyni Twoją Superpróbę mniej stresującą i w dużo większym stopniu wykonalną.

Pilnuj swojego snu podczas Superpróby. Nie zmuszaj się do siedzenia długo próbując upakować w ten dzień realizację wszystkiego naraz. Jeśli nie jesteś w stanie zrealizować wszystkich swoich zadań do zaplanowanego czasu na pójście spać – odetnij trochę zadań. Nie pozbawiaj się snu. Braki snu podniosą Ci poziom stresu, a także ryzyko choroby. Nie chcesz walczyć z własnym zmęczeniem, kiedy próbujesz wykonać Superpróbę. Superpróby są trudne nawet, gdy utrzymujesz kosmiczny poziom energii.

Zamieszaj dniami rozpoczęcia

Zamiast wprowadzać wszystkie nowe nawyki od pierwszego dnia, możesz trochę pomieszać w dniach rozpoczęcia. Da Ci to szansę skupienia się na dokładaniu jednego nowego nawyku co dzień czy dwa, tak, że Dzień Pierwszy nie będzie tak przytłaczający.

Czy chcesz tak zrobić – to Twoja własna decyzja. Nie jest to niezbędne, ale może pomóc, jeśli Twój Dzień Pierwszy jawi się cokolwiek onieśmielająco.

Za pierwszy dzień uznaj dzień, kiedy dołożyłeś ostatni nawyk, tak, że w końcu z każdym nawykiem robisz pełne 30 dni.

Miej pozycję do odwrotu

Określ priorytetowe nawyki swojej Superpróby, a gdyby zadanie okazało się zbyt ciężkie, będziesz mógł opuścić jeden czy parę z nich i wycofać się do mniejszej liczby tych nawyków, których wprowadzeni się poświęcasz.

Sugeruję podzielenie swojej Superpróby na 3 listy:

  1. Lista A = koniecznie chcę to wprowadzić, jeśli mi się uda to będzie dużo znaczyć
  2. Lista B = dobrze mieć, z pewnością ulepszą moje życie, ale niewarte poświęcenia rzeczy z listy A dla nich
  3. Lista C = fajnie mieć, ale to lukier na torcie, niewarte poświęcenia rzeczy z listy A czy B

Jeżeli poczujesz się zbyt przeciążony czy zestresowany i jesteś pod poważnym zagrożeniem nie podołania Superpróbie, najpierw odetnij rzeczy z Listy C. Jeśli nadal jesteś przeciążony, tnij z listy B. W najgorszym wypadku, wycofaj się do jednej, najważniejszej rzeczy z listy A.

Wiedząc z góry, które rzeczy ciąć w kryzysowej sytuacji, będziesz przynajmniej mógł wycofać się do zwykłej 30-dniowej próby i wciąż cokolwiek nowego sobie zainstalować. Jest to o wiele lepsze niż upuszczenie wszystkich piłeczek i nie osiągnięcie niczego.

Dawaj z siebie wszystko, ale nie ubijaj sam siebie, gdy nie jesteś w stanie wprowadzić wszystkiego naraz.

Projektuj dla równowagi

Być może najlepszym zastosowaniem dla Superpróby jest przeprowadzenie całościowego zrównoważenia swojego życia we wszystkich kluczowych obszarach.

Dobrze zrównoważona Superpróba zwiększy Twoje szanse na sukces. Próba bez równowagi wywoła wewnętrzny opór i sprawi, że będziesz chciał ją przerwać.

Zwróć szczególną uwagę na następujące obszary:

Ciało – dołącz coś, co zwiększy Twoją energię i dobre samopoczucie. Ćwiczenie rano jest świetne, bo podkręca metabolizm sprawiając, że w ciągu dnia czujesz się rześki i pełen energii. Dużo łatwiej jest przeprowadzić Superpróbę, gdy masz dużo energii.

Umysł – rozwijaj swój umysł w czasie Superpróby. Codzienne czytanie (niekoniecznie fikcji) to niezły zwyczaj. W ten sposób zyskasz podczas próby trochę wartości edukacyjnych. Czytanie na tematy związane z Twoją karierą jest szczególnie korzystne.

Kariera – dodaj zwyczaj, który wpłynie pozytywnie na Twoją karierę czy ogólną produktywność w pracy, jak na przykład sprawdzanie poczty tylko raz dziennie, czy mówienie współpracownikom czegoś zachęcającego każdego dnia.

Finanse – dodaj zwyczaj polepszający Twoje finanse, na przykład codzienne notowanie wydatków, czy dwugodzinna praca nad nowym internetowym biznesem.

Związki – włącz zwyczaj rozwijający Twoją odwagę społeczną czy umiejętności dotyczące związków. Postaraj się zainicjować rozmowę z jedną nową osobą każdego dnia. Albo codziennie spotykaj się na przerwie w pracy z innym współpracownikiem, żeby rozwijać swoją sieć kontaktów biznesowych.

Uczucia – uwzględnij zwyczaje wspomagające utrzymanie pozytywnego, zorientowanego na działanie podejścia. Ja, kiedy byłem na studiach, słuchałem inspirujących i edukacyjnych programów audio przez około dwie godziny dziennie, zazwyczaj idąc na czy z zajęć, a to utrzymywało poziom mojej motywacji bardzo wysoko.

Porządek – dodaj zwyczaj zmniejszania chaosu oraz zwiększania porządku i organizacji w swoim życiu, takiego typu jak poświęcanie pół godziny dziennie na porządkowanie bałaganu w domu czy biurze.

Rozwój duchowy – dodaj taki zwyczaj, jak na przykład codzienna medytacja czy prowadzenie pamiętnika, abyś mógł wzbogacić swoje życie wewnętrzne w równym tempie z rozwojem zewnętrznym.

Zabawa – dodajesz przynajmniej jedno rozrywkowe zadanie do swojej próby, na przykład granie w coś z rodziną. Zapewni Ci to codzienną nagrodę i coś, na co będziesz czekał. Pomaga to też uwarunkować swój umysł tak, by wierzył, że samodyscyplina to dobra zabawa. Im bardziej jesteś zdyscyplinowany, tym więcej czasu będziesz miał by cieszyć się życiem, i tym mniej stresujące ono będzie.

Może to wyglądać na zadanie nie do zrealizowania, ale tego typu mieszanka nawyków pomoże im wzajemnie się wzmacniać, w ten sposób zwiększając Twoje szanse na sukces. Przykładowo polepszenie finansów oznacza, że stać Cię na zakup zdrowszego jedzenia, opłacenie zajęć z jogi itd. Całościowe podejście pomoże Ci czynić postępy we wszelkich obszarach życia tak, że żaden z nich nie będzie wpływał na inne opóźniająco.

Używaj zwięzłych parametrów

Określ swoje zwyczaje w zwięzły sposób, opisując je rzeczownikami, czasownikami i przyimkami. Unikaj stosowania przymiotników takich jak „więcej” i „lepiej”, bo to jest oznaka myślenia życzeniowego (i jest to też głupie).

Oto przykłady iluzorycznych celów: Ćwiczyć więcej. Jeść zdrowiej. Czytać szybciej. Narzekać mniej. Być milszym. Pracować ciężej.

Nie masz szans powodzenia, kiedy obierasz iluzoryczne cele. Ponadto będzie Cię bolał policzek, jak Cię strzelę w łepetynę.

Oto zwięzły cel: ćwiczyć na bieżni, utrzymując 60-80% maksymalnej ilości uderzeń serca przez 30 minut dziennie.

Mając zwięzłe cele nie możesz się zwodzić. Jest jasne, czy zrobiłeś, co zamierzałeś – czy nie. Obiektywny obserwator oceniłby realizację zadania tak samo, jak oceniasz ją Ty. Nie ma miejsca na dywagacje.

Do najwyższego możliwego stopnia zdefiniuj każdy cel w zero-jedynkowy sposób. Albo wykonałeś zadanie, albo nie. Eliminuj pośrednią szarą strefę, o ile nie chcesz zrobić pozornej próby z pozornymi rezultatami.

Skup się na działaniach

Sens przeprowadzania Superpróby leży we uzyskaniu pewnych poważnych korzyści, które postawią Cię na drodze do dużego długoterminowego polepszenia Twoich osiągnięć. Podczas samej Superpróby bycie zbyt skupionym na efektach zazwyczaj przynosi jednak odwrotne skutki. Pamiętaj o ostatecznych rezultatach, ale zwróć uwagę na codzienne zadania, których musisz się podjąć, i zajmuj się jednym naraz tak, jak się pojawiają.

Na przykład „Pisać przez dwie godziny dziennie” to lepszy wybór na cel i nawyk niż „Pisać codziennie, aż ukończę pierwszy szkic książki w ciągu 30 dni”. Pierwszy kontrolujesz bardziej bezpośrednio i jest jasne, czy to zrobiłeś, czy nie.

Superpróby opierają się w całości na działaniu. Jakie są codzienne działania z których chcesz zbudować nawyki, które to, jeżeli utrzymasz je biernie poza czasem początkowej próby, będą Ci prawdopodobnie dobrze służyć przez wiele nadchodzących lat?

Jak różniłoby się Twoje życie, gdybyś codziennie… ćwiczył jogę przez 45 minut? Ograniczył surfowanie po sieci do co najwyżej pół godziny? Rozpoczynał rozmowę z kimś nowym? Czytał coś wartościowego przez pół godziny? Pracował nad biznesem internetowym przez godzinę czy dwie? Przytulał i pieścił swoją drugą połówkę przez 20 minut? Brał prysznic? Ogarniał dom przez 20 minut? Planował następny dzień przez 10 minut? Robił plany podróży przez pół godziny?

Zaplanuj to

Jeśli zamierzasz wykonać jakieś działanie każdego dnia, zadecyduj z góry o jakiej porze to zrobisz.

Jeżeli masz wiele zadań do rozplanowania, rozpisz plan typowego dnia, żeby zobaczyć, jak się to wszystko razem układa.

Daj sobie chwilę oddechu pomiędzy działaniami. Nie zakładaj na przykład, że jesteś w stanie skończyć trening i zacząć prysznic w dokładnie tej samej minucie.

Jeśli nie zarezerwowałeś na coś czasu, to znaczy, że nie jesteś jeszcze zdecydowany to zrobić.

Wyrównuj braki

Złe nawyki trzymają się mocno nie bez powodu. Zapewniają Ci pewne korzyści.

Zanim pozbędziesz się złego nawyku, zastanów się, jaka jest ta korzyść. Następnie upewnij się, że dodałeś do Superpróby coś, co zrekompensuje korzyści, które możesz stracić, wycinając te złe nawyki.

Przyjmijmy, że spędzasz o wiele za dużo czasu na sprawdzaniu Facebooka i innych forów online w czasie dnia pracy. Zabija to Twoją produktywność, co pociąga w dół Twoje poczucie własnej wartości oraz poziom energii, powstrzymując Cię od poczucia motywującego kopa, który może być zapewniony tylko przez prawdziwie produktywnie spędzony dzień. Gdzieś w głębi siebie zdajesz sobie sprawę, że musisz się pozbyć tego nawyku.

Ale za każdym razem, gdy próbujesz go rzucić, czujesz się odizolowany i odłączony. Brakuje Ci tych częstych kontaktów społecznych – i wkrótce do nich powracasz.

Zdajesz sobie sprawę, że nawet chociaż ten nawyk niszczy Twoją produktywność, to właściwie pomaga Ci w inny sposób. Pomaga Ci okresowo odnowić uczucie bycia połączonym z innymi. To wcale nie jest zła sprawa.

Co innego może dać Ci to poczucie łączności, nie burząc dnia pracy? Jest wiele możliwych rozwiązań.

Jednym z nich byłoby zapakowanie tych internetowych interakcji w ramy czasowe, przypisując na nie konkretny czas wieczorem tak, żeby nie kolidowały one z Twoją pracą. Możesz dać sobie swobodnie wybraną ilość czasu na kontaktowanie się z innymi ile tylko chcesz, ale nie w czasie, gdy masz pracować. Kiedy chcesz takich kontaktów częściej, możesz podzielić ten czas i zaplanować je w naturalnych przerwach swojego dnia, jak na przykład w przerwie śniadaniowej czy przy wieczornej przekąsce.

Innym rozwiązaniem będzie ograniczyć czy całkowicie wyeliminować kontakty internetowe i dodać w to miejsce silniejszy nawyk, który da Ci jeszcze więcej wspomnianych korzyści. Poświęcaj każdego dnia pół godziny czy godzinę, rozmawiając ze znajomymi przez telefon. Zorganizuj spotkanie u siebie w domu raz na miesiąc, przykładowo niech to będzie dwu-trzygodzinny wieczór z grami. Albo każdego wieczora zapraszaj innego znajomego czy współpracownika na kolację. Kontakty internetowe mogą być ciekawe, ale nic nie przebije kontaktów twarzą w twarz, zwłaszcza, gdy można razem się pośmiać.

Jeszcze inną alternatywą, która może mieścić się poza zakresem Superpróby, byłoby zmienić swoją karierę zawodową na taką, która daje Ci o wiele więcej kontaktów z ludźmi, tak, że nie czujesz się osamotniony w ciągu dnia pracy.

Zamień palenie na medytację i masaż. Zamień śmieciowe jedzenie na czas na pieszczoty. Zamień masturbację na seks (albo odwrotnie, zależnie od Twoich priorytetów).

Znajdź ukrytą korzyść kryjącą się za złym nawykiem. Zamiast całkowicie porzucać te nawyki, postaraj się zastępować je nowymi nawykami, które zapewniają nawet większe korzyści, ale bez ujemnych stron. Odkrycie, co działa dla Ciebie najlepiej, może wymagać trochę poeksperymentowania na zasadzie prób i błędów, ale z pewnością da się to zrobić.

Uwzględnij przestoje

Superpróby mogą być pobudzające, ale mogą być też fizycznie i emocjonalnie wyczerpujące, zwłaszcza na początku, gdy sprawa wymaga dużo świadomego myślenia.

Zalecam byś uwzględnił przynajmniej dwie godziny przestoju dziennie, przeznaczone na odpoczynek i relaks. Daj swojemu ciału i umysłowi kompletną przerwę od możliwego stresu związanego z Superpróbą.

Możesz wykorzystać ten czas aby się położyć, zdrzemnąć, skontaktować ze znajomymi i rodziną, cieszyć relaksującą kąpielą, grać na komputerze, przytulić ukochaną osobę, czy na cokolwiek innego co pomoże Ci się odświeżyć. Wyłącz się i zrelaksuj

Zaplanowanie tego w okolicach końca dnia, powiedzmy – zaraz po kolacji, daje Ci coś, na co oczekujesz. Niekoniecznie zawsze będzie Ci to potrzebne, ale w niektóre dni będziesz się cieszył wiedząc, że to czeka.

Trzymaj się codziennych nawyków

Dla Superpróby najlepsze jest trzymanie się nawyków każdego dnia, włączając w to weekendy. Utrzymanie spójnego codziennego rytmu bez dni przerwy jest ważne dla stworzenia poczucia ciągłości.

Tak więc jeżeli zamierzasz wstawać o piątej czy pisać przez dwie godziny dziennie, to rób to przez 7 dni w tygodniu.

Może się to wydawać trudniejsze i mniej elastyczne (jak to ona mówi), ale w rzeczywistości tak jest łatwiej. Często spotykane okoliczności porażki to takie, gdzie ludzie odpuszczają sobie na weekend, a następnie próbują odpalić wszystko na nowo od poniedziałku. To jest prawie jak rozpoczynanie Superpróby z każdym tygodniem na nowo.

Nawyk jest zapamiętanym rozwiązaniem. To zapamiętywanie zadziała szybciej, jeżeli konsekwentnie utrzymasz działanie codziennie, bez przerw. Kiedy już Twój mózg zapamięta rozwiązane (trzydzieści dni minęło i nawyk jest ustawiony), wtedy możesz dać trochę luzu z częstotliwością, na przykład pomijając weekendy – z mniejszym ryzykiem całkowitego popłynięcia. Ale lepiej jest trzymać się codziennych działań w czasie, gdy dopiero wprowadzasz sobie te nawyki. Pamiętaj – to tylko 30 dni!

Jeśli wciąż chcesz dołączyć do Superpróby nawyki nie realizowane codziennie, przeczytaj „Jak utrzymać nie-całkiem-codzienne nawyki”, żeby nauczyć się jak to robić.

Określ swoją podstawową wydajność

Aby ograniczyć poziom trudności, określ każdy nawyk w kategoriach podstawowej wydajności. Jaki jest jej minimalny poziom, który da Ci ciągle pewne wartościowe, pozytywne rezultaty?

Na przykład – zamiast czytania przez godzinę dziennie, możesz ustalić podstawowy cel czytania przez 15 minut dziennie. Jeżeli pojawiają się opóźnienia i nie jesteś w stanie wycisnąć tej godziny czytania nie tracąc snu, możesz po prostu robić to w takich dniach przez 15 minut. W niektóre dni możesz wydłużyć ten czas, ale 15 minut to Twoje minimum.

Kiedy już ukończysz próbę na podstawowym poziomie, masz już w kieszeni jakiś sukces. Masz też uruchomioną podstawową wersję nawyku. Teraz możesz wyjść poza ten podstawowy poziom, by osiągnąć poziom długoterminowo bardziej optymalny, robiąc na przykład kolejną 30-dniową próbę skupiającą się na ulepszeniu czy rozbudowaniu tego nawyku.

Lepiej jest zbudować sobie podstawowy poziom wydajności w każdym obszarze Superpróby, niż próbując osiągnąć maksimum nie dać sobie rady z wprowadzeniem któregokolwiek nawyku. Wyniki mogą nie być tak dobre, jak miałeś nadzieję, ale będą przynajmniej jakieś rezultaty o których można mówić.

O wiele mniej skomplikowane jest ćwiczyć przez 45 minut dziennie, jeśli już ustawiłeś sobie nawyk ćwiczenia przez 20 minut każdego dnia… w przeciwieństwie do wprowadzania 45-minutowego nawyku zupełnie od zera.

Dodanie sobie 5 czy 10 nowych nawyków na podstawowym poziomie (15-20 minut dziennie tu i tam) może być ogromnie wartościowym zastosowaniem Superpróby. Po wszystkim możesz utrzymać te podstawy i z tego punktu spróbować je rozbudować, czy to stosując nową Superpróbę, czy indywidualne 30-dniowe próby skupiające się na jednym nawyku naraz.

***

Jeżeli podejmujesz się Superpróby, życzę Ci jak najwięcej szczęścia. Musisz być naprawdę zdyscyplinowany, naprawdę zwariowany albo naprawdę naiwny – albo mieć w sobie jakąś kombinację tych cech.

Dziś jest właśnie mój Dzień Pierwszy nowej Superpróby, która obejmuje poważne zrównoważenie sposobu, w jaki każdego dnia inwestuję swój czas. Nie będę dzielił się szczegółami czy blogował na ten temat (jak wyjaśniłem w sekcji „Nie ogłaszaj tego” powyżej), ale jeżeli będziesz śledzić ten blog przez kolejne 30 dni, być może będziesz w stanie zgadnąć jeden czy dwa z nich…

…o ile każda komórka mojego ciała nie eksploduje z prędkością światła, oczywiście. 🙂

Źródło: 30-Day Supertrials

Nawyk osiągania celu

Kiedykolwiek ustanawiasz nowy cel, mało prawdopodobne jest, że go osiągniesz – o ile Twoje nawyki tego nie wspierają. Jeżeli obrany cel koliduje z Twoimi aktualnymi nawykami, będziesz musiał je zmienić, żeby osiągnąć wybrany cel.

Przyjmijmy, że postawiłeś sobie za cel napisać książkę – ale nie masz jeszcze nawyku regularnego pisania (idealnie – codziennie). Najprawdopodobniej nigdy nie ukończysz książki. Ten cel będzie po prostu latami tkwił na Twojej liście „rzeczy do zrobienia”.

Załóżmy, że przyjąłeś cel rzucenia pracy i uruchomienia własnego biznesu internetowego, ale nie masz zwyczaju rozwijania stron internetowych. Osiągnięcie tego celu również będzie mało prawdopodobne. Pozostanie po prostu fantazją, przesłonioną nawykiem pokazywania się w pracy każdego dnia.

Zidentyfikuj nawyki wspierające Twoje cele

Kiedy stawiasz sobie nowy cel, pomyśl o nawykach, które pozwoliłyby Ci wrzucić jego realizację na autopilota, co w efekcie właściwie załatwi sprawę.

Najlepiej jest myśleć w kategoriach codziennych nawyków, zwłaszcza kiedy chodzi o duże cele. Codzienne nawyki łatwiej jest wdrożyć niż te o mniejszej częstotliwości. (Aby dowiedzieć się więcej o skutecznym wprowadzaniu nieregularnych nawyków, zajrzyj do artykułu „Jak Utrzymać Nie-Całkiem-Codzienne Nawyki”.)

Mądrze jest też myśleć w kategoriach prostych nawyków, a nie tych niezwykle skomplikowanych. Proste nawyki łatwiej jest wprowadzić i utrzymać. Złożoności zawsze możesz dodać później, a najpierw skup się na skutecznym wprowadzeniu prostego nawyku.

Jeśli jednym z Twoich celów jest napisać książkę, prostym codziennym nawykiem byłoby pracować nad nią przynajmniej przez godzinę dziennie. Jeżeli jesteś w stanie wprowadzić i utrzymać taki nawyk, ukończenie książki jest praktycznie załatwioną sprawą. Nawet jeżeli piszesz tylko w dni robocze i dajesz sobie dwa tygodnie wolnego, to wciąż będzie 250 godzin rocznie które zainwestujesz w swoją książkę. Taka prosta dyscyplina wystarczy, by zbudować karierę profesjonalnego pisarza.

Zadaj sobie takie pytanie: jaki codzienny nawyk sprawiłby, że realizacja tego celu byłaby załatwioną sprawą? Odpowiedź na to pytanie pokaże Ci, jakie nawyki wprowadzić. Jeżeli możesz uwarunkować i utrzymać te nawyki, z dużą dozą prawdopodobieństwa osiągniesz swój cel. To tylko kwestia czasu.

Bądź konkretny

Uczyń swoje nawyki konkretnymi. Określ kiedy, gdzie i jak je wprowadzisz. Nie zostawiaj niczego przypadkowi.

Jeżeli zamierzasz ćwiczyć codziennie by wesprzeć swój cel zrzucenia wagi, określ kiedy będziesz ćwiczył i jak długo, gdzie zamierzasz ćwiczyć i jakiego typu ćwiczenia wykonasz. Ćwiczenie jogi w Twoim salonie od godziny 16 do 16:45 każdego dnia to konkretny nawyk. Dopisanie „pójść na siłownię” do jutrzejszej listy rzeczy do zrobienia nie jest konkretnym nawykiem.

Jedną z najbardziej podstawowych właściwości nawyku jest czas. Aby wprowadzić nowy nawyk, musisz poświęcić czas. Wykrój wyznaczony blok czasu który spędzisz nad swoim nowym nawykiem. Nawet, jeżeli nawyk nie wymaga żadnego dodatkowego czasu by go utrzymać, jak na przykład nawyk nieobgryzania paznokci, to i tak będziesz musiał poświęcić czas by ten nawyk uwarunkować.

Zacznij z 30-dniową próbą

Użyj metody 30-dniowej próby by ruszyć z kopyta z nowym nawykiem. Ta metoda ma wysoki współczynnik powodzenia i może być dostosowana do właściwie dowolnego nawyku, jaki chciałbyś sobie wyrobić. (Więcej na ten temat znajdziesz w artykule „30 dni do sukcesu”.)

Skup się na osiągnięciu perfekcyjnej realizacji Twojego nawyku przez 30 kolejnych dni. Nie martw się o Dzień 31. Jeżeli dasz radę realizować swój plan przez 30 dni, zazwyczaj możesz kontynuować z tego punktu, bo nawyk będzie już na autopilocie.

Nawet, jeżeli później wypadniesz z rytmu, będzie Ci też łatwiej ponownie wprowadzić nawyk, gdy wcześniej ukończyłeś już realizację 30 dni stosowania go bez przerwy. A na koniec – zaczynając od nowa, będziesz wiedział, że jesteś w stanie zrobić to przez 30 dni i więcej, bo zrobiłeś to już wcześniej.

Eliminuj zakłócenia

Niszcz wszelkie przeszkody, jakie mogą zakłócać działanie Twojego nowego nawyku. Usuń ze swojego planu dnia zadania których realizacja kolidowałaby z czasem, jaki przeznaczyłeś na swój nawyk.

Poinformuj innych ludzi, że ten czas jest święty i że NIE MAJĄ oni pozwolenia na przeszkadzanie Ci wtedy.

Upewnij się, że masz wszelkie wyposażenie i zasoby, jakich będziesz potrzebować do wprowadzenia nawyku. Nie chcesz rozpocząć Dnia 1 z górami entuzjazmu tylko po to, by odkryć że brakuje Ci czegoś ważnego i nie możesz kontynuować.

Daj sobie każdą przewagę, jaką możesz – zanim zaczniesz. Przeczytaj artykuł „Zmiana nawyku jest jak szachy”, aby upewnić się, że uwzględniasz otwarcie, grę środkową i końcową zmiany nawyku. Nie wpadnij w pułapkę strzelenia sobie szewskiego mata i postawienia siebie na niekorzystnej pozycji od Dnia 1.

Określ nawyki wspierające

Poświęć czas na określenie wszelkich wspierających nawyków, które pomogą Twojemu głównemu nawykowi, w ten sposób wspierając również Twój główny cel.

Na przykład – jeżeli chcesz zmienić codzienne nawyki żywieniowe, będziesz też potrzebował zmienić swoje nawyki robienia zakupów, by mieć pewność, że stale kupujesz odpowiednie jedzenie. Jest to szczególnie ważne, jeżeli do nowej diety chcesz wprowadzić wiele świeżych produktów.

Inny przykład: jeżeli chcesz zbudować popularny blog, pisanie jest ważnym codziennym nawykiem, ale dla optymalnych rezultatów mógłbyś też przyjąć, że każdego dnia poświęcisz czas na promowanie bloga. Jest to szczególnie ważne, gdy dopiero zaczynasz i praktycznie nikt nie wie o Twoim blogu.

Pracuj nad wprowadzeniem swojego głównego nawyku i wszelkich niezbędnych wspierających nawyków jednocześnie. Jeżeli to za dużo do opanowania, to najpierw wprowadź nawyki wspierające. Możesz rozprawić się z nimi jeden po drugim, korzystając kolejno z 30 dniowych prób, jeżeli tak zechcesz. Gdy wspierające nawyki są już na swoich miejscach, wtedy zaatakuj główny nawyk.

Mógłbyś na przykład wprowadzić sobie nawyk uzupełniania spiżarni zdrowym jedzeniem w każde wtorkowe popołudnie. Następnie mógłbyś wprowadzić nawyk przyrządzania posiłków codziennie (by ograniczyć chęć jedzenia na mieście). I ostatecznie, mógłbyś wprowadzić nawyk zmieniania swojej diety jakkolwiek chciałbyś, żeby wyglądała. Ten prosty postęp może przeobrazić się w zestaw wspierających nawyków, które pomogą Ci osiągnąć cel zrzucenia wagi i poprawienia ogólnego stanu zdrowia.

Zadeklaruj się publicznie

Jeżeli potrzebujesz dodatkowego bodźca by dać sobie radę z 30-dniową próbą, wciągnij do pomocy innych ludzi. Ogłoś publicznie swój nowy nawyk. Notuj swoje postępy, a będzie trudniej przerwać próbę.

Wiele osób ogłasza swoje najnowsze 30-dniowe próby na naszym forum dyskusyjnym. Niektórzy publikują również codzienne aktualizacje by dać innym znać o swoich postępach. To jest świetny pomysł, bo zwiększa poczucie odpowiedzialności. Masz mniejsze szanse by się poddać kiedy wiesz, że inni czekają na informacje o Twoich postępach.

Jeżeli to nie wystarczy, złóż obietnicę lub załóż się z kimś – ze znaczącymi konsekwencjami w przypadku przegranej. Dodaj do mikstury trochę bólu aby upewnić się, że dasz z siebie wszystko dla przejścia próby. Tego typu pozytywny stres może być bardzo motywujący, zwłaszcza gdy uważasz się za osobę w pewien sposób leniwą.

Cele w nawyki – osobisty przykład

Jednym z moich głównych zawodowych celów na ten rok jest zbudowanie i opublikowanie linii produktów informacyjnych do pobrania, na różne tematy związane z rozwojem osobistym.

Jest to duży cel, który będzie wymagał znacznej inwestycji czasu. Niestety – mój aktualny sposób pracy nie wspiera tego celu w najmniejszym stopniu.

Mam mnóstwo doświadczenia w internetowej sprzedaży produktów informacyjnych. Kiedyś przez kilka lat sprzedawałem gdy komputerowe do pobrania, tak więc mam już wiedzę jak tworzyć i publikować produkty informacyjne. Pamiętam codzienny rytm, którego doświadczałem podczas rozwijania i wypuszczania nowych gier: było to bardzo różne od mojej aktualnej listy zajęć w pracy, która koncentruje się na natychmiastowym publikowaniu treści o wiele mniejszej objętości.

Osiągnięcie tego celu wymaga ode mnie zainwestowania poważnej ilości czasu i energii w rozwijanie produktu. Ale do teraz nie byłem na odpowiedniej pozycji do wprowadzenia niezbędnych nawyków, których potrzebuję by ten cel stał się rzeczywistością. Udało mi się oczywiście napisać książkę, ale to była jednorazowa publikacja, a nie kompleta linia produktów.

Poczynając od tego tygodnia, zamierzam poświęcać w każdym dniu roboczym kilka godzin na rozwijanie nowych produktów informacyjnych. Na początek planuję stworzyć program audio do pobrania. Chciałbym też napisać więcej książek, ale zamierzam wypuścić najpierw przynajmniej jeden program audio.

Aby osiągnąć ten cel, muszę radykalnie zmienić moje codzienne nawyki. Oto kilka zmian, które wprowadzam:

nadal wstaję o piątej rano, ale zamiast iść najpierw na siłownię, idę prosto do swojego gabinetu żeby rozpocząć dzień pracy. Przeglądam moje cele i plany, i zabieram się do pracy nad zadaniami związanymi z rozwojem produktu najpóźniej o 5:30 każdego dnia roboczego.

Poświęcam każdy roboczy poranek na rozwój produktów, pracując aż do pory obiadowej. Zazwyczaj wypada ona u mnie około godziny 13, więc – wliczając kilka przerw – daje mi to 6-7 godzin solidnej codziennej pracy nad rozwojem produktów. Jeżeli poczuję się wypalony, mogę zawsze obciąć parę godzin z tej pracy czy wziąć parę dni wolnego w miarę potrzeby.

Poświęcam godzinę dziennie na pisanie i edycję nowych postów na blogu. Mogę pisać częściej krótkie posty, albo dłuższe rzadziej. Przystosowanie się do krótszych sesji pisania będzie poważną zmianą w moim rytmie blogowania.

Ograniczam czas, który spędzam na zwykłej komunikacji do maksymalnie 60 minut dziennie, włączając w to maile, fora, rozmowy telefoniczne itd. Zajmuję się tym popołudniami.

Ćwiczę wczesnym popołudniem, po pracy, a przed jedzeniem. Preferuję ćwiczenia, które mogę zrobić w domu, bez wychodzenia na siłownię. To oszczędza czas dojazdu.

Sprawy domowe załatwiam w tygodniu, wieczorami, około ósmej (zwłaszcza we wtorki). Sklepy są wtedy mniej zatłoczone, ponieważ ludzie są w domach i oglądają telewizję. Ten zwyczaj oszczędza mi na typowych zakupach około pół godziny – w porównaniu do robienia takich samych zakupów w weekend.

Wprowadzenie tych nowych nawyków wspierających osiągnięcie mojego celu może zająć mi trochę czasu, ale kiedy będą już wdrożone do działania, będę w stanie rozwijać nowe produkty w stałym rytmie, bardzo podobnym do rytmu blogowania, który pozwolił mi pisać setki nowych artykułów rok po roku.

Dzięki temu, że odzyskuję czas z mojego planu dnia, mam więcej tego czasu, a zwłaszcza więcej kreatywnej energii do zainwestowania w rozwój produktów informacyjnych. Mogę nadal publikować liczne darmowe treści, takie jak artykuły, podcasty i newslettery, ale zachowam bardziej złożony przekaz dla uporządkowanych produktów.

Blogowanie jest świetnym środkiem do wyrażania pewnych pomysłów, ale jest słabe jeśli chodzi o zajmowanie się tematami zbyt dużymi czy skomplikowanymi. To jest właśnie jedna z przyczyn, dla których zdecydowałem się napisać książkę „Rozwój osobisty człowieka rozumnego”. Napisanie książki pozwoliło mi wyjaśnić podstawy rozwoju osobistego o wiele głębiej niż mógłbym to zrobić przy pomocy garści artykułów czy podcastów. I ostatecznie – byłem w stanie podzielić się pełnym obrazem, zamiast skupiania się zawsze nad pojedynczymi fragmentami. Byłem zachwycony końcowym rezultatem, podobnie jak ogromna większość recenzentów książki, więc zachęciło mnie to do rozwinięcia większej ilości produktów.

Inne tematy, które w lepszy sposób da się przedstawić w pełnowartościowych produktach zamiast w artykułach na blogu czy podcastach, to między innymi: zarządzanie czasem, rzeczywistość subiektywna, biegunowość, Prawo Przyciągania, dieta oparta na surowych produktach, poliamoria i sen polifazowy. Te tematy są na tyle skomplikowane, że artykuł czy seria artykułów nigdy nie obejmie ich wystarczająco.

Erin też interesuje się stworzeniem i opublikowaniem własnych produktów informacyjnych. Prawdę mówiąc, w ubiegłym tygodniu założyliśmy się, które z nas pierwsze wyda nowy produkt. To jest sytuacja wygrana-wygrana, ponieważ nasi wspólni czytelnicy skorzystają z wydania nowego produktu od któregokolwiek z nas, i oczywiście nasza rodzina będzie się również cieszyć – z dodatkowego przychodu. Nie podzielę się dokładnymi szczegółami zakładu (jest dość pokręcony), ale dość powiedzieć, że jestem bardzo zmotywowany by wygrać.

Jakie nowe cele możesz osiągnąć, wprowadzając kilka prostych codziennych nawyków?

Źródło: Goals Into Habits

Jak utrzymać niezupełnie codzienne nawyki

Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek wypaść z rytmu podczas próby wprowadzenia lub utrzymania niezupełnie codziennego nawyku, jak na przykład trenowanie przez 3-4 dni w tygodniu czy wstawanie o 5 rano w dni robocze? W tym artykule podzielę się paroma prostymi pomysłami, które pomogą Ci łatwiej utrzymać takie nawyki.

Jeżeli wykonujesz jakieś zadanie każdego dnia przez wiele tygodni, to zazwyczaj utrzymanie takiego zwyczaju jest ostatecznie dość proste. Kiedy jednak zrobisz sobie dzień czy dwa przerwy, może być trudniej rozpocząć od nowa w kolejnym „roboczym” dniu. Przykładowo, jeśli wstajesz wcześnie w dni robocze, a potem śpisz do późna w sobotę i niedzielę, obudzenie się wcześnie w poniedziałek często okazuje się trudniejsze, zwiększa się też prawdopodobieństwo zaspania. Zanim się zorientujesz, Twój pozytywny nawyk zupełnie się rozsypie, a każdy kolejny dzień w jakiś sposób staje się „dniem wolnym”.

1. Rób to mimo wszystko codziennie.

Pierwszym rozwiązaniem jest przekształcić prawie codzienne nawyki w codzienne. Czasami kontynuowanie nawet wtedy, kiedy nie jest to niezbędnie, nie jest jakąś wielką sprawą, a ma taką zaletę, że budujesz silniejszy nawyk o mniejszym ryzyku utraty gruntu pod nogami.

Ja na przykład lubię wstawać wcześnie przez 7 dni w tygodniu. Uważam, że jest to dużo łatwiejsze do utrzymania niż wstawanie wcześnie przez 5-6 dni w tygodniu. Jeśli wstaję o piątej każdego kolejnego dnia rano, to nie jest nic trudnego. Ale gdy którejś nocy jestem gdzieś do późna i śpię potem do 7 rano, zawsze ciężej jest mi wstać o piątej kolejnego poranka. Od czasu do czasu jestem na nogach do nocy i śpię dłużej, ale moim standardem jest wstawanie na sygnał budzika o tej samej porze każdego dnia.

Nawet mimo, że nie muszę codziennie wstawać wcześnie, to nawyk codziennie daje mi korzyści, więc nie mam powodu by ograniczać się do dni roboczych. Chociaż mogłoby się wydawać, że trudniej jest robić to przez siedem dni zamiast pięciu czy sześciu, właściwie łatwiej jest być konsekwentnym.

Przy zachowaniu niemal stuprocentowej codziennej konsekwencji nawyk zazwyczaj utrzyma się na autopilocie, tak, że Ty nie musisz nawet o nim myśleć. Ale zachowując konsekwencję na poziomie 80-90%, poczucie kontrastu między dniami z działaniem i bez niego tkwi stale gdzieś w Twoim umyśle. Czy jutro muszę wstać wcześnie, czy mogę sobie pospać? Czy muszę jutro ćwiczyć, czy mogę dać sobie na luz? Jeśli masz wiele „niemal codziennych” nawyków, może to stanowić spore obciążenie poznawcze i być silnie rozpraszające. Utrzymanie dobrych nawyków staje się o wiele trudniejsze, niż potrzeba.

2. Używaj nawyków zastępczych.

Kolejną możliwością jest stworzenie alternatywnego, zastępczego nawyk na dni wolne.

Powiedzmy, że chcesz trenować przez 5 dni w tygodniu, a jednocześnie naprawdę chcesz zachować dni wolne. Zamiast wykonywać swoje regularne ćwiczenia, mógłbyś zaplanować alternatywne czynności na ten sam czas.

Zamiast robić zwyczajny trening, możesz wykorzystać wolne dni na spacer, czytanie, medytację, pisanie pamiętnika itd.

Zalecam, by zastępcze nawyki były w jakiś sposób podobne do oryginalnych. Na przykład w dniach wolnych od treningu możesz wciąż zajmować się jakąś aktywnością fizyczną jak spacer, rozciąganie czy joga. To sprawia, że rozwój fizyczny staje się czynnością codzienną, mimo, że każdego dnia zajmujesz się czym innym.

3. Łącz nawyki.

Kiedy łączysz serię nawyków, stają się one łatwiejsze w utrzymaniu. Gdy tylko zaczniesz realizować pierwszy nawyk z łańcucha, pozostała część sekwencji będzie miała tendencję do zadziałania z automatu.

Mój zwyczajny poranny plan zawiera wstanie z łóżka, pójście na siłownię, prysznic, ubranie się, zjedzenie śniadania itd. Jest to dość stabilny schemat. Ale czasami, kiedy czuję, że mógłbym się przetrenować, pomijam ćwiczenia nie podmieniając ich na nic. Kiedy ma to miejsce, po prostu przeskakuję do kolejnego ogniwa mojego porannego łańcucha nawyków, co oznacza, że wstaję i idę pod prysznic.

Zauważyłem, że kiedy czasem pomijam nawyki, które są częścią większego codziennego łańcucha, to dość prosto jest odpalić je z powrotem tak długo, jak utrzymuję pierwsze i ostatnie ogniwo. Tak długo, jak wstaję wcześnie rano i idę na siłownię, czy wstaję wcześnie i idę pod prysznic, mój nie-tak-codzienny zwyczaj ćwiczenia pozostaje dość stabilny. Ale kiedy namieszam przy pierwszym ogniwie łańcucha i nie wstanę o stałej porze, cała sekwencja ma większe prawdopodobieństwo posypania się.

Tak więc idea jest taka, żeby niezupełnie codzienne nawyki umieścić wewnątrz łańcucha codziennych zwyczajów. Jeżeli utrzymujesz całość tego łańcucha, prawdopodobnie odkryjesz, że równie łatwo jest utrzymać pośrednie ogniwa nawet mimo, że czasem je pomijasz.

4. Rób konkretne założenia.

Jeśli istnieją pewne nawyki, których nie będziesz realizował każdego dnia, określ dokładnie kiedy będziesz to robić.

„Będę ćwiczyć 3-4 dni w tygodniu” brzmi zbyt niejasno, niestabilnie. „Wykonam półgodzinny trening na siłowni w każdy poniedziałek, środę, piątek i sobotę rano, o 6:30, naprzemiennie trening siłowy i aerobowy” wygląda o wiele lepiej. Im bardziej konkretne jest zobowiązanie, tym lepiej.

Zarezerwuj czas w swoim planie i zapisz te plany do kalendarza. Upewnij się, że nie zaplanowałeś niczego innego na ten czas.

Bardzo łatwo jest nawalić kiedy dajesz sobie zbyt wiele przerw i nie poświęcasz się naprawdę. Biorąc jakikolwiek dzień nie powinieneś mieć wątpliwości czy teraz powinieneś wykonać daną czynność czy nie. Pozbądź się „chyba”, „może” i „powinienem”. Albo coś robisz, albo nie. Zadecyduj z góry jak ma być.

5. Zmień nawyki w spotkania.

Jeśli masz trudności w utrzymywaniu nieregularnych zwyczajów, znajdź sposób by zmienić je w spotkania, które angażują kogoś innego. Jest łatwiej olać nawyk kiedy jesteś odpowiedzialny tylko sam przed sobą, ale większość ludzi ma mniejszą skłonność do opuszczenia spotkania zostawiając kogoś innego na lodzie.

Znajdź partnera do treningów. Zaplanuj na godziny poranne rozmowy telefoniczne z inną wcześnie wstającą osobą. Ustal ze swoimi współlokatorami prace porządkowe w domu na tę samą porę w każdym tygodniu. Zaplanuj regularną opiekę nad dzieckiem na wieczory kiedy wychodzisz z małżonką.

Twoja odpowiedzialność będzie dużo większa, kiedy zaangażujesz innych w swoje niezupełnie codzienne zwyczaje.

To tylko kilka taktyk, z których możesz skorzystać aby zwiększyć swoją zdolność do utrzymania nieregularnych nawyków. Przeczytaj też artykuł „10 pomysłów na zoptymalizowanie Twoich normalnych dni”, aby zapoznać się z listą konkretnych nawyków które podsuną Ci parę pomysłów.

Źródło: How to Maintain Not-Quite-Daily Habits

Najbardziej bezpośrednie rozwiązanie dowolnego problemu

Uważam, że przy rozwiązywaniu najróżniejszych życiowych problemów bardzo pożyteczna jest taka metoda: określić  najbardziej bezpośrednie rozwiązanie jakie można sobie wyobrazić – nieważne jak miałbym się poczuć przy jego zastosowaniu. Jaka jest najbardziej oczywista, najbardziej bezpośrednia droga do mojego celu, albo najbardziej efektywny sposób na ominięcie przeszkody?

Wiele problemów będzie miało różnorodne bezpośrednie rozwiązania, ale często na pierwszy rzut oka będą one nieprzyjemne, ponieważ ich wdrożenie wymaga odwagi, samodyscypliny, kreatywności czy wytrwałości. Jednocześnie jest jasne że kiedy jakoś przez to przebrniemy, to rozwiązania okażą się skuteczne.

Przyjmijmy dla przykładu, że chcesz zrzucić parę kilo. I przyjmijmy, że bezpośrednim rozwiązaniem (jednym z wielu możliwych) jest jeść tyle samo ile teraz, ale zwiększyć wysiłek przy ćwiczeniach o 500 kalorii dziennie. Jeżeli wprowadzisz to, aż nadto uproszczone, rozwiązanie – stracisz na wadze. Może wymagać dyscypliny i wytrwałości, ale większość ludzi zgodziłaby się, że zadziała.

Inny przykład: przyjmijmy, że interesuje Cię nawiązanie relacji z kimś, ale nie wiesz, co ta osoba do Ciebie czuje. Bezpośrednim rozwiązaniem byłoby po prostu pójść, wyjaśnić swoje myśli i uczucia i zapytać czy on/a chce porozmawiać o ewentualnej bliższej znajomości. Zajmie to mniej niż minutę, a niezależnie od wyniku będziesz przynajmniej wiedzieć na czym stoisz. To rozwiązanie może oczywiście wymagać wiele odwagi żeby przezwyciężyć obawę przed odrzuceniem, ale jest bardzo proste i bezpośrednie.

Sprawdź czy potrafisz określić najbardziej bezpośrednie rozwiązanie jakichś swoich problemów. Jaka jest najprostsza i najszybsza droga do osiągnięcia Twoich celów, przyjmując, że masz nieograniczoną odwagę i dyscyplinę?

Zalety bezpośredniego podejścia

Istnieje wiele pozornie trudnych problemów, które mają bardzo proste, bezpośrednie rozwiązania. Prawdziwym wyzwaniem jest stać się taką osobą, która potrafi wprowadzać najbardziej bezpośrednie rozwiązania zamiast zmuszać się do wybierania okrężnej drogi z powodu lenistwa czy nieśmiałości. Oto dlaczego praca nad rozwojem osobistym, a zwłaszcza budowaniem odwagi i samodyscypliny, jest jedną z najlepszych technik rozwiązywania problemów. Problemy, które kiedyś wydawałyby się nie do przeskoczenia, stają się o wiele łatwiejsze do rozwiązania kiedy tylko weźmiesz się za pracę nad sobą. Coraz lepiej opanowujesz sztukę stosowania bezpośrednich rozwiązań zamiast uciekania się do pośrednich.

Jednym z najlepszych przypadków w których pomogła mi metoda bezpośredniego podejścia była zmiana w karierze, kiedy w 2004 r. przerzucałem się z produkcji gier komputerowych na tematy związane z rozwojem osobistym. Zadałem sobie pytanie: co bym robił, gdybym był już na emeryturze? Odpowiedź: najwięcej czasu spędzałbym czasu pracując nad rozwojem osobistym z innymi ludźmi zorientowanymi na rozwój. Właśnie tym zajmowałem się wtedy w czasie wolnym od pracy. Zrozumiałem, że prowadziłem biznes aby generować dochód tylko po to żeby opłacić rachunki, a następnie w wolnym czasie wziąć się do pracy nad rozwojem osobistym. Wyglądało mi to na niepotrzebnie okrężną drogę. Dlaczego nie miałbym po prostu wyeliminować pośrednika? Pomyślałem czy nie byłoby sprytniej pracować nad rozwojem osobistym na pełen etat i znaleźć sposób, żeby z tego opłacać swoje rachunki?

Zidentyfikowałem bardziej bezpośrednie rozwiązanie, ale  wymagało ono oczywiście odwagi, dyscypliny i kreatywności. Nie miałem wątpliwości, że to zadziała jeżeli tylko spróbuję. (Pomijam szczegóły, ale myślę że chwytasz o co chodzi.) Powstał więc nowy problem: jak wykrzesać wewnętrzne zasoby niezbędne do wprowadzenia tego w życie? Gdy spróbowałem poradzić sobie z tym problemem, rezultaty były dość nieoczekiwane. Okazało się, że nie było aż takiej potrzeby rozbudowywania wewnętrznych zasobów. Musiałem tylko zechcieć je zastosować.

Dlaczego opieramy się bezpośrednim rozwiązaniom

Jest w bezpośrednich rozwiązaniach coś pokrzepiającego – wiesz, że to zadziała; ale jest też coś niepokojącego. Gdy masz przed nosem jaskrawo oczywiste bezpośrednie rozwiązanie i nie wprowadzasz go chociaż wiesz że jest dobre, to musisz się zatrzymać i zadać sobie takie pytanie: „Dlaczego powstrzymuję się przed rozwiązaniem tego problemu, gdy rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki?” Jeżeli rzeczywiście poświęcisz temu pytaniu trochę uwagi, możesz dojść do ciekawych wniosków.

Jeśli o mnie chodzi, to musiałem zastanowić się czy jestem gotów ciężko pracować na pożądany rezultat. A może wolę pójść łatwiejszą drogą? Dostrzegłem że od osiągnięcia celu oddzielało mnie tylko określenie czy chcę zainwestować w jego realizację własny czas i wysiłek. Prowadzenie biznesu z grami szło mi już z łatwością i nie musiałem pracować zbyt ciężko by uzyskiwać z tego dochód. Trzeba było podjąć decyzję czy chcę wejść na nowy poziom działania. Kiedy już uczciwie stwierdziłem że chcę to zrobić, mogłem zabrać się do dzieła i wprowadzić bezpośrednie rozwiązanie. Ale dopóki myślałem: „Musi być prostszy sposób.” albo „Nie jestem pewien czy chcę wykonać tyle pracy.”, wszystkie rozwiązania (bezpośrednie i pośrednie) mi umykały.

Rozważ jakieś bezpośrednie rozwiązanie z własnego życia. Zatrzymaj się i zadaj sobie pytanie: „Czy chcę to zrobić? Czy chcę być osobą, która potrafi wprowadzić to rozwiązanie?”

Co by to oznaczało, gdybyś stwierdził, że nie chcesz być osobą która wprowadziłaby bezpośrednie rozwiązanie? Czy mówisz, że wolałbyś być osobą niekreatywną, niezdyscyplinowaną i nieśmiałą zamiast kreatywnej, zdyscyplinowanej i odważnej? Kiedy bierzesz się za te kwestie i rozważasz je świadomie, trudno stwierdzić że wolałeś pozostawać taką osobą która musi zadowalać się wolniejszymi, bardziej pośrednimi rozwiązaniami, a czasami brakiem jakiegokolwiek rozwiązania w ogóle. Ale tak to wygląda, gdy odrzucasz bezpośrednie rozwiązanie, prawda?

Musisz dokonać ważnego wyboru i zdecydować jakim człowiekiem chcesz być. Chcesz być odważny, zdyscyplinowany, kreatywny i wytrwały – czy nie? Uważasz, że to są dobre cechy do rozwijania w sobie? Jeżeli nie, to z braku lepszego wyboru zostaje Ci w sumie tylko przyjąć ich przeciwieństwa. Czy właśnie to chcesz zrobić?

Podejście bezpośrednie a Prawo Przyciągania

A co ze stosowaniem Prawa Przyciągania? Czy jest to częścią bezpośredniego rozwiązania? To zależy od problemu.

Rozważ taki prosty przykład. Prostym ćwiczeniem z manifestacji jest spróbować zamanifestować niebieskie pióro gdzieś w swojej rzeczywistości. Podtrzymujesz intencję zobaczenia w jakimś momencie niebieskiego pióra – w przeciągu najbliższej doby. Jakie jest najbardziej bezpośrednie rozwiązanie dla tej intencji? Czy jest nim czekanie cierpliwie i pozwolenie wszechświatowi by w jakiś sposób Ci je przyniósł? Czemu nie skorzystać po prostu z wyszukiwarki obrazów Google? Znajdziesz niebieskie pióro w ciągu paru sekund. Problem rozwiązany. Następny proszę.

Wielokrotnie gdy ludzie próbują zastosować Prawo Przyciągania, jednocześnie opierają się przed wprowadzeniem najbardziej bezpośredniego rozwiązania swojego problemu. Jak dla mnie, to jest mieszana intencja. Jeżeli naprawdę pożądasz czegoś wystarczająco mocno, dlaczego u licha chciałbyś odrzucać najprostszą drogę do tego? Czy nie oznacza to, że tak naprawdę tego nie chcesz? A może nie chcesz stać się osobą, która mogłaby to dostać? Jeżeli masz już przed sobą bezpośrednie rozwiązanie, gapiące Ci się prosto w oczy, i nie wprowadzasz go, powiedziałbym, że stosujesz raczej Prawo Odrzucenia niż Prawo Przyciągania.

Sensem Prawa Przyciągania jest podtrzymać intencję by odkryć bezpośrednie rozwiązanie problemu. Gdy już znasz to rozwiązanie, Prawo Przyciągania wykonało swoją robotę. Twoją robotą jest wprowadzić rozwiązania, które przyciągnąłeś.

Kiedy trudno Ci rozwiązać jakiś problem mimo, że stosunkowo łatwo możesz określić bezpośrednie rozwiązanie, być może prawdziwy problem tkwi zupełnie w czym innym niż Ci się wydaje.

Źródło: The Most Direct Solution to Any Problem