Chciałbym podkreślić, że jakkolwiek dobór artykułów jest moją zasługą, to mimo wszystko ich treść wyraża opinię autora – przeze mnie możliwie wiernie przełożoną.

Niekoniecznie ze wszystkim zgadzam się w stu procentach, dziś inaczej patrzę na to, co z początku wydawało się strzałem w dziesiątkę – zresztą sam Pavlina też w miejscu nie stoi i na przestrzeni lat kiedy artykuły powstawały zmieniało się i jego podejście. Mimo to stare teksty wciąż są dostępne na stronach StevePavlina.com, a ja po trochu uzupełniam dla Was stronę również o tematy, których bynajmniej sam nie wprowadzam w swoje życie. Kto wie co komu może się przydać? Ocenę pozostawiam własnemu sumieniu Czytelnika 😉

(A praca nad takimi „obcymi” tekstami to dopiero ciekawe doświadczenie z punktu widzenia tłumacza.)

Istotnym „zarzutem” odnośnie przytoczonych artykułów jest ich silne zakorzenienie w realiach amerykańskich. Kulturowo w ten czy inny sposób są nam one dość bliskie – w ujęciu globalnym należymy to tej samej „cywilizacji zachodu”; różni nas jednak bardzo podejście do biznesu… i życia w ogóle.

Nie można też zapominać o wielkości rynku w kontekście zarabiania na stronach internetowych – amerykański autor ma do dyspozycji blisko dwa miliardy potencjalnych odbiorców, i są to w znacznej części odbiorcy o zasobnym portfelu. Nasz piękny język plasowany jest na 26. miejscu na świecie – nienajgorzej, ale liczby mówią same za siebie: z uwzględnieniem polskiej diaspory jest to tylko 45 milionów ludzi.

Mile widziane są opinie odnośnie samego tłumaczenia – jeżeli zauważysz, że coś ujęte zostało „nie po polsku”, czy ogólnie styl szwankuje, nie wahaj się skrytykować tekstu – byle konstruktywnie!

Uwaga techniczna: daty przy wpisach odpowiadają datom publikacji oryginałów na stronach Steve’a Pavliny. Zachowuję oryginalną chronologię, lecz nie tłumaczę po kolei, dlatego informacja o świeżo opublikowanych tekstach zamieszczana jest w dodatkowym menu bocznym i na Facebooku.